Jump to content
Dogomania

Valadris

Members
  • Content Count

    10
  • Joined

  • Last visited

  1. Dziękuję :) I tak wiem, Tobi przez ostatni rok dał nam niezły wycisk i praktycznie podporządkował życie pod siebie, walczyliśmy o Niego do końca, niestety ze starością nie wygrasz :(. Przynajmniej umarł kochany w objęciach mojej mamy, to mi daje lekki spokój duszy, nie każdy zwierzak ma tyle szczęścia...
  2. Myślałam, przeglądam różne strony z adopcjami, ale jeszcze za wcześnie. Druga sprawa to brak czasu na nowego towarzysza, a wiadomo że na początku trzeba poświecić mu go dużo. Wiem jednak, że nie chcę żyć bez psa u boku i kiedy poczujemy się gotowi, któryś znajdzie u nas dom.
  3. Dziś mija 2 miesiące... Tęsknie strasznie...
  4. Tobciu minął ponad miesiąc, jak Ciebie nie ma przy mnie, dziś jest taki dzień... Dalej chyba nie potrafię uwierzyć, że Ciebie już nie ma, że się do mnie nie przytulisz, nie położysz łapy na mnie, nie będziesz przy mnie. Czy się jeszcze kiedyś spotkamy? Tak strasznie tęsknie za Tobą...
  5. Dziś odszedł mój kochany piesek, mój Tobiaszek jedyny, tak bardzo to boli mimo iż od tygodnia mu się pogarszało, do końca miałam nadzieję, że jednak wyjdzie z tego, tyle razy już pokonywał różne choroby, jednak nie dziś... Był przy mnie większość mojego życia, mój braciszek czterołąpy. Tak mi go brak, a dopiero minęło 5 godzin, odkąd go nie ma. Boli strasznie boli, nie chce mi się żyć po prostu. Nie dociera to do mnie, nie wierze i chce się obudzić z tego koszmaru... Był moim pierwszym pieskiem i już go nie ma i nie będzie... Nie potrafię się z tym pogodzić... Tobiasz 10.05.1996-30.09.2012 ['] zawsze będziesz w moim sercu kochanie
  6. Minęło ponad 8 miesięcy od operacji mój piesek ma się w miarę dobrze, jest problem z posikiwaniem i zapaleniami pęcherza, przez co też musi mieć zakładane pieluchy, ale żyje i humor mu dopisuje. Druga sprawa, że po kastracji stał się strasznie żarty, śpiewa serenady do cukierków, usiłuje wejść na parapet, jak jest tam coś do jedzenia, kradnie ze stołu, żebrze, a najgorsze jest to, że zaczął gustować w padlinie... Znajdzie martwego ptaka od razu ląduje w pysku, a zaschnięte dżdżownice to same delicje i nie nie jest w domu głodzony, miskę ma zawsze pełną...
  7. może byłabyś zainteresowana perfumikiem Diora, seksowną bielizną, ekskluzywnym mazidłem, pasem odchudzającym bądź mrożącą krew w żyłach książką?

    Jeśli tak TO ZAPRASZAMY SERDECZNIE!!!:loveu::loveu:

    http://www.dogomania.pl/threads/223134-Christian-Dior-Poison-%C5%9Bwietne-ksi%C4%85%C5%BCki-odchudzanie-dla-Reksia-do-25.02

  8. Piesek przeszedł wczoraj operację i wszystko jest ok, dosyć szybko wybudził się po narkozie. Rana ładnie się goi, umie siusiać. Wiadomo jest trochę przybity ale łazi i domaga się picia i jedzenia. Uff
  9. W tym tygodniu najprawdopodobniej umówimy psa na operację, nie ma innego wyjścia niestety. Kolejny weterynarz potwierdza tylko to co mówili wcześniejsi, za max 3 miesiące będzie już za późno na jakikolwiek ratunek...
  10. Badania krwi miał robione i wyszły bardzo dobre. Co do kastracji zapomniałam napisać, że wszczepiono mu pod skórę czip, mający go chemicznie kastrować dzięki czemu jego prostata zmniejszy się. Niestety lekarzowi chodziło właśnie o usunięcie całego prącia pieska ze względu na stan w jakim jest, do tego koszt operacji jest bardzo duży. Weterynarz proponował biopsje ale to również wiąże się z narkozą, a jej się boimy.
  11. Witam. Mam nadzieję, że ten post jest w dobrym miejscu. Mam problem z moim psem. Tobi jest 15,5 letnim pudlem. Jakiś czas temu zaczął kropelkować przy siusianiu, więc myśleliśmy że ma zapalenie pęcherza, jednak diagnoza weterynarza była druzgocąca. Okazało się, ze jego siusiak jest w tragicznym stanie, ma albo raka albo martwice wygląda okropnie, do tego usg wykazało przerost prostaty, co uciskało cewkę moczowa stąd problem w załatwianiu się. Weterynarz powiedział, ze konieczna jest operacja usunięcia prącia, jajek(bo niestety jest niekastrowany) i prostaty... I tu jest problem bo pies jest stary, wyniki krwi ma co prawda bardzo dobre jednak ma przerost serca i czasem zbiera mu się woda w płucach. Do tego kiedy miał 8 miesięcy przeszedł poważną operację i przez miesiąc był w stanie wręcz agonalnym, przez co jeszcze bardziej boimy się tej operacji. Pies zachowuje się dobrze nie widać, żeby coś go bolało poza uporczywym lizaniem miejsc intymnych, czemu staram się zapobiec. Jest aktywny, upierdliwy, chce się bawić. Badało go 7 różnych weterynarzy i każda diagnoza była taka sama - operacja ratująca życie... Wiem, że i tak już większość swojego życia ma za sobą ale nie wiem co robić. zgodzić się na operacje i być może uratować, zostawić tak jak jest i patrzeć na rozwój wydarzeń? Sama nie wiem boję się go stracić. Miał ktoś może podobny przypadek? Co wy byście zrobili na moim miejscu?
×
×
  • Create New...