WITAM
Cieszę się, że trafiłam na taki topic, ponieważ mam ogromny sentyment do siwych mordek.Też chciałabym pomóc Ja przygarnęłam ,,psa po siedemdziesiątce'' Jest bardzo wierny. A zaczęło się tak:
Ktoś go porzucił listopadzie 2008. usłyszałam przeraźliwe wycie psa. Wyjrzałam przez okno. Widok był straszny: psi senior leżał pod drzewem i wył. Łzy napłynęły mi do oczu. Wyniosłam mu MISKĘz jedzeniem. on nic nie zjadł tylko wył...i tak przez kolejne dni....Tak mi było go szkoda. Nie mogłam go przygarnąć, bo miałam już kilka swoich psów. Miałam nadzieje, że ktoś go przygarnie,ale myliłam się. wszyscy grzali dups*a w domu, a to psisko dzień dzień wyło i nikogo to nie ruszało. Moja koleżanka nazwała go Staruch i powiedziała, by wolała by zdechł niż ma zarazić(pies miał łysawy grzbiet chyba od świerzbu -może to był powód porzucenia)jej rasowego pieska tym choróbskiem
jAk już wspomniałam najgorsze było to wycie on nie mógł uwierzyć, że jego człowiek go zostawił. Aby tego nie robił zaczęłam zamykać go na balkonie i tak został. Już się uspokoił, jest bardzo wierny,zdrowy,gdy
mnie widzi to wyje z radości,chociaż zdarza mu się jeszcze wyć za byłym właścicielem. Nie ma z nim żądnych problemów, potrzeby f załatwia na dworze, jest grzeczny, lubi dzieci , a ma ponad 12 lat.
NAZWAŁAM GO KUBUŚ ZDJĘCIE KUBUSIA:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/248e4d2389efd67a.html