Witam,
jestem ową koleżanką (córa jest moją bratanicą), która oferowała pomoc. Jeszcze w niedzielę pisemnie odpowiadałam na pytania i proponowałam spotkanie, nic nie wskazywało na to co się później wydarzyło. Niestety nie skorzystano z mojej pomocy, a mnie jest bardzo przykro z powodu Bruna. Będę śledziła wątek i pomagała mając oczy szeroko otwarte (też jestem z Bielan).
Pozdrawiam
Agnieszka