Agata.
Members-
Posts
9 -
Joined
-
Last visited
Agata.'s Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
No więc Pani zdecydowanie jest konkretna i zdecydowana :) Przyjechała z trójka dorosłych dzieciaków i pomimo że ona jedyna zaprzyjaźniła się skutecznie z Faflunem to wyraźnie powiedziała że oni po prostu będą się musieli później do niego przekonać. Ma dwa owczarki podhalańskie u siebie i bernardyny w rodzinie. Trzeciago psa szukała "do kompletu" bo wcześniej zawsze były trzy i teraz jej tego ostatniego brakowało. Psy mieszkają na zewnątrz, mają kojce ale też wstęp do domu. Podobał mi się jej spokojny i konkretny kontakt z Faflunem. Świetnie się złożyło że akurat w ten weekend byli u nas moi znajomi i jeden z nich "rozpracował" Fafluna tak że potem każdy kto spokojnie powielał jego zachowania (krzesełko tyłem, coraz bliżej psa i kiełbacha non stop ;)) był w stanie go obłaskawić. Nowa Pani też w ten sposób go przekabaciła. :) Inf z dziś jest taka że reszta rodziny powoli próbuje sie z nim zaprzyjaźniać (na razie przez ogrodzenie kojca). Podobno Faflun rzuca się na razie na pozostałe psy więc nie był jeszcze wypuszczony luzem. Byli z nim na spacerze i podobno był grzeczny. Jedyna kwestia jaka jeszcze jest do sprawdzenia to to jak będzie reagował na kury i kaczki które tam są na terenie. Jeśli okazałoby się że jest kurożercą i że nie da się go tego oduczyć to jest ryzyko że w ciągu dnia - gdy kury są luzem on by siedział w kojcu a puszczany byłby tylko nocą. U nas często był on przypiety na długiej lince nad stawem i nawet na kaczki nie spojrzał więc mam nadzieję że tu też nic nie będzie kombinował. Trochę się tego obawiam ale z drugiej strony wydaje mi się że Pani jest tak mocno nastawiona na bezpośredni kontakt z psem (zabawa, szkolenie, czesanie itd) że naprawdę postara się żeby było mu jak najlepiej. Widać też że ma doświadczenie z dużymi psami i nastawiona jest na to że prawie wszystkiego można psa nauczyć nawet gdy jest dorosły i że jest to tylko kwestia czasu. Podpisałyśmy umowę i umówiłyśmy się że jeśli byłby jakiś poważny problem to będziemy się razem martwić. Poprosiłam ją też żeby w miarę możliwości zalogowała się na bernardynie i tam dała znać.
-
Faflun pojechał wczoraj do nowego domu. :) Z nową Panią zaprzyjaźnił się jeszcze u nas, czekam na informację od niej jak poszło zaznajamianie się z resztą domowników i pozostałymi psami. Mam nadzieję że się z nimi dogada i nie będzie sprawiał kłopotów. I że będzie szczęśliwy :) Choć cieszymy się że w końcu będzie miał odpowiednie warunki to smutno nam tu bez niego. Polubiliśmy go bardzo. Przepraszam że nie dałam wcześniej znać ale wczoraj z tego wszystkiego padłam zupełnie nieprzytomna. To jednak są ogromne emocje. Wielkie dzięki za pomoc. Jak tylko się dowiem jak się futro w nowym miejscu sprawuje to dam znać :)
-
Wizyta wypadła kiepsko :( Faflun dał piękny popis tego jakim jest miśkiem i przytulakiem ale tylko w stosunku do mnie. Pani nim zainteresowanej nie dał się dotknąć choć spacerowaliśmy razem koło godziny. Niestety przy każdej próbie bliższego kontaktu rzucał się na nią :( A wszystko wyglądało tak jakby już się ładnie wyluzował - siedział sobie spokojnie, przytulał się, tarzał i za każdym razem gdy ona się kierowała w jego stronę to on wrrrr (pomimo że ja ciągle byłam przy niej i pilnowaliśmy żeby nie pomyślał że ona mi zagraża). Sam widok psa i jego zachowania wobec nas bardzo jej się podobał ale mniej to że jej nie chciał zaakceptować :( Powiedziała że pomyśli, ale myślę że nic z tego nie będzie. Zastanawiając się nad tym co tu zrobić żeby on ją zaakceptował wymyśliliśmy że jedyną opcją jest żeby taka zainteresowana osoba tu do nas na kilka dni przyjechała, pobyła w jego otoczeniu, pochodziła z nami na wspólne spacery z psem i może by się wtedy udało. Koncepcja szalona ale nie widzę innej opcji. Jakie macie doświadczenia z takimi psiakami? Jest jakaś inna metoda?
-
czekamy niecierpliwie na jutro :) zuzlikowa, nie dostałam umowy adopcyjnej! proszę podeślijcie mi ją - mam nadzieję że jutro będę mogła ją wykorzystać z pełnym przekonaniem że to "to". trzymajcie kciuki. [EMAIL="[email protected]"][/EMAIL]
-
Dziewczyny, korzystając z tego że net działa jako tako napisałam Wam dłuuugiego posta którego niestety mi wcięło :( w skrócie: ogromne dzięki za pomoc! jestem pod wielkim wrażeniem intensywności Waszych działań :) niestety na razie nikt sensowny się nie zgłosił. ludzie dzwonią ale odstrasza ich inf że Faflun jest u mnie czyli de facto na końcu świata. u mnie robi się coraz gorsza sytuacja, kompletny brak czasu, siły i chyba też nadziei na happy end historii z psiakiem. i co najgorsze widać że Faflun potrzebuje podstawowego szkolenia i wychowania i to na CITO!
-
przy moim superszybkim łączu i niezawodności dogomanii nie daję rady być tu na bieżąco :/ dzięki wszystkim za ogłaszanie Fafluna! mam nadzieję że coś dobrego z tego wyjdzie! tu kilka jego zdjęć z dziś - w końcu udało mi się do niego wyrwać chociaż na chwilę [URL]http://www.flickr.com/photos/never_never_land/4587360874/[/URL] [URL]http://www.flickr.com/photos/never_never_land/4586733193/in/photostream/[/URL] [URL]http://www.flickr.com/photos/never_never_land/4586730895/in/photostream/[/URL] [URL]http://www.flickr.com/photos/never_never_land/4586728739/in/photostream/[/URL]
-
Witajcie, to ja znalazłam Fafluna i ja szukam dla niego dobrego domu. Dopiero dotarłam do tego wątku więc postaram się wyjaśnić wszelkie wątpliwości... a więc psiak nie może u nas zostać ponieważ: a) zupełnie ale to zupełnie nie mamy "mocy przerobowych" żeby się nim zająć. Mamy inne psy, koty, konie które wymagają codziennej pracy pod siodłem, nieskończoną ilość pracy przy powolnym wykańczaniu naszego miejsca i rozkręcaniu działań turystycznych a przede wszystkim mamy dwie malutkie córeczki wymagające od nas z każdym dniem coraz więcej czasu i uwagi. b) nasze gospodarstwo to typowe siedlisko - nie jest niczym ogrodzone, stąd też konieczność trzymania Fafluna tymczasowo uwiązanego. Nasze 3 psy mają swój całkiem duży wybieg ale nie jest on na tyle pancerny żebyśmy mogli wpuścić tam taaakiego psa... jeśli Faflun miałby ochotę to staranowałby nasza siatkę przy pierwszej próbie :( pomysł zbudowania mu oddzielnego kojca przemyśleliśmy i nie chcemy tego robić bo to oznaczałoby skazanie go na siedzenie w zamknięciu non-stop a w konsekwencji zdziczenie bo wracając do punktu "a" cierpimy na ogromny brak czasu. c) prowadząc działalność agroturystyczną bierzemy odpowiedzialność za bezpieczeństwo ludzi którzy do nas przyjeżdżają (często z dziećmi lub własnymi zwierzakami) dlatego też nie możemy sobie pozwolić na trzymanie psa który mógłby potencjalnie kogoś zaatakować nawet w najbardziej uzasadnionym geście ochrony terytorium. O ile wiedziałam że po prostu nie mogę go zostawić tam gdzie go znalazłam tak i teraz wiem że nie może on zostać z nami :( Znalezienie mu innego dobrego właściciela jest jedynym rozsądnym wyjściem z tej sytuacji i na dodatek muszę go znaleźć SZYBKO... nie znaczy to że dziś czy jutro, ale KONIECZNIE muszę coś wymyśleć do wakacji czyli do końca maja... Mam nadzieję że wyjaśniłam wątpliwości... naprawdę po prostu nie możemy go zatrzymać... i naprawdę bardzo potrzebujemy pomocy w znalezieniu dla niego dobrego miejsca bo sami ruszyliśmy już wszystkie możliwe kontakty.