Stwierdziłam dziś, że labradorem kieruje wyłącznie zazdrość. Jedno siedzi na górze, drugie na dole i mają tylko zagrodzone przejście, ale tak, żeby widziały się, mogły powąchać itd. Kiedy stoi ktoś razem z nimi labrador czasem warknie lub nawet zaszczeka, ale co ciekawe, gdy spotkają się tam same, jest cisza i spokój, labrador wręcz się boi. Nie potrafię tylko zrozumieć co robię nie tak, że w mojej obecności zaczyna się bójka :/ Kiedy daję jakieś ciastko jednemu, drugi też dostaje, kiedy głaskam jednego, głaszczę i drugiego, wydaje mi się że nie robię nic, co mogłoby powodować zazdrość, a może wystarczy tylko moja obecność. W każdym razie jest lepiej i już nie rzuca się na niego tak szybko, trwa to o wiele dłużej i czasem wystarczy tylko moje spojrzenie i już jest cisza, piesek odchodzi. Zobaczymy co przyniesie czas.
Pozdrawiam.