[quote name='ARDNAS']
Byłyśmy odebrać małą Koki :) jest taka malutka i słodziutka :loveu:[/QUOTE]
To prawda. Koka jest cudowna. A mruczy jak ... traktor :) Uwielbiam ten dźwięk.
[quote name='ARDNAS']
Bo Doris to diabeł wcielony :diabloti: :mad:[/QUOTE]
Ona po prostu całe życie była sama. Kot w 100% domowy. Nie zna innych zwierząt oprócz much i komarów :lol: A obcych ludzi nie lubi - bo pilnuje domu i ostrzegawczo warczy :evil_lol: Ty masz Amstaffy ja mam Doris - różnica żadna :)
[quote name='ARDNAS']
Na obecną chwilę są zgrzyty między Doris (rezydentką) a małą. Doris syczy i powarkuje i chowa się pod wersalkę, a mała się już zadomawia.
[/QUOTE]
Koka śmiało zwiedza mieszkanie. Chętnie poznaje nowe rzeczy. Zaczepia wszystko, co się rusza. Kradnie nawet zabawki Doris.
Apetyt jej dopisuje. Pije mleczko jak szalona. Uwielbia być głaskana, przewraca się na plecki i czeka aż będzie się ją miziać po brzuszku.
Od początku Doris była wrogo do niej nastawiona. Tzn. tak naprawdę to Doris się jej boi. Zawsze, gdy się boi to warczy i syczy. Tak jest i teraz. Zawsze była sama, a teraz ma dzielić z kimś wszystko. Doris to typ takiej Damuli - przychodzi tylko wtedy, kiedy sama chce i często zdarzają jej się fochy...
Gdy nawet Koki nie było w pobliżu, to ona czując jej zapach syczała na zabawki, którymi się bawiła mała itp.
Koka specyficznie pachniała, wiec postanowiliśmy ją wczoraj wykąpać. Po kąpieli jest lepiej. Sierść ma puchatą .
Nie wiem czy Doris jest obrażona, czy się tak strasznie boi, ale całą noc spędziła pod biurkiem w 2gim pokoju. Daliśmy jej kocyk i jedzenie i mleczko ale nic nie ruszyła. Gdy próbowaliśmy ją wyciągnąć strasznie głośno miauczała. Nie pozwoliła się przytulić, pogłaskać itp. Maluch spał z nami.
Rano dużo mówiliśmy do Doris, zachęcaliśmy ją do wyjścia spod biurka. W końcu przyszła do pokoju, gdzie jest mała. Niby warczy i syczy ale jest juz lepiej. Zauważyłam, że po kąpieli Koki, jej zapach nie przeszkadza już Doris tak bardzo. Podchodzi do niej na odległość 0,5 metra. Z jednej strony warczy i syczy, ale gdy maluch sie schowa pod meblami to Doris idzie za nią i patrzy co robi, gdzie jest itp.
Tak bardzo chciałabym, żaby się pogodziły :roll: