pisze pare slow z trasy, poki mam dostep do neta...
Kuki przywital nas w Gliwicach bardzo goraco, obskoczyl mnie i wymlaskal TZa po rekach. Troche na sile wsadzalismy go do auta, bo widac ze sie tego troche boi. Za pierwszym razem jak TZ go wsadzil to spryciarz wyskoczyl miedzy moimi nogami :-) ale jak udalo nam sie go wsadzic i zamknac z nim w aucie to pokrecil sie chwile i grzecznie jechal cala droge. Kuki to prze-kochany psiak, bardzo serdeczny i przyjacielski. Jest bardzo ciekawski i co chwile wsadzal glowe miedzy fotele, a TZ nie mogl sie oprzec glaskaniu :-)
Mam nadzieje ze szybko znajdzie dom, a ktos kto go przygarnie bedzie mial napewno duuuuuzo radosci z tego psiaka.