agaco
Members-
Posts
14 -
Joined
-
Last visited
agaco's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[quote name='idusiek']teraz to se możesz... do domu pognałam. Moze jutro, tylko aż ok 20.00[/QUOTE] baaaaa ;) no do dzis :)
-
[quote name='idusiek']moze ja bym dzis wpadła? bo przyszłe 2 tygodnie odpadają całkowicie...[/QUOTE] wpadaj, tylko nie zabierz nam psa:) uprzedzam, ze mamy burdello de mol - mój mały metr dziewięćdziesiat brat przyjechał do stolicy i zajmuje dużo powierzchni:)
-
[quote name='idusiek']ładnie.....jeszcze Pani histeryczki nam tu brakowało :D[/QUOTE] :D wrzucam na luz i zapraszam do nas :)
-
heh to chyba jednak ja jestem większą histeryczką ;P na razie jest ok! D
-
[quote name='margaret']rozpieszczany Przecin pewnie przeszczęśliwy:) super! i prosze nawet pies rekalmowany jako z dodatkiem ADHD moze w rodzinnych wyprawach brac udział, moje gratulacje:)[/QUOTE] podobno nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońca i własnie tak teraz trochę było, bo i my i adhd dało o sobie znać godz przed 21 wychodzimy na spacer, lekko się guzdrząc... Przecin szaleje, bo wie ze zaraz spacer, więc wychodzimy przed klatkę a D. zostaje zeby zamknąc drzwi. Za chwilę znów wraca po coś. w tym momencie znów szaleństwo, a tu jeszcze młodemu wypiął się karabińczyk od smyczy. obkręcił się dookoła i ruszył do drzwi. Do metalowych ciężkich drzwi od klatki, w momencie kiedy D. właśnie je otwierał... krzyk, skomlenie i zwisająca łapka ja od razu Przecinka na ręce, D. wrócił po portfel i akcja reanimacja do weta ulicę dalej, na zmianę z piesem na rękach. Jakies 200 m od gabinetu D. pobiegł sprawdzić czy gabinet jest jeszcze otwarty a mi ręce zaczęły opadać i chciałam postawić Przecinka na chodniku a ten staje na 4 łapy i ot tak po prostu zaczyna sobie iść. i tak szedł, skakał, ciągnął przez następne 1,5 godziny. Łapka nie jest opuchnięta, działa, nie boli a psior już nie daje się brać na ręce. mam wielką nadzieję, że przez noc nic się nie zmieni. nie chcę robić sensacji, ale gdyby (tfu tfu) jednak napuchło to lepiej żebyście wiedziały dlaczego psiak wylądował u weta.
-
no cóż... bez ofiar się nie obeszło.. ale po kolei ;) w samochodzie wylądował w bagażniku (to kombi wiec miał dużo miejsca, a nas 4 wiec miał najwygodniej:)) - trochę szalał i trzeba było uspokaac piesa głaskaniem. w domu nad przecinem krążył duch miśki, więc co chwila był porównywany :), ale wyszedł z tego cało i miał zagłaskany weekend :) minus tego był taki, że moja mader w przypływie troski o przecinka, doszła do wniosku, ze za mało go karmimy i rozpieszczała go a to kromeczka chleba z masłem a to zapasem karmy na 4 dni (no i skończyła sie po 2...) to tez oczywiście efekt porównania - mama zapomniała ze 20 kilo Przecinka to nie 40 Miśki... a jego chuda doopka taka już jest :) Szaleniec zaliczył też mazury - i tu kolejna niespodzianka - nie chciał wejść do wody. Dopiero za nami, małymi kroczkami wszedł do połowy i stanął dęba :> na szczęście przyniosło efekt czytanie watku jamora - wystarczyło podnieść delikwenta delikatnie do góry, tak jak dzieciaki i instynkt podpowiedział, ze trzeba ruszać łapkami. ale szału radości nie było - kilka rundek - 2 metry w jedną stronę, 2 w drugą i na brzeg i szczek bo akurat ktoś przyszedł się kąpać i na koniec wczorajsze oględziny - młody musiał chyba o coś zahaczyć lapką - ma delikatnie startą skórę przy jednym palcu - przy dotyku się nie wyrywa, nie płacze, nie kuleje. potraktowaliśmy na noc antyseptykiem i powinno byc ok na drugi koniec - wracaliśmy transportem publicznym - było spokojnie - ale w kagańcu. sam fakt, że nie próbował go ciągle zdejmowac :) na 3 koniec - bylo spokojnie, ale komuś wymsknęło się pare bąkąw, za co chce przeprosić współpasażerów :)
-
no cóż... bez ofiar się nie obeszło.. ale po kolei ;) w samochodzie wylądował w bagażniku (to kombi wiec miał dużo miejsca, a nas 4 wiec miał najwygodniej:)) - trochę szalał i trzeba było uspokaac piesa głaskaniem. w domu nad przecinem krążył duch miśki, więc co chwila był porównywany :), ale wyszedł z tego cało i miał zagłaskany weekend :) minus tego był taki, że moja mader w przypływie troski o przecinka, doszła do wniosku, ze za mało go karmimy i rozpieszczała go a to kromeczka chleba z masłem a to zapasem karmy na 4 dni (no i skończyła sie po 2...) to tez oczywiście efekt porównania - mama zapomniała ze 20 kilo Przecinka to nie 40 Miśki... a jego chuda doopka taka już jest :) Szaleniec zaliczył też mazury - i tu kolejna niespodzianka - nie chciał wejść do wody. Dopiero za nami, małymi kroczkami wszedł do połowy i stanął dęba :> na szczęście przyniosło efekt czytanie watku jamora - wystarczyło podnieść delikwenta delikatnie do góry, tak jak dzieciaki i instynkt podpowiedział, ze trzeba ruszać łapkami. ale szału radości nie było - kilka rundek - 2 metry w jedną stronę, 2 w drugą i na brzeg i szczek bo akurat ktoś przyszedł się kąpać i na koniec wczorajsze oględziny - młody musiał chyba o coś zahaczyć lapką - ma delikatnie startą skórę przy jednym palcu - przy dotyku się nie wyrywa, nie płacze, nie kuleje. potraktowaliśmy na noc antyseptykiem i powinno byc ok na drugi koniec - wracaliśmy transportem publicznym - było spokojnie - ale w kagańcu. sam fakt, że nie próbował go ciągle zdejmowac :) na 3 koniec - bylo spokojnie, ale komuś wymsknęło się pare bąkąw, za co chce przeprosić współpasażerów :)
-
[URL="http://picasaweb.google.com/apes.mores/DropBox?feat=directlink"]http://picasaweb.google.com/apes.mores/DropBox?feat=directlink[/URL] wstawanie zdjęć jest cokolwiek skomplikowane.. ;) [quote name='margaret']tańczy, śpiewa?:) uzdolniony Przecin! ja poproszę te foty z zycia Młodego Szaleńca:) a tynk dalej lata?[/QUOTE] ano tańczy - pies artysta i dlatego pewnie wali w drzwi - bo wybija sobie rytm :) a tak na poważnie - nadal wyjście z domu bez niego jest wydarzeniem, ale ostatnio okazało się, że tynkuje już tylko kilka chwil. ps. czekamy na posłanie, więc nie martwcie się - Przecin niedługo będzie miał mięciutko
-
zeschizowałam z dekcza :) wrócę z pracy i wstawię jakieś foty z życia młodego szaleńca, który to jest nadzwyczaj spokojny w mieszkaniu - no może oprócz opcji z tynkiem :) nadzwyczaj/zazwyczaj bo zaczyna tańczyć i śpiewać na dźwięk kluczy, na smycz w ręce i przede wszystkim na otwieranie szafki z żarełkiem :) pięknie daje się czesać, miziać i wie już, że micha doleci do niego tylko kiedy grzecznie siedzi o tak właśnie o :)
-
myślę, że będzie dobrze :) rozumiem psinę, że sie denerwuje i stresuje (i zrywa tynk)- kurcze - ja tez się boję - budzę się co 2 godz i sprawdzam czy wszytko jest ok, czy przecin jest cały, czy nie popełnił seppuku i czy my nie popełnimy jakiś drastycznych błędów wychowaczych, które go skrzywią więc - myślę - że tak BEDZIE DOBRZE - musimy się po prostu do siebie przyzwyczaić i zaufać a nie rezygnować z byle powodu
-
formalnie - jeszcze nie nasz:) ale tylko formalnie.. :D nie pisałam nic na ten temat - właściwie czekałam aż Ida się wypowie :) żeby przypadkiem nie zawłaszczyć przecina bezprawnie
-
[quote name='LadyBell']i co i co, spodobał się ? :)[/QUOTE] Spodobał:D Pięknie patrzy, pięknie daje się czesać i pięknie wyje, niestety wtedy kiedy próbujemy wyjść :( ale nad tym pracujemy! a że Przecin nie zostawia nas na krok to pozdrawia Was spod stołu - najlepszej miejscówki, żeby być blisko, kiedy siedzi się przy stole :)
-
[quote name='idusiek']heheh, ale wtopa- Karolina pokaż się, że jesteś i czytasz wątek Przecinka :)[/QUOTE] hahah mogłam się nie przyznawać, mój długi język dorównuje przecinkowemu :) no tak jedziemy dziś do psiora i mamy nadzieję, że jego adhd dorównuje naszym możliwościom :) edit. miało być, że oby nasze możliwości dorównały jego adhd ;) ps. aga, agnieszka, agaco :D