Sunia, a nazwałam ja Kaja. przybyła do mnie, a właściwie znalazłam ją na drodze 4 stycznia. Była chudziutka, jak większść psów na wsi, ale jak zaczęłam ją przytulać to okazało się, że pod wytartym, zmierzwionym i matowym futerkiem kryją się wystające kości a żebra przypominają tarę do prania, było więc gorzej niż myślałam. Oczywiście pierwszym odruchem było nakarmienie jej, wiadomo jak to wyglądało, nim postawiłam miskę na ziemi, ona stojąc na dwóch łapach w locie pochłaniała jej zawartość, wodą też nie wzgardziła jakby od wielu dni nie miała do niej dostępu. Moje psy a mam ich trzy szalały z zazdrości będąc za płotem. Myślałam, że jak podje, to pójdzie w dalszą drogę przecież wiem , że to wędrowcy ale wracają do swoich domów. Niestety nie chciała odejść od furtki a zbliżał się wieczór nie mówiąc o mrozie. Miałam więc kłopot bo jeden z moich psów choć też przygarnięty, nie akceptował nowo przybyłych ( trochę ich się tu przewinęło ), Lagodniej tolerował suki ale nie wiedziałam czy tym razem też tak będzie, są wprawdzie bardzo karne ale czasami walka o swoje terytorium jest silniejsza. Był też kłopot z kotami a jest ich cztery, w nocy wychodzą na dwór i bałam się żeby sunia nie zrobiła im krzywdy. Nie wiedziałam jak się zachowa a odruch gonienia uciekającego kota jest naturalny. Jak zwykle zaryzykowałam i wpuściłam ją na teren działki , pojedyńczo wypuszczałam swoje psy i dzięki temu , że są bardzo posłuszne udało się uniknąć konfliktów. Sunia oczywiście została sprowadzona do parteru w geście poddaństwa. Ponieważ była taka bidula, to po 3 godz dostała następną porcję jedzenia. Na noc została na ganku gdzie nocuje jeden z moich psów. Są tam dwie " budy " wyłożone poduchami i małe wyjście na dwór.Została na noc sama . Rano byłam ciekawa co zastanę ale okazało się, że tylko trochę rzeczy pściągała z szafek ale nieszkodliwie. Zaczęło się oswajanie z kotami, zaskoczenie było obupólne, koty z wygiętymi grzbietami fukały i starały się ukryć jak najwyżej a sunia w miarę możliwości próbowała je dopaść. Jednak już pierwszego dnia udalo mi się z tym uporać i zachować w miarę poprawne stosunki. (już tyle razy przez to przechodziłam ). Następnego dnia została już na noc z Negresiem. pół nocy buszowali po działce . Przez pierwsze kilka dni chodziła za mną krok w krok ale teraz jak poczuła się już pewnie to widzę , że jak tylko znajdzie miejsce gdzie uda się jej przecisnąć, to nie omieszka z tego skorzyśtać. Przyłapałam ją na tym 4 razy. Teraz nie puszczam jej już bez kontroli i cały czas mam w kieszeni smakołyki a ostatnio biszkopty i co jakiś czas ją wołam do mnie. Natychmiast przybiega. Co do charakteru to jest bardzo przyjażnie nastawiona do ludzi i zwierząt, potrafi się jednak też postawić jak któryś, zwłaszcza Negreś za bardzo ją gnębi. Z kotami się już obwąchują mordka w mordkę chociaż na dworzu nie raz już któregoś zapędziła na drzewo, ale bez złych zamiarów. Odkąd się zorientowałam, że próbuje wyrwać się na wolność, nocuje już w domu. Spokojnie przesypia całą noc ale jak chce już wyjść to nie odpuści, liże, wali łapą po głowie a jak to nie pomaga to wciska swoją głowę pod mój kark i w ten sposób mnie podnosi. Najchętniej cały czas przebywałaby na dworzu ale jak się ją porządnie zmęczy to na długi czas zasypia kamiennym snem. Uczy się bardzo szybko, jest naprawdę mądra. Bez problemu można jej zabrać jedzenie lub włożyć do niego rękę . Raz porwała ze stołu kurczaka i uciekła z nim na dwór ale po kilku krokach zatrzymała się i oddała go. Teraz jak powiem "zostaw", to chociaż coś leży pod jej nosem to nie ruszy. Potrafi niestety otwierać drzwi naciskając na klamkę więc trzeba na to uwarzać bo jest naprawdę cwana. Co do jazdy samochodem, to poczatkowo bała się do niego wsiąść ale potem nie było już z tym problemu (byłyśmy na szczepieniu). W samochodzie zostawiałam ją na krótki czas ale zachowywała się spokojnie aczkolwiek przemieszcza się na przednie siedzenia. Nie można też zostawiać jedzenia bo z pewnością nie odmówi sobie poczęstunku .Sunia do chwili obecnej dostaje 5 posiłków dziennie i z początkowych 14,5 kg zrobiło się prawie 20 kg a futerko nie jest już takie matowe i kości mniej sterczące. Jeśli Kaja trafi w dobre ręce a nowy właściciel będzie ją traktował jak członka rodziny to na pewno będzie miał super przyjaciela.