Martwiłyśmy się, bo przez jakiś czas nie chciała zupełnie wchodzić po schodach na klatce.
Jak już zaczęła wchodzić, to bardzo, bardzo szybko, galopem wręcz i chyba dlatego plątały jej się łapki i upadała :(
W końcu tak się zraziła, że po powrocie ze spaceru kładła się plackiem na dole i szczekała.
Myślałyśmy, że może coś ją boli, ale najprawdopodobniej przyczyną był strach.
Od kilku dni jest lepiej, wchodzi za kiełbaską, a za wędzonym boczkiem może iść nawet tyłem lub bokiem :D :D :D Nauczyła się, że jak wejdzie po schodach, to na każdym podeście jest nagroda i teraz to nawet biega do sąsiadów wyżej na podest i czeka na smakołyk.
P.S. My po ostatniej wizycie u doktora jesteśmy pozytywnie zaskoczone.