Jump to content
Dogomania

Melofuna

Members
  • Posts

    13
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Melofuna

  1. Halo halo, udało mi się odnaleźć wątek. Patrzę na tego mojego sięgającego mi ponad kolano Urwisa (zwanego kiedyś Nero) i uwierzyć nie mogę, że to była taka maleńka kulka futra. :) Psiak kocha cały świat, jest lekko bojaźliwy, zna komendy typu 'siad', 'leżeć', 'łapa', 'zostań', 'noga'. Komitywa z kotką rezydentką zacieśnia się; nie śpią plecki w plecki, ale dość często można ich spotkać na tym samym łóżku. Aktualne zdjęcia umieszczam pod tym adresem: [url]http://blip.pl/tags/pokaurwisa[/url] . Chętnie dowiedziałabym się, co słychać u rodzeństwa Urwisa. Pozdrawiam!
  2. Nero zwany Urwisem był wczoraj na 2. szczepieniu. Temperatura jest w normie, piesek waży 4,8 kg. W ubiegłym tygodniu poczułam nareszcie, że mam szczeniaka- zniszczył coś po raz pierwszy. :D Ofiarą ataku jest moja wełniana czapka, więc prawdopodobnie uda mi się naprawić pogmatwane nitki szydełkiem. [IMG]http://i54.tinypic.com/ndn385.jpg[/IMG]
  3. Wspaniałe wieści. :) W pierwszym wątku wkradł się mały błąd; w tytule trzeba napisać, że domu szuka PUSIO a nie Gucio. ;)
  4. Czyli z rodzeństwa Nerkowca mojego, zostali już tylko Czoko i Pusio? A czarnuszek?
  5. @Agnieszka24: Dziękuję za wiadomość. Nie mogę Ci odpisać, bo dostaję informację, że masz przepełnioną skrzynkę.
  6. Koledzy oglądają film. [url=http://www.flickr.com/photos/dotmariusz/5455861333/][img]http://farm6.static.flickr.com/5095/5455861333_8ec5bbb1a8_b.jpg[/img][/url] Po resztę zapraszam tu: [url]http://www.flickr.com/photos/dotmariusz/sets/72157625906967969/[/url]
  7. Newsy o(d) Nero. 1. Chyba zostanie Nero a nie Urwis. Piesek tak rewelacyjnie reaguje na swoje imię, że nie mam serca chyba jednak Go przestawiać. 2. Na bezrybiu (pani w pracy) i rak ryba (pan wracający wcześniej z pracy). Psiak już się za mnie nie chowa, respektuje pana, ale i bawi się z nim. Na mój widok podsikuje ze szczęścia, więc nadal jestem Panią Matką. ;) 3. Przestawienie psa potrafiącego siusiać na zewnątrz, na siusianie na szmatkę, wcale nie jest takie proste, jak się wydaje. Udało się jednak osiągnąć regres. Doszliśmy do porozumienia w sprawie siusiania- na szmatkę w łazience (a dokładniej na szmatkę a pod nim zielony "trawiasty" dywanik). W sprawie twardszych dowodów piesek omija łazienkę, aczkolwiek przeważnie można je znaleźć w dwóch ulubionych miejscach. 4. Od poniedziałku- czyli po 2 dniach od przyjazdu, Nero zaczął szczekać. Początkowo przy mnie, a potem także i przy panu. 5. Większość kocich zabawek została zaanektowana przez psa, aczkolwiek kota nigdy nie przepadała za nimi szczególnie. 6. Od wczoraj Kicia przebywa a nawet śpi, w tym samym pomieszczeniu, co pies i wreszcie zaczyna bronić swego skrawka podłogi. Gdy pies jest za bardzo natarczywy, paca Go łapką (ale pazury ma schowane). 7. Zaczynają się ciężkie rozstania. Piesek usilnie chce z nami wychodzić do pracy. Raz nawet siadł pod drzwiami, gdy mąż się ubierał i bez pardonu zsiusiał się, żeby oznajmić swoje niezadowolenie. Sąsiedzi póki co nie skarżyli się na arie w trakcie naszej nieobecności. Staramy się też po wyjściu na klatkę, nie rozmawiać, żeby nie stymulować pieska do podejmowania z nami konwersacji. 8. Piesek przesypia noce (ja mimo to śpię czujnie i nadal chodzę niewyspana ;) ), budzi się najwcześniej o 5. Dzisiaj była pierwsza noc, gdy nie skuczał nad ranem o wejście na łóżko- zobaczymy czy się to utrzyma. 9. Jako że jesteśmy bardzo stanowczy w kwestii psiego żebractwa, pies zabiera się za własną kość, gdy jemy. A apetyt to On ma; wsuwa jak odkurzacz! 10. Po ustaleniu terminu z vetem, idziemy w najbliższą sobotę na odrobaczanie a tydzień później na 2. szczepienie. A teraz z zupełnie innej beczki. Gdybym nie pracowała w przedszkolu (co kocham), na pewno zajmowałabym się zawodowo pracą ze zwierzętami. Ostatnio udało mi się częściowo to połączyć, gdyż w naszym przedszkolu ruszyła dogoterapia! W ciągu najbliższych dni będę Wam pewnie trochę pisać o idei dogoterapii, a dokładniej profilaktycznych zajęć dotyczących opieki nad psem w placówkach przedszkolnych i szkolnych. Nawiązałam współpracę ze świetną fundacją i będzie się działo. :)))
  8. Pojawił się pierwszy problem. Otóż o ile Nero vel Urwis reaguje świetnie na panie, boi się mężczyzn. Tyczy się to zarówno mojego męża (którego podziwiam za anielską cierpliwość), jak i mojego Teścia. Są to naprawdę prozwierzęcy ludzie, którzy nie zrobią zwierzakowi krzywdy. Gdy do pomieszczenia wchodzi mój mąż, pies chowa się za mnie. O ironio- to On wypatrzył i zdecydował o adopcji Nerusia.
  9. [img]http://farm6.static.flickr.com/5179/5440916329_07d21dc9f5_z.jpg[/img] [img]http://farm6.static.flickr.com/5138/5441693631_660902aae9_z.jpg[/img]
  10. Dzięki za rady, oczywiście się zastosuję. Musiałyśmy się źle zrozumieć, ale na całe szczęście wyjaśniło się to tak szybko. Głaski przekazane. :) Noc przebiegła lepiej, niż podejrzewałam. Piesek zasnął na swoim kocyku, który położyłam pod ławą (w tym samym pokoju, gdzie śpimy). Około 2 w nocy obudził mnie buziakiem. Poskuczał, przytuliłam, przełożyłam kocyk koło łóżka i piesek dał się na nim ułożyć. Co jakiś czas stawał na dwóch łapkach, sprawdzał, czy nie poszliśmy sobie nigdzie i wracał do spania. Także źle nie było. Okazuje się także, że w sytuacji, gdy Neruś jest jedynym psiakiem w domu (i ja jestem obok), nawet wizyta innych dwunogów nie taka straszna. Nasza sąsiadka dostała pierwszego buziaczka po... 20 sekundach od wejścia. :D
  11. Już opowiadam. Gdy przyszliśmy po pieska w umówione miejsce, wiał zimny, przejmujący wiatr. Gdy pani Gosia, która przywiozła psiaka z Kielc, otworzyła transporter, Nero zaczął merdać ogonkiem. Owinęłam psiaka w szal, schowałam w kurtkę i mocno tuliłam. Piesek mocno się zdziwił, gdy w drodze na parking, mijaliśmy tramwaj. Aczkolwiek już od początku wspólnej drogi dawał mi buziaki. Podróż samochodem piesek zniósł dzielnie, bez przygód. Gdy przyszliśmy do domu, Kicia (zwana dla kurażu Szelmą, gdyż to bardzo spolegliwe zwierzę ;) ) podeszła do nas od razu, gdy siedliśmy na łóżku. Piesek merdał ogonkiem i koniecznie chciał się przywitać. Koteczka z zainteresowaniem obwąchiwała nowego lokatora, nawet dotknęli się noskami. Ponieważ Neruś podszedł do kwestii witania dość zapalczywie, Szelma wystraszona uciekła do drugiego pokoju. Za dobrą monetę biorę fakt, że nie atakowała pieska ani nie syczała / warczała. Piesek zwiedził mieszkanie i ochoczo władował mi się na kolana. Siedzieliśmy z mężem na podłodze, aby nie górować nad pieskiem. Było trochę zabawy; piłka tenisowa zarówno fascynowała jak i onieśmielała. Pokonaliśmy pierwszą trudność- płytki na podłodze w kuchni. Piesek bał się wejść, ale małymi kroczkami udało się dotrzeć do misek. Wypytałam Agnieszkę, jaką karmę je piesek, dlatego bez problemu pochrupał trochę. Bilans dnia dzisiejszego: Kicia w drugim pokoju (ale nasłuchuje), dywanik zsiusiany dwa razy (ale po troszkę i z wyraźnym niezadowoleniem ze strony pieska, że sprawił pańci przykrość), liczba wizyt na polu: 3 (za godzinkę planuję jeszcze jedną). Na podwórku nie udało się załatwić, za dużo było dźwięków i świateł (samochody, latarnie, ludzie)- wiadomo, pierwszy dzień i wszystko jest nowe. Piesek reaguje na komendę 'fuj'- wypluwa z pyszczka to, co akurat było interesujące do zjedzenia na polu. Ciekawym doświadczeniem był pierwszy spacer w szelkach, ale gdy je odpowiednio wyregulowałam, ładnie szedł nawet na smyczy. Czas w domu spędził trochę na zabawie w obdarowywanie mnie buziakami, trochę na poszukiwaniach schowanego w wersalce kota, ale w większości na drzemaniu na moich kolanach. Godzinę temu zjadł kurczaka z ryżem z wyprawki, więc pewnie rano będzie nas czekać na dywanie niespodzianka. ;) Chociaż zobaczymy, czy coś się uda podczas ostatniego wyjścia na podwórko. Nie wyprałam psich kocyków, żeby miał przez najbliższe kilka dni zapach swój i Agatki. Wysuszyłam je, bo podczas podróży z miasta do miasta piesek je uślinił (i chyba nie tylko uślinił). Chcielibyśmy, aby piesek reagował na imię Urwis, aczkolwiek jeśli będzie oporny, Nero też jest ok. Szczeniaczek popiskiwał jedynie, gdy obudził się z jednej z kolejnych drzemek. Także jest naprawdę bardzo dzielny. PS. Na wieczornym spacerze było pierwsze siku! W nagrodę dostał wielką słowną pochwałę i chrupki.
  12. [URL="http://www.flickr.com/photos/dotmariusz/sets/72157625906967969/"]http://www.flickr.com/photos/dotmariusz/sets/72157625906967969/[/URL] - Tu będzie się sukcesywnie pojawiać coraz więcej zdjęć Nerusia.
  13. Witam :) Mam na imię Gosia. Od dzisiaj Neruś mieszka ze mną! Za kilka chwil umieszczę zdjęcia pieska.
×
×
  • Create New...