Jump to content
Dogomania

JOANNAM

New members
  • Posts

    1
  • Joined

  • Last visited

JOANNAM's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [FONT=Arial][SIZE=2]Drodzy Państwo, zwracam się do Was z prośbą o pomoc: [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] chodzi o ocalenie psiego życia, pies ten bywa czasami agresywny tzn warczy, skacze, nie daje podejść do telefonu . Krótko mówiąc, moi rodzice, ludzie starsi (około 80-i) posiadają od 8 lat psa-mieszańca (spaniel z jamnikiem), którego ja ich córka kupiłam na giełdzie zwierząt w Łazienkach i podarowałam im. Szczeniak ledwo żył kiedy do niego podeszliśmy (warunki okropne) i było nam go żal - szukałam małego pieska, zapewniano mnie, że taki będzie - w efekcie pies waży co najmniej 10 kg, jest żywy, ma dużo siły i wcale taki mały obecnie nie jest, co jest problemem dla moich rodziców. Zawsze był kochany i grzeczny, co prawda nie był karny i usłuchany ale nigdy nie było przez niego kłopotów - do momentu kiedy 5 lat temu wpadł pod rozpędzony samochód-kierowca nawet się nie zatrzymał, noga została kompletnie zmiażdżona i od razu uznano ten przypadek za 'do uśpienia'. Przywiozłam psa do Warszawy do Kliniki Małych Zwierząt na SGGW gdzie wprawdzie lekarze podjęli się zoperowania psa ale przepływ informacji między nimi był tak fatalny, że w efekcie psu łamano nogę i usypiano go 3 razy. Samo leczenie trwało straszliwie długo, lekarz na porannym dyżurze zostawiał mylną informację lub żadnej swojemu następcy a kolejny na zmianie dziwił się, że tak postąpiono i od nowa nogę łamał. W efekcie popełniono za duzo błędów, wszystko kosztowało ok. 2 tys zł - bagatelka - dla tzw 'państwowego' emeryta ale pies przeżył - co najgorsze od tamtej pory zrobił się inny - przejawiając czasami zachowania agresywne - tzn w momencie kiedy chce mu się założyć kaganiec lub gdy mu się dokłada do miski gdy je lub gdy dzwoni telefon. Kiedy już uszczypał zębami rodziców i nie jeden raz warczał nieoczekiwanie gdy się o nim mówiło rodzice postanowili oddać go do adopcji ale zwsze odkładaliśmy termin załatwienia tej sprawy. Dzisiaj miał być zaszczepiony przez weterynarza na wsi gdzie latem przebywają rodzice a psu jest tam wspaniale i niestety nie dał sobie założyć kagańca, warczał i nie pozwalał się do siebie zbliżyć. W efekcie tenże weterynarz, człowiek obcesowy i ordynarny od razu ocenił psa jako 'do uśpienia'. Moi rodzice poinformowali mnie o tym, twierdząc, że nie mają siły prowadzić terapii i układania psa, poza tym to kosztuje. Obydwoje są już w podeszłym wieku - ojcu grozi w każdej chwili operacja 2 zastwek serca. Ja osobiście psa wziąć nie mogę, mam za małe mieszkanie i za małe dziecko (dziecko widziało jak pies warczy i teraz się go boi) żeby zapewnić zwierzęciu godne warunki do życia i poświęcić mu odpowiednią ilość czasu żeby się wybiegał. Drodzy Państwo - jesli jesteście w stanie pomóc - np zająć się nim, ułożyć i oddać w dobre ręce to oddacie nam wielką przysługę bo mnie ta sprawa od dawna spędza sen z powiek - pies przez 80 procent spędzanego z nim czasu jest kochany, milutki i można się z nim bawić nie mówiąc o głaskaniu, ale są rzeczy, których nie lubi, wystarczy, że zadzwoni telefon już szczeka i trudno go uciszyc. Poza tym jest naprawdę kochany i tym bardziej łamie mi to serce, że ktoś mówi o zlikwidowaniu go. Jesli nie podejmę takiej interwencji a Wy nie pomożecie boję się, że dojdzie do najgorszego - nazywa się Pucek, Pucuś, i jego zdjęcia są w mailu o tej samej treści w 'Azylu pod Psim Aniołem' - dodam, ze jesli znalazłby sie ktoś, kto kocha psy, nawet te czasami niegerzeczne i potrafi je zrozumieć, to może zająłby się Puckiem, lojalnie informuję o problemie, bo inaczerj sobie tego nie wyobrażam....nie chcę jej sprezentować problemu - chodzi o te agresywne zachowania, boję się, że jesli mnie nie starczy sił na szukanie właściciela psu, rodzice oddadzą go komuś na wsi a wtedy, coż, marny jego los; czasu na behawiorystę nie znajdę, (to również sporo kosztuje), no może jeden weekend, za tydzień wracam do intensywnej pracy a na głowie mam dom i dziecko - najlepiej byłoby gdyby przyjęto go w schronisko, przygotowano i może znalazłby się właściciel, bardzo mi z tym problemem i decyzją ciężko [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]serdecznie pozdrawiam i liczę na Was - [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]osobiście mogę psa Wam dostarczyć i współpracować w jego sprawie - chętnie wpłacę pieniądze na Wasze konto ale nie jestem w stanie pozwolić sobie na dłuższą psią terapię. Uważam, że i dla niego powinna znaleźć się szansa - [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]pełna nadziei, że jednak wciąż istnieje dobra strona psiego życia - [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Joanna M [/SIZE][/FONT]
×
×
  • Create New...