Wczoraj robili sobie coś w rodzaju wyścigów z dzieciakami :) Plątało mi się po chałupie poza moją trójką jeszcze czworo drobiazgu (dzieci, nie psów) i niektórzy zrobili sobie zawody - bawili się gogosami (takimi stworkami z realu), polegało to na tym, że rzucali w gogosy przeciwnika. Oczywiście co chwila któryś im spadał ze stołu i tu wkraczał do akcji Reksio. Uparcie tkwił przy nich i jak któryś gogos spadał, zaczynały się wyścigi - któreś z dzieci czy Reksio ;) Jeśli wygrywał Reksio, to znowu były wyścigi, tym razem dzieci goniły Reksia, żeby mu odebrać zdobycz. Wykończeni byli potem wszyscy ;)