Poinformowałam schroniska w Krakowie i w Cieszynie, zapisali moje dane, ale jeszcze dzisiaj w południe żadne z tych schronisk nie miało żadnego zgłoszenia, rozmawiałam z chorzowską fundacją Pro Animals, poinformowałam Urząd Miasta w Alwernii (nie mają Straży Miejskiej). Co jeszcze mogę zrobić? Wydaje mi się, że gdyby ktoś szukał intensywnie psa, to chyba podjąłby najbardziej oczwistą czynność czyli zgłoszenie do schroniska. Poza tym, tak jak pisałam, pies zachowywał się, jakby wyrzucono go z auta - ewidentnie czekał na właściciela w aucie. Popytałam też we wsi - powiedziano mi, że to nie jest pies z Grojca, ale że często zdarzaja się przypadki "podrzucania" psów przez ludzi, których powinno się nazwać innym mianem, ale nie będę pisać jakim. Niemniej przyłączam się rzecz jasna do przedmówcy - proszę sprawdzać też inne portale. Dziękuję za odzew.