Mam zdjęcia ale nie umiem ich wstawić:oops: A co do mieszkania ( żeby zmienić jeszcze raz) powiem tak: w moim mieście bardzo ciężko znaleźć jakiekolwiek mieszkanie nie mówiąc już o domku z podwórkiem - wiem bo takiego właśnie szukałem, a nawet jak jest większe mieszkanie to właściciele zgadzają się jedynie na małe zwierzątka , psy rzadko wchodzą w rachubę a jeszcze trzy... Wiem że to moja wina, ale przygarnąłem bo nie miały gdzie pójść a teraz mimo najszczerszych chęci z mojej strony nie mogę znaleźć im nowych domów. Z moimi pieskami to trochę długa historia ale postaram się krótko opisać.
Sześć lat temu zmarła moja żona. Zostałem z dwiema córkami. Starsza wyjechała na studia , młodsza została ze mną. Ponieważ ja żeby zapomnieć o smutku po kochanej osobie uciekłem w pracę, córka czuła się samotna. Postanowiła wziąć małego szczeniaka . Znalazła malucha od bezdomnej suczki. Tym szczeniaczkiem była moja Sara.Po jakimś czasie okazało się że matka jakoś wywąchała gdzie jest szczeniak i zaczęła koczować pod klatką. Zbliżała się zima, szkoda było mi psa żeby leżał na mrozie . I tak pojawiła się druga - Pchełka. Gdy ja wziąłem okazało się ze jest problem z jej ciążą. Zająłem się więc nią i tak została. Gdy Sara miała około dwóch lat, lekarz który się nimi opiekował doradził żeby została mamą bo tak będzie lepiej dla jej zdrowia. Więc były następne szczeniaczki - dwa zostały oddane do znajomych, niestety trzeciego nikt nie chciał więc rodzinka powiększyła się o następną suczkę - Saszetkę. I tak było do tej pory. Niestety moja sytuacja uległa zmianie. Jak już pani pisałem musiałem wyprowadzić się z poprzedniego mieszkania i niestety nie mogę ich zabrać ze sobą. mieszkają same, dochodzę do nich dwa razy dziennie, wyprowadzam, karmię i szukam drugiego domu bo w tamtym też nie mogą zostać.pytałem w okolicznych schroniskach, u znajomych i obcych ludzi ale bez skutku...