A więc Kika już się u nas zadomowiła, biega jak perszing po mieszkaniu. Dziewczyny już się poustawiały i teraz każda wie na co może sobie pozwolić w związku z czym przestały się kłócić :).
Kika ma niesamowitą ilośc energii - cały czas by się bawiła, zaczepia Tori i jak Tori jest w dobrym nastroju to biegają, podgryzają się... Nadal jest moim cieniem - tam gdzie ja tam i Kika, nawet jak chrapie na kanapie, a ja idę do kuchni to ona chyc za mną biegnie.
Kika ma niesamowity apetyt, na początku to była dość spłoszona i nie wyjadała wszystkiego z miski - teraz zjada wszystko szybciej od Tori. Sierść już się na niej świeci, trochę przybrała, chociaż jest taka szybka i ma taką przemianę materii, je więcej od Tori a ciałka za bardzo nie przybywa.
Tori przy nowej koleżance nabrała pewności siebie i obszczekuje psy na podwórku tudzież starsze panie... (chyba został jakiś uraz po jej ostatniej "przygodzie" w Pszczynie).
Kika musiała dużo przejść - jest bardzo nieufna w stosunku do mężczyzn - generalnie nie za bardzo chce do nich podchodzić - nie da sie za bardzo głaskać... Ciekawa jestem ile czasu będzie musiało upłynąć żeby to się zmieniło.
Pozdrawiam Aga