Tak tylko ze nie wiem czy dosc wyraznie napisalam, ze TO NIE JEST MOJA SUCZKA. Nie moge pojechac do kogos wziac psa i zrobic z nim co chce. Oczywiscie ze sterylizacje proponowalam. Znaczy zalecalam tej osobie. To oczywiste, skoro sunia mieszka na wsi, w dodatku jest puszczona luzem na podworku (sama zabiegalam o to by na lancuchu nie byla uwiazana :( ). Ale ja nic nie moge. A teraz chce pomoc na ile to mozliwe. To jak z poczetym i niechcianym dzieckiem. Stalo sie... Szczeniaczki na pewno nie zostaly by uspione przez weta, to wiem na 100%, szczegolow wolalam sobie oszczedzic. Ogloszenie do schroniska zaniose. Ale ktos mi poradzil zamieszczeie ogloszenia tez tutaj, dlatego korzystam z kazdej mozliwosci :)