Jump to content
Dogomania

szaft

Members
  • Posts

    14
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szaft

  1. Ja co jakiś czas tu zaglądam i sprawdzam co nowego u Mundzia. Wygląda na bardzo zadowolonego:) A jak się sprawuje?
  2. Strasznie mi przykro, że nie udało się znaleźć domu dla Mundka i że wyjeżdża od Jamora:( Czy on będzie teraz w schronisku?
  3. Ze sprzedaży niestety nici:( Ale będę dalej próbować coś uzbierać. Tym czasem mogę się zadeklarować, że co miesiąc będę przelewać 100pln.
  4. Wystawiłam kilka rzeczy na allegro. Może uda się coś sprzedać.
  5. Ja niestety naprawdę nie jestem w stanie pomóc finansowo w tym miesiącu ale mam sporo ubrań w niezłym stanie, niektóre są nowe, tak sobie myślę, że możnaby wystawić to na aukcji albo zrobić jakiś bazarek-niestety nie mam zielonego pojęcia jak się taki bazarek robi. Może udałoby się uzbierać jakąś kwotę na hotel dla Mundka. Pewnie niewielką ale zawsze to jakaś pomoc.
  6. Witam, Na wątku Mundka znalazłam informację, że również jemu będziecie teraz pomagać. Mam wielką nadzieję, że może w jego sprawie coś się zadzieje. Chciałabym wesprzeć Mundka a konkretnie pomóc w opłaceniu jego hoteliku, więc zaraz przelewam na konto fundacji 150pln. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Mundka i inne zwierzaki.
  7. No właśnie, co u Mundaska? Były może jakieś telefony w jego sprawie?
  8. Co się dzieję ze stawami Mundka? Ja postaram się przelać pani jakieś pieniążki na jego utrzymanie jak tylko będę mogła(może dam radę w przyszłym tygodniu). Strasznie się martwię, że jest tak zimno a on nie znalazł domu:(
  9. Czy są jakieś nowe wieści o Mundku? Dzwonił może ktoś w jego sprawie? Jak on się w ogóle sprawuje?
  10. [url]http://jamor.fotosik.pl/albumy/779956-132.html[/url] To jest po prostu za....ste:)
  11. Co nowego u Mundaska? Jak się chłopak sprawuje?
  12. Ja też śledzę wątek (zaglądam tu codziennie) i cieszę się na kazdy nowy wpis:) Zdjęcia oczywiście też oglądam. Mam nadzieję, że w końcu znajdzie się dom dla Mundaska. Cały czas za nim tęsknię a dzięki temu wątkowi jestem na bieżąco z tym co u niego. Proszę go ode mnie wyściskać;) Ania
  13. Witam, jestem właścicielką Mundka i chciałabym trochę przybliżyć sytuację, z którą zmagamy się od jakiegoś czasu. Przede wszystkim problem nie leży w tym, że my jako właściciele nie wiemy jak z nim postępować a już na pewno nie boimy się naszego psa. Mundek krótko po tym jak do nas trafił rozpoczął szkolenie w Wesołej Łapce a przedtem odbyło się kilka indywidualnych spotkań z treserami, najpierw w szkole na Woli a potem z panią z Wesołej Łapki. Od początku staraliśmy się postępować według wskazówek treserów. Nie przeczę, że mogliśmy na początku popełnić kilka błędów wynikających z naszej niewiedzy, nie były to jednak błędy, które wywołały u Mundka agresywne zachowania. Mundek ugryzł pierwszą osobę, która pojawiła się u nas w domu około tygodnia po adopcji nie ostrzegając i nie będąc w żaden sposób sprowokowanym. Mimo, że najpierw zapoznał się z gościem na dworze, dostał smakołyk i zareagował pozytywnie to kilka sekund po wejściu do domu rzucił się na rękę i szarpał za rękaw. Na szczęscie został szybko odciągnięty bo był na smyczy. Nie miał kagańca, ponieważ nie spodziewaliśmy się takiej reakcji. Przed adopcją dostaliśmy bowiem informację, że pies jest łagodny i nie wykazuje żadnej agresji. Oczywiście braliśmy pod uwagę to, że nowa sytuacja i zmiana miejsca mogły tak na niego wpłynąć niestety Mundek atakuje do dziś. Jest w tej chwili po podstawowym kursie "Pies twój przyjaciel", na który uczęszczał właśnie do "Wesołej Łapki". Na co dzień to bardzo opanowany pies, jednak jest to silnie dominujący samiec, który kontroluje swoje otoczenie. Próby ataku były już w sumie cztery. Ostatnia miała miejsce podczas konsultacji z treserem panem Piotrem z kolejnej szkoły, którą odwiedziliśmy. Pan Piotr ocenił Mundka jako bardzo niebezpiecznego. Ponieważ Mundek jest psem zamkniętym, opanowanym i nie okazującym emocji trudno przewidzieć kiedy zaatakuje. Mundek szuka konfrontacji i sprowokowany samym spojrzeniem w oczy rzuca się do ataku. Ponieważ po pierwszym ataku byliśmy świadomi zagrożenia ze strony psa, każda kolejna próba ataku miała miejsce na szczęście w kagańcu(atakiem kończyły się właściwie wszystkie próby wejścia do naszego domu lub na działkę). Opinie pana Piotra, pani Doroty oraz Pana Jacka Gałuszki pokrywają się w kwestii nieprzewidywalności psa. W stosunku do nas Mundek nie wykazuje cienia agresji. Jest cudownym i kochanym psiakiem, dlatego tak trudno nam pogodzić się z tym, że nie może z nami zostać. Oboje go uwielbiamy i gdybyśmy wiedzieli, że da się go "wyprostować" to na pewno nie podejmowalibyśmy decyzji o oddaniu. Przez prawie pół roku, które Mundek z nami spędził szukaliśmy pomocy u kilku specjalistów i uczęszczaliśmy na szkolenie z nadzieją, że to pomoże. Dziś niestety wiemy, że Mundek stanowi ogromne zagrożenie dla każdego kto do nas przyjdzie a już na pewno dla dziecka, które pojawi się pewnie w naszym domu za parę lat. Decydując się na adopcję wiedzieliśmy, że jest to wymagająca rasa i byliśmy gotowi na ciężką pracę z psem. Nie zdecydowalibyśmy się jednak na psa, wiedząc że jest agresywny. Pan Piotr nazwał Mundka "tykającą bombą zegarową" która w każdej chwili może wybuchnąć a wtedy będzie nie do powstrzymania. Mundek czuje się panem na swoim terytorium i silnie broni zarówno terenu jak i swoich właścicieli. Nie możemy ryzykować, że pies kiedyś kogoś naprawdę pogryzie a izolowanie go od ludzi nie ma najmniejszego sensu. Sytuacja jest naprawdę trudna i trudno znaleźć rozwiązanie, które nie będzie ze szkodą dla pieska. Niestety zdaniem treserów Mundas nie powinien trafić do normalniej rodziny. Jedyną szansą dla niego jest osoba, która będzie w stanie pracować z nim do końca życia i będzie w stanie zapobiec wszystkim potencjalnie groźnym sytuacjom, co na pewno nie jest łatwe. Zdaniem tresera Mundek odnalazłby się w jako towarzysz osoby stróżującej, ponieważ dla swojego pana byłby z pewnością wiernym przyjacielem a jednocześnie potrafiłby bronić terytorium. Mimo iż wiem, że z naszej strony zrobiliśmy wszystko żeby zatrzymać Mundka to jest mi strasznie źle i ciężko z myślą o oddaniu go i decyzja na prawdę nie wynika z naszej złej woli. Jest niestety jedynym rozsądnym rozwiązaniem w tej sytuacji. Mundek jest naprawdę wspaniałym psiakiem i wiem, że bardzo nas pokochał i bardzo chcielibyśmy żeby było inaczej. Mam wielką nadzieję, że uda nam się znaleźć dla niego odpowiednie miejsce.
×
×
  • Create New...