basti
Members-
Posts
25 -
Joined
-
Last visited
basti's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
[FONT=Verdana]W weekend byłam u Kajtka w odwiedzinach. Piesek żyje i ma się dobrze (czasami to chyba za dobrze :evil_lol:). Ujawniły się u niego złodziejskie skłonności – został przyłapany na podkradaniu wędliny z kanapek :razz: [/FONT] [FONT=Verdana]No to teraz trochę formalności, w końcu to też ważne... [/FONT][FONT=Verdana] [/FONT] [B][U][FONT=Verdana]Rozliczenie[/FONT][/U][/B] [B][FONT=Verdana][COLOR=Navy]Wpłaty na konto:[/COLOR][/FONT][/B] [B][FONT=Verdana][COLOR=Navy] [/COLOR][/FONT][/B] [FONT=Verdana]Kameralna (dogo) – 15 zł[/FONT] [FONT=Verdana]Sylwia Ł. (Police) – 50 zł[/FONT] [FONT=Verdana]Edyta12 (dogo) – 100 zł[/FONT] [FONT=Verdana]Memory (dogo) – 50 zł[/FONT] [FONT=Verdana]Tatankas (Police, dogo) – 100 zł[/FONT] [B][FONT=Verdana][COLOR=Red]Razem: 315 zł[/COLOR][/FONT][/B] [B][FONT=Verdana][COLOR=DarkGreen]Dodatkowo:[/COLOR][/FONT][/B] [FONT=Verdana]Tatankas i jej znajomi – 100 zł (na dom tymczasowy)[/FONT] [FONT=Verdana]Pani Asia – 30 zł (na kurczaka)[/FONT] [B][FONT=Verdana][COLOR=Red]Razem: 130 zł[/COLOR][/FONT][/B] [FONT=Verdana] [/FONT] [SIZE=4][U][B][FONT=Verdana][COLOR=Indigo]Wpłaty całość: 445 zł[/COLOR][/FONT][/B][/U][/SIZE] [COLOR=Blue][U][B][FONT=Verdana]Wydatki na Kajtusia:[/FONT][/B][/U][/COLOR] [LIST=1] [*][FONT=Verdana]Hotelik dla Psów Grom – 50 zł[/FONT] [*][FONT=Verdana]Badanie krwi (morfologia, biochemia) – 100 zł[/FONT] [*][FONT=Verdana]Leczenie weterynaryjne (zastrzyki na zapalenie skóry, szampon antyseptyczny) – 62 zł (w tym 25 zł szampon)[/FONT] [*][FONT=Verdana]Leczenie weterynaryjne (zastrzyki, krople do oczu) - ? (napiszę jak będzie rachunek)[/FONT] [*][FONT=Verdana]Karma (suche Purina, 4 puszki Animondy Senior) – 50,50 zł[/FONT] [*][FONT=Verdana]Dom tymczasowy – 100 zł[/FONT] [*][FONT=Verdana]Kurczaki (udka) – 30 zł[/FONT] [/LIST] [COLOR=Navy] [/COLOR] [FONT=Verdana][COLOR=Navy]1-5 z rachunki[/COLOR][/FONT]em [FONT=Verdana][COLOR=Green]6[COLOR=DarkGreen]-7 bez rachunku[/COLOR][/COLOR][/FONT] [U][B][FONT=Verdana][SIZE=4][COLOR=Indigo]Wydatki całość: 392,5 zł[/COLOR][/SIZE][/FONT][/B][/U] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=3][COLOR=Red]Zostało: [U][B]52,5 zł[/B][/U][/COLOR][/SIZE] [B]ALE[/B] nie wliczone są w to dwie ostatnie wizyty Kajtka u weterynarza. Kiedy Pani Asia pojedzie po rachunek to dopiszę jaki był ich koszt.[/FONT] [SIZE=4]Kochani, bardzo wam dziękujemy za okazaną pomoc. To m.in. dzięki wam Kajtek może nadal cieszyć się życiem i merdać ogonkiem! :loveu:[/SIZE] Na koniec kilka fotek: [URL="http://img547.imageshack.us/i/img317.jpg/"][IMG]http://img547.imageshack.us/img547/3513/img317.jpg[/IMG][/URL] Ze spacerku kilka dni temu. Trochę nie do końca udana, bo i pogoda po chwili się zepsuła. W przyszłości obiecuję wam więcej ładnych fotek :) [URL="http://img818.imageshack.us/i/imgp7169.jpg/"][IMG]http://img818.imageshack.us/img818/23/imgp7169.jpg[/IMG][/URL] Z tatankas :)
-
[FONT=Verdana]Wy tu gadu-gadu, a ja mam nowe wieści od Kajtka! A właściwie to Kaja, bo tak nowi opiekunowie wolą go nazywać. Ogólnie wszystko idzie ku lepszemu :multi: Dowiedziałam się, że Kajtek szczeka, i to jak! :) Ostatnie dni są słoneczne więc często wychodzi na ogród, w tym zdążył już pogonić na drzewo kota – współlokatora! Jak już wcześniej pisałam, ze starszym kocurem dogadują się świetnie, tylko z tym młodszym dalej trwa walka z serii: "Kto tu będzie rządził". A że młodszy kot mieszka tu co najmniej 7 lat, to tak łatwo swojej władzy nie odda :shake: [/FONT][FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Opiekę Kajtek ma wzorową, bardzo lubi towarzystwo ludzi, a już w szczególności przywiązał się do swojej nowej pani. To bardzo przyjazny piesek, chce by każdy go głaskał. [/FONT] [FONT=Verdana]No ale przede wszystkim nabiera ciałka, zobaczycie, za jakiś czas go nie poznacie :razz: [/FONT] [FONT=Verdana]Dzisiaj zabraliśmy z Mirkiem Kajtka do lecznicy, na tę chwilę była to ostatnia wizyta jeśli chodzi o zapalenie skóry. Wczoraj go wykąpaliśmy, teraz ma zalecone rzadsze kąpiele, co 4 – 5 dni. [/FONT] [FONT=Verdana]Teraz na pierwszy plan wysuwa się problem z oczkiem, otóż ta narośl go drażni w oko, więc ja drapie. A jak drapie, to do oka dostają się zarazki... No i wczoraj leciało mu z niego trochę ropy. Dziś wetka dała krople Dicortineff do stosowania w domu. [/FONT] [FONT=Verdana]A teraz kilka fotek ze środowej wizyty :) [/FONT] [FONT=Verdana]Na fotkach możecie zobaczyć rękę i dzieci tatankas, mam też inne fotki z całą tatanką ale nie wiem, czy życzy sobie ujawniać jej wizerunek. [/FONT][FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana][FONT=Verdana]I właśnie to jest ta tatankas, od której to wszystko się zaczęło, i m.in. dzięki której Kajtek jest dalej wśród żywych.[/FONT] [IMG]http://a.imageshack.us/img265/576/imgp7165.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img64/4237/imgp7167.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img706/8779/imgp7168.jpg[/IMG] Jak widać, Kajtek nie protestował na widok dzieci, możliwe, że w przeszłości miał z nimi dłuższy kontakt. [quote name='tatankas'] Bardzo miło się pracuje na tym forum,aż miło tu wchodzić,niestety na naszym forum Polickim to nie dość,że nie ma żadnych chętnych do pomocy,to jeszcze naskakują do ciebie,mnie samą spotkał niemiły incydent.Dziewczyna napisała mi ,że to niewielkie koszta utrzymać takiego psa i żebym sama go wzięła.Jak jej odpowiedziałam,że ja nie mogę go wziąć bo mam psa w domu,troje dzieci i 4 koszatniczki,że pomagam w inny sposób,a jej zarzuciłam,że to ona nic nie robi,nie chce pomóc,więc po co w ogóle się udziela-To na póblicznym forum zaczęła wyciągać moje prywatne sprawy,że dostaje dodatek do mieszkania,że dzieci mają obiady ze stołówki,na to to ja nie mam a na psa pieniądze daję.Kurcze myślałam,że mnie szlag trafi.Napisałam jej,żeby wzięła się za robotę,(bo ona nie dostała dodatków,ale ja jak miałam jedno dziecko to też nic nie dostawałam)ja dorabiam sobie pilnowaniem dziecka koleżanki,chałupnictwem i sprzedarzą kosmetyków.Jak bym czekała na to co mi mąż do domu przyniesie to dużo mniej bym miała.Powiedziałam,że jak chce na te sprawy rozmawiać to niech pisze w wiadomościach prywatnych oraz niech mi się na Pw przedstawi,żebym wiedziała z kim pisze,nawet zaprosiłam ją do siebie do domu ale już się nie odezwała.Także nasze miasto jest do du...Ludzie w większości chcieliby dostawać ale,żeby coś dać od siebie to już nie i jeszcze krytykują tych co dają. [/QUOTE] Nie ma co się przejmować, ludzie od zawsze są zawistni. Znam kilka osób, które korzystają z pomocy opieki społ., mają po kilkoro dzieci, żeby mieć lepsze profity nie biorą ślubu, ale najgorsze jest to, że kasa, którą biorą nie idzie do potomstwa tylko na wódeczkę i imprezki na przykład. A dzieciaki biegają po ulicy zapuszczone. Tatanka natomiast dba o swoje dzieci i chwała jej za to. Nawet jeśli coś pokombinuje, to pieniądze nie idą na nie wiadomo co, tylko właśnie na dzieci. A i w tych czasach kasy nigdy za dużo. Zwłaszcza, gdy ma się tak liczną rodzinę :)[/FONT]
-
[FONT=Verdana]Noo forum już działa. Chciałam wczoraj wieczorem napisać coś z danego dnia, ale… coś na dogomanii paść musiało, bo się nic skrobnąć nie dało. Wiecie, bardzo bałam się pierwszej nocy Kajtka w nowym domu. Śniło mi się nawet, że zasikał i zakupkał im całe mieszkanie. Rano z duszą na ramieniu dzwoniłam spytać się, jak się miewa piesek. A tu… dobre wieści! Nic nie zrobił przez noc, a o 6 rano nowa opiekunka pobiegła z nim na ogród. Mówiła, że Kajtek staje się coraz pewniejszy i często merda ogonkiem. Tutaj fotka z wczoraj: [SIZE=1]Akurat musiał spuścić głowę w tym momencie! Sekundę wcześniej było takie świetne ujęcie :angryy:[/SIZE] [IMG]http://a.imageshack.us/img840/2831/img247z.jpg[/IMG] [/FONT] [FONT=Verdana]Dziś natomiast przypadał termin kolejnej wizyty w lecznicy. Pojechałyśmy tam z tatankas i jej córeczkami. Kajtek dostał zastrzyk na swoją chorą skórę, pani weterynarz powiedziała, że jest poprawa. No i sierść powoli mu rośnie, jest już dłuższa niż tydzień temu. Poza tym pojawia się kolejny problem, na razie co prawda mały, ale jest. A mianowicie Kajtek ma niewielką narośl na dolnej powiece. Pani doktor kazała to obserwować, w razie jakiś niepokojących oznak trzeba będzie ją operacyjnie usunąć. Jednak na tę chwilę jest to odległa przyszłość, bo w tym stanie Kajtka narkozie lepiej nie poddawać. [quote name='memory'] Czy on na grzbiecie ma sierść przerzedzoną? Bo tak trochę wygląda. Jeśli kąpiele nie pomogą, może dobrze byłoby zdjąć zeskrobiny i zrobić dokładniejsze badanie skóry pod kątem świerzbu, nużycy?[/QUOTE] Tak, dobrze zobaczyłaś. Jest przerzedzona przez to częste drapanie. Dziś jak byłyśmy z Kajtkiem w lecznicy to zapytałam się o świerzbowca. Na tę chwilę wykluczono tę chorobę ponieważ stan skóry się poprawia, no i nie ma łysych placków, przynamniej tak mówiła wetka. Na razie stwierdziła ewidentne zapalenie skóry wywołane uczuleniem na pchli jad. [quote name='memory']Fantastyczne wieści! Tatankas, Basti - gratulacje! I dla Pani Joanny. Tak fajnie się wszystko poukładało. Jak dobrze pomyśleć, że jeszcze jeden psiak uratowany. Pewnie nikt się nawet nie zastanawia i nie liczy, który to z kolei ocalony psiak. Gdy przegląda się i czyta tematy tu, na dogo, tyle nieszczęść, bólu, cierpienia w każdym z wątków, codziennie nowe. Chciałoby się, by każda historia miała takie zakończenie. [/QUOTE] [quote name='Dogo07']Ale za to jak boli jeśli temu jednemu psu się nie uda pomóc :(. W ciągu dwóch tygodni dwa pieski bliskie memu sercu choć tylko znane z watków na dogomanii, nie doczekały pomocy :(. [/QUOTE] To ja wam wszystkim dziękuję za pomoc, za doping, za zainteresowanie i wsparcie, w tym również materialne. Zwłaszcza memory mocno się zaangażowała w sprawę Kajtka, chociaż inni też tu się udzielali i służyli pomocą jak np. Dogo07, kameralna czy też wawer i inni. [/FONT] [FONT=Verdana]Niestety jestem tego w pełni świadoma, że to wszystko to kropla w morzu potrzeb. Kilku pieskom uda się pomóc, ale jest i cała masa, która tej pomocy nie zazna… I to jest właśnie smutne. Smutne jest też to, że tak mało osób jest chętna do bezinteresownej pomocy, a i często o tej garstce ludzi mówi się "nawiedzeni" itp. Dlatego trzeba się nawzajem wspierać, by uratować jak najwięcej czworonożnych nieszczęść. Bo to nie ich wina, że cierpią. To wina ludzi. Jeśli nie w całości, to na pewno w (baaardzo) dużej części. [/FONT]
-
[FONT=Verdana]Witam! Wybaczcie drogie cioteczki, że wczoraj nic nie pisałam, ale wróciłam do domu wieczorem i padałam ze zmęczenia. Dlatego nadrabiam zaległości teraz, zwłaszcza, że jest o czym pisać. Ten post będzię "wczorajszy", następny "dzisiejszy" żeby było w miarę przejrzyście. A więc jest dokładnie jak tatankas napisała! Udało się znaleźć dom tymczasowy wśród znajomych mi osób i jeśli Kajtek stanie na wysokości zadania, to i może zamieni się w dom stały. Na razie wszyscy są nim zachwyceni :multi: Nowi opiekunowie to emeryci, spokojni, bez małych dzieci, czynni harcerze. Mieszkają w domku jednorodzinnym z dużym ogrodem. Lepiej nie mógł trafić :) Zanim pojechaliśmy do nowego domu, byliśmy z Kajtkiem w lecznicy na zastrzyku. Jak wcześniej pisałam, ma zapalenie skóry. Faktycznie, jest grubsza, chociaż na początku mówiono, że to wina starszego wieku. Teraz się okazało, że to jednak nie wiek. Niepokojące jest tylko to jego ciągłe drapanie. Aby złagodzić świąd, wetka zaleciła również kąpiele co 2 – 3 dni specjalnym antyseptycznym szamponem. I właśnie tuż po gorącym przywitaniu w nowym domku w trójkę wykąpałyśmy Kajtka (no właściwie to pani Asia grała tu pierwsze skrzypce, ja i nowa opiekunka pełniłyśmy rolę obserwatorek :oops:). Oczywiście piesek jak zwykle wykazał się anielską cierpliwością. Ogólnie powitanie było bardzo pozytywne – Kajtek na widok swojej nowej pani od razu zamerdał ogonkiem! Po czym śmiało wszedł do domu. Już na wstępnie został wyprzytulany i wypieszczony. Na brak miłości na pewno nie będzie narzekał. I on to chyba wie, bo później polizał swoją nową panią w rękę. To niesamowite, ale Kajtek od razu ją polubił :) Aha, i Kajtek zrobił małego psikusa. Po kąpieli zaczął chodzić po pokoju i dziwnie węszyć. Przeczuwałam, że chce się załatwić. Ale z drugiej strony myślę sobie: "wychodzić z psem, który jeszcze nie wysechł do końca?". Wolałam nie ryzykować, zwłaszcza, że pogoda była beznadziejna – deszcz i zimno. No i Kajtek zrobił siusiu na wykładzinę. No ładnie, myślę sobie, jeszcze nam tego brakowało. Na szczęście nikt go nie skrzyczał, bo każdy rozumiał, że piesek po przejściach, a w dodatku zestresowany. [/FONT] [FONT=Verdana]Na apetyt również narzekać nie można. Dostał swoją karmę, zjadł ją ze smakiem, po czym poszedł pałaszować miski kotów – rezydentów! Tak, w domu żyją jeszcze dwa koty wychodzące. Nastawienie ze strony Kajtka wobec kotów jest zupełnie obojętne, natomiast w drugą stronę… Zbyszek, 17-letni kastrat, od razu zaakceptował nowego lokatora. Inaczej jest w przypadku Józka, który warczał i fukał na psa. Mam nadzieję, że z czasem wszyscy panowie dojdą do porozumienia. A teraz trochę foteczek: W aucie [IMG]http://a.imageshack.us/img840/9725/imgp7087500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img834/1868/imgp7090500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img834/6192/imgp7098500.jpg[/IMG] Z nową panią [IMG]http://a.imageshack.us/img291/2238/imgp7104500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img823/2619/imgp7112500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img534/3686/imgp7113500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img834/9088/imgp7115500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img687/8117/imgp7118500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img827/4896/imgp7119500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img840/9075/imgp7143500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img834/2401/imgp7135500.jpg[/IMG] Cóż za zalotne spojrzenie na tym ostatnim :) [/FONT]
-
[FONT=Verdana]Kajtek w sobotę był znów przebadany przez weterynarza. Niepokojące były jego zmiany na skórze – wetki podejrzewają zapalenie skóry. Dostał antybiotyk w zastrzyku. Możliwe, że przyczyną są i były pchły, dlatego przy okazji wciśnięto mu w kark Frontline’a. [/FONT] [FONT=Verdana]Po poniedziałkowej (23.08. ) kąpieli został od razu spryskany sprayem, ale wiadomo, jest to mniej skuteczne. [/FONT] [FONT=Verdana]W poniedziałek (30.08. ) czeka go drugi zastrzyk w związku z zapaleniem skóry.[/FONT] [FONT=Verdana]Na razie leczenie i Frontline opłacił nasz policki TOZ. [/FONT] [FONT=Verdana]Co do finansów, to na tozowskim koncie na rzecz Kajtka są dwie wpłaty.[/FONT] [FONT=Verdana]Stan na 29.08.10:[/FONT] [FONT=Verdana]Kameralna – 15 zł[/FONT] [FONT=Verdana]S.Ł. – 50 zł[/FONT] [FONT=Verdana]W imieniu Kajtka serdecznie dziękujemy :loveu:[/FONT] [FONT=Verdana]Jutro się odezwę, bo teraz pora późna na rozpisywanie się. Teraz wpadłam tu na chwilkę, co byście o Kajtusiu nie zapomnieli :) [/FONT]
-
[FONT=Verdana][FONT=Verdana]No to tatantkas teraz mnie wyprzedziłaś ;) [/FONT][/FONT][FONT=Verdana][FONT=Verdana]Miałam awarię kompa i niedawno się z nią uporałam. [/FONT][/FONT][FONT=Verdana][FONT=Verdana]Nie ma za co dziękować, po to tu jestem by pomagać :cool3: Dziękuję wszystkim za zainteresowanie i wyczerpujące informacje, zwłaszcza o hotelikach. [/FONT] [quote name='memory'] [B]W kwestii ogłoszeń [/B]- zrobiłam ponad 20, linki w wątku. Deklarowała się też kameralna. [/QUOTE] [/FONT] [FONT=Verdana]Memory, pisząc tamto pamiętałam i o Twojej pracy :) Dziękuję w imieniu Kajtka za poświecony czas. [/FONT] [FONT=Verdana]Niestety, jak na razie ani jedna osoba nie zadzwoniła do nas w sprawie pieska. Co jest oczywiście zrozumiałe – każdy chce mieć młodego i zdrowego zwierzaka, a nie jakiegoś dziadka po przejściach, wybaczcie, że tak się wyraziłam, ale każdy wie o co chodzi :roll: My w Policach mamy trudności ze znalezieniem domu dla psów młodych i zdrowych, a co dopiero mówić o takim w zaawansowanym wieku. Ale cóż, będziemy walczyć o jego lepsze jutro! Jak na razie, mając na uwadze ten fakt, wszystkie wpłacone pieniążki na rzecz Kajtka nie będą obecnie przez nas ruszane. Są w tak zwanym depozycie, służą do zabezpieczenia jego przyszłości gdyby miał trafić na przykład do dogomaniackiego hoteliku. Ja albo Ada napiszemy wam o wszystkich wpłatach dokonanych dla Kajtka. [/FONT] [FONT=Verdana][FONT=Verdana]A tak a propos głównego bohatera tego wątku, to każdego dnia nas napawa nas radością. Dziś na przykład pani Asia pierwszy raz widziała, jak merda ogonkiem!! Niby nic, a cieszy :)[/FONT] [/FONT]
-
[FONT=Verdana][quote name='Dogo07']To nie możecie sobie poszukać innego lepszego hotelu dla Waszych psiaków ? Przecież to marnowanie pieniędzy na takie warunki jak w tym Sierakowie.[/QUOTE][/FONT][FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Gdyby tylko była taka możliwość, to i owszem. Ale nie ma. To jest jedyny taki hotel w okolicy. Grom nie wchodzi w grę bo tam nie mają warunków na przetrzymywanie większej ilości psów, w końcu trzeba pamiętać, że to jest przede wszystkim ośrodek szkoleniowy, w dodatku znajduje się dość daleko od Polic. Zresztą na naszego lokalnego hycla (ten pan bardzo się oburza jak go się tak nazywa, ale jak inaczej można go określić?) też jest dużo skarg w urzędzie, ale wszyscy mają związane ręce, bo nie ma nikogo chętnego na jego stanowisko. Monopol rządzi się swoimi prawami. Zresztą, ten Hotel w Sierakowie aż taki tragiczny nie jest. Psy nie siedzą poupychane w fekaliach jedno na drugim, mają przestrzeń, dach nad głową i ochronę przez innymi agresywnymi zwierzętami tudzież ludźmi (czego nie można zagwarantować gdy zwierzę przebywa bezpańsko na ulicy).[/FONT] [quote name='Dogo07'] [FONT=Verdana]A jakieś zbiórki pieniążków, allegro cegiełkowe, jako organizacja publiczna możecie pewnie robić takie rzeczy. Może więc ktoś by zrobił jakieś ładne wzruszające allegro cegiełkowe dla Kołtunka ?[/FONT][/QUOTE] [FONT=Verdana]Z tym allegro to dobry pomysł, przy okazji psa bez sierści założyliśmy sobie tam konto właśnie. Tyle że my jako TOZ dopiero raczkujemy w tej formie pomocy, nie mamy doświadczenia, a więc przez to możemy zadawać czasem oczywiste, może głupie pytania, jak i popełniać błędy. Akcji cegiełkowej jeszcze nigdy nie przeprowadzaliśmy, ale w końcu najwyższa pora na debiut :cool1: [/FONT] [FONT=Verdana]Co do Kajtka, to przez najbliższe 2 – 3 tygodnie jest bezpieczny. Trzeba myśleć, co dalej jeśli do tego czasu nie znajdzie się dom stały. I wcale nie wykluczamy tu dogomaniackiego tymczasu! :) Jednak nawet jeśli miały trafić do takiego domku, nie pojechałby od razu (i transport, i zbiórka funduszy), i tak trzeba by było psa gdzieś przechować, zatem nawet Hotel w Sierakowie byłby lepszym rozwiązaniem aniżeli piesek miałby się błąkać po ulicy. Ale nie jest w tym hotelu, tylko pojutrze trafi do mieszkania. Pani, która będzie się nim zajmowała, ma doświadczenie w opiece nad psami, poza tym dostarczy nam wielu cennych informacji o charakterze i upodobaniach Kajtka. Gdy dowiemy się o jego zachowaniu coś więcej, ruszymy z akcją adopcyjną w naszej okolicy. Na razie daliśmy Kajtkowi czas na dojście do siebie.[/FONT] [FONT=Verdana]PS. Jutro pani Asia jedzie do niego i obiecała porobić nowe fotki [/FONT]:multi: [FONT=Verdana]Co do oferowanych przez was tymczasów, to potrzebujemy więcej szczegółów. [/FONT] [FONT=Verdana]A mianowicie: jaka opłata za dobę? Co wchodzi w zakres opieki nad psem? Jak z płatnościami w przypadku weterynarza? I przede wszystkim – kto będzie odpowiadał za psa. Chodzi mi o to, że na chwilę obecną my, jako TOZ Police, jesteśmy za niego odpowiedzialni, a gdy pojedzie np. do Zgorzelca czy Łowicza, to kto wtedy będzie? Bo na taką odległość to my nie jesteśmy w stanie go nadzorować, co zresztą logiczne.[/FONT] My naprawdę nie mamy nic przeciwko, chcemy tak samo jak wy pomóc temu pieskowi. [FONT=Verdana] [/FONT]
-
[FONT=Verdana]Droga cioteczko Memory :) to że w dogomaniackich domkach opieka jest doskonała, to akurat wątpliwości w to nie mam. Głównym problemem jest odległość. Oba domki są kilkaset kilometrów od nas (o ile się nie mylę to Zgorzelec i Łowicz, tak?). Gdyby znalazł się tu ktoś ze Szczecina lub nawet okolic, to dalibyśmy pieska do was bez gadania. Ale tak? Druga sprawa to fundusze. Załóżmy, że Kajtek trafił do wyżej wspomnianego domu. Nagle kończą się środki. I co dalej? Mamy odbierać psa? Już pomijam kwestię transportu – pociąg, jeśli auto to skąd? Podróż też jest sporym obciążeniem dla starszego psa. [/FONT] [FONT=Verdana] Tym bardziej, że jak dotąd z deklaracjami krucho. Jedynie Edyta12 na tę chwilę coś przelała na rzecz Kajtka. Oczywiście rozumiem, że każdy ma taką sytuację finansową jaką ma, i na pewno gdyby była taka możliwość, to więcej osób z forum by pomogło. Ale nie pomagają, bo mają swoje pilne wydatki. Dlatego patrząc z finansowego punktu widzenia, bezpieczniej jest jak Kajtek jest u nas. Pani Asia już rozpuściła wici wśród innych wolontariuszy i swoich znajomych, nawet jeśli każdy z nich da po 10 – 20 zł to zawsze na najbliższe dni coś będzie. Chociaż teraz nam chodzi w szczególności o opłacenie jego pobytu czy to w dt, czy też w hoteliku. [quote name='fergilka']Myślę, że trzeba zaklepać miejsce w GROMie (pewnie wysawią tam rachunek), wtedy po odbyciu kwarantanny w Sierakowie Kołtun trafiłby w lepsze warunki. Tylko jak długi pobyt Kołtuna w GROMie, TOZ Police jest w stanie opłacać?[/QUOTE] Trochę stary cytat, ale w miarę na czasie. A więc tak: od poniedziałku do soboty Kajtek przebywa w GROM-ie (23.08 – 28.08.). W sobotę trafia do DT, w którym będzie miał indywidualną opiekę. Pani Asia rozmawiała z tą kobietą i odniosła dobre wrażenie. Kajtkowi krzywda się nie stanie, to na pewno. Jeśli chodzi o kwestie finansowe, to już nie jest tak różowo. Ale od początku. Żeby trochę zobrazować naszą sytuację, opiszę jak to wszystko u nas wygląda. Otóż jesteśmy Kołem TOZ w Policach. Nie żadnym oddziałem, ale właśnie małym kołem. Osób, które mniej lub więcej pomagają zwierzętom jest ok. 10. Pod naszą opiekę podlega miasto (ok. 40 tys. mieszkańców ) i okoliczne wioski. W praktyce wygląda to tak, że problemów jest za dużo, a ludzi do pomocy za mało. Ileż to my razy apelowaliśmy o pomoc, czy to materialną, rzeczową, czy też w postaci domu tymczasowego. I co? I nic! Prawda jest taka, że w naszych okolicach ludzie nie są chętni do pomocy zwierzętom. Oto kilka wpisów z naszego lokalnego forum sprzed kilku miesięcy: [I]Zwierzaki są fajne, ale bezdomne są niepotrzebne. Po co mają sie męczyć? Na mrozie, bez jedzenia, czasami w lato i bez picia. Lepiej uśpić. Dbajmy o te które mamy, a bezdomne, humanitarna likwidacja. Prawdopodobnie koszta nie przewyższyłyby tej karmy którą się daje. (…) Lepiej chyba dokarmiać głodne dzieci w szkole niż szwendające się po ulicach bezdomne psy, niejednokrotnie chore, czy groźne. Owszem pomagajmy zwierzętom bezdomnym - usypiajmy je, powiedzmy po krótkim okresie w schronisku. Żeby było mniej radykalnie. A tam pomagajcie tym psiakom, przynajmniej nie będzie na mnie jak wataha dzikich psów zagryzie jakieś dziecko na spacerze, albo to co już teraz jest robione przez bezdomne psy - zagryzanie zwierząt hodowlanych. Pomijam roznoszenie chorób i pasożytów. Tak więc dokarmiajcie! Będzie na was i ja jako pierwszy wytknę was palcem i przypomnę, że tak, to wasza wina. Ja już z resztą wspominałem swój pogląd co można robić z bezpańskimi psami, więc nie będę się powtarzał. [/I] Ręce opadają gdy się patrzy na takie kwiatki :roll: Ale nie w tym rzecz. Z finansami u nas przeciętnie bo ani nie prowadzimy działalności gospodarczej, a ludzi, którzy dokonali symbolicznej wpłaty na nasze konto jest jak na lekarstwo. Jedyną realną pomocą są dotacje z gminy przyznawane nam raz w roku. Kwota nie jest zawrotna, nie na wszystko wystarcza, ale musimy sobie jakoś radzić. I tu ukłony należą się naszej pani prezes, która dzięki swojej obrotności potrafi niekiedy zdziałać cuda. [/FONT] [FONT=Verdana]Wrócę jeszcze do tych dotacji. Mianowicie żeby je dostać, trzeba najpierw napisać dokładny plan, na co pieniądze zostaną przeznaczone. Wszytko musi być idealnie rozpisane (jakby kto z góry wiedział, co się przytrafi w ciągu roku... :roll:). Nie tylko np. ile sterylizacji planujemy czy ile leków kupimy, ale też wymagane są bardziej szczegółowe dane. Np. jak mamy napisane w odrobaczaniu, że chcemy kupić 10 sztuk Pratelu, to nie możemy dać w to miejsce rachunku z inną nazwą leku, nawet jeśli jego działanie i cena są takie same. Wtedy gmina nam odrzuci takie coś, bo "nie było tego w umowie". A jak odrzuci, to za rachunek trzeba zapłacić z pieniędzy prywatnych. Urzędnicy u nas są bardzo drobiazgowi i apodyktyczni - ma być tak jak zostało w planie zapisane a reszta ich nie obchodzi. Po co to wszystko piszę? A bo pojawia się kolejny absurd. W umowie owszem mamy uwzględnione środki na hotelowanie zwierząt, tyle że w tym nieszczęsnym Sierakowie. Pani Joasia była już w urzędzie pytać się, czy przyjmą rachunek z innego hotelu, na co urzędnik zaczął zadawać głupie pytania, a i tak w końcu się nie zgodził, bo w umowie jest tylko mowa o Hotelu w Sierkowie. To nic, że GROM tańszy i lepszy, to wszystko nic. Nie było tego w umowie, więc z gminnych dotacji zapłacić nie możemy. Normalnie żółtej febry dostać można. Człowiek chce jak najlepiej do zwierzęcia, a tu jakieś bzdurne ograniczenia. Stąd albo Hotel w Sierakowie, albo zbieranie funduszy na bardziej ludzkie warunki. Dla dobra Kajtka wybraliśmy właśnie tą drugą opcję... [/FONT]
-
[quote name='Dogo07']Ale tam gdzie jest teraz psiak to też jest płatne, a to DT tymczasowe, też 10zł za dobę. Także i tak i tak są potrzebne deklaracje na psiaka, bo po tych niecałych już 20 dniach to Kołtunek Kajtuś walizki ma wystawione za bramę i albo schron albo znowu będzie z niego uliczny Kołtun :(.[/QUOTE] Spokojnie, pies trafił pod naszą opiekę i będziemy robić wszystko, by mu pomóc. Na pewno nie wróci znów na ulicę. Wiem, że taka tułaczka to nie idealne rozwiązanie, ale staramy się jak najlepiej możemy, by zapewnić Kajtkowi dobre warunki. Wyszliśmy z założenia, że lepszy DT, nawet płatny, ale dom, a nie zimny hotelowy boks. Ja wierzę, że dogomaniacke domki i hoteliki są wspaniałe, szkoda tylko, że tak daleko. Nasza pani prezes właśnie tej odległości się obawia. W tej chwili możemy w każdym momencie pojechać do pieska, w razie gdyby coś się stało - zabieramy go do zaufanego weta, a tak na odległość to już ciężka sprawa... PS. Też prowadzę DT, tyle że dla kotów. Darmowy, jakby ktoś pytał ;-) W TOZ mamy teraz sporo kocich nieszczęść. To jest właśnie powód, dlaczego ja i pani Asia nie możemy wziąć do siebie Kajtka - po prostu nie ma gdzie go ulokować :( Dogo07, masz rację, oczywiście trzeba to wyraźnie zaznaczyć dla kogo jest ten przelew.
-
[quote name='Dogo07']Z tą księgowością to pewnie chodzi o to, że jeśli pieniążki będą wpłacane na TOZ, to tutaj na wątku ktoś od Was musi podawać na bieżąco, jakie były wpłaty (od dogomaniaków) a jakie wydatki z tego poczyniono. Tutaj na dogomanii tak każda zbiórka pieniążków się rozlicza. A jeśli chodzi o hotelik Kajtusia, to narazie przez te 20 dni to TOZ to opłaca, a potem będą potrzebne fundusze na hotelikowanie Kajtusia, tak ? [/QUOTE] Aha, teraz już rozumiem. Jak tylko pani Asia da mi znać o jakiś wpływach i wydatkach, to wszystko mogę tu wrzucać. Szkoda, że pierwszy post jest dla mnie niemodyfikowalny. Co do drugiej kwestii, to musiałabym się dokładnie dowiedzieć, nie chcę pisać jak mi się wydaje, bo narobi się tylko chaosu.
-
[FONT=Verdana]Nowe wieści od Kajtka![/FONT] [FONT=Verdana]Dziś rano pojechał do niego w odwiedziny nasz wolontariusz, Mirek. Tyle że wcześniej nie uprzedził nikogo z hoteliku przez co zastał... zamkniętą bramę. Zadzwonił do opiekuna i dopiero wtedy umówił się na wizytę na godzinę 16. Biedny, musiał drugi raz robić tyle kilometrów, no ale czego nie robi się dla naszego bohatera! :)[/FONT][FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]A co do samego Kajtka, to rewelacja. Mirek powiedział, że to nie ten sam pies, którego wyciągałyśmy z sierakowskiego boksu w poniedziałek. Teraz był ożywiony, zaciekawiony, chętnie szedł na smyczy. Na spacerze z Mirkiem zrobił siku i kupkę :oops: Mirek wziął też dla pieska trochę kiełbaski, ot taki smakołyk na ząb. Ogólnie jest dobrze. Chyba Kajtek zrozumiał, że najgorsze już za nim, a czasy kiedy był przeganianym i przez nikogo nie chcianym "kołtunem", minęły już bezpowrotnie. Kiedyś bał się ludzi, ale teraz na nowo zyskuje do nich zaufanie. I oby tak dalej! [/FONT]Jutro znowu jedzie do niego Mirek, a w piątek pani Joasia. [quote name='memory']Pani Joanna pozwoliła podać konto w ogłoszeniach. Sądzę, że można wpłacać bez problemu. Warto byłoby zapytać, czy zajmie się ogólną księgowością i składki z forum też można tam wrzucać. [/QUOTE] [FONT=Verdana]Memory, mogłabyś rozwinąć? Bo trochę nie za bardzo rozumiem. U nas księgowością i rachunkami zajmuje się księgowa, oczywiście nieodpłatnie. Ale chyba nie o to tu chodzi? [/FONT]Wybaczcie te, być może głupie, pytania, ale nie mam doświadczenia w takich akcjach. Dlatego tak się wypytuję, bo chce by wszystko było ok. [FONT=Verdana]Mam też nowe informacje o DT. Po pierwsze, to nie jest taki regularny DT, ta osoba zajmuje się tymczasowaniem tylko okazjonalnie. Będzie mogła wziąć Kajtka na 2-3 tygodnie, a potem wyjeżdża. Kajtek będzie jedynym psem w mieszkaniu, dzięki czemu będzie można nad nim popracować. Oczywiście relacje będą jak najbardziej każdego dnia, mam nadzieję, że odwiedzać Kajtka również będzie można (trochę dziwnie by było, gdyby nie). Pani Joasia organizuje pieniążki tutaj na miejscu na ten DT, bo jest mały problem – domek nie wystawia rachunków. A każda złotówka, która trafi na tozowskie konto musi być rozliczona, to znaczy, że trzeba mieć rachunki i faktury. Teraz trzeba zapłacić za hotelik grom (tu dają rachunki), wkrótce dokupić karmę, więc pieniążki są potrzebne. I tu wielkie dzięki dla Edyty12 za przełamanie pierwszych lodów! :multi: [/FONT]Oczywiście, żeby nie było niejasnych sytuacji, mogę skanować i wrzucać tu Kajtkowe rachunki. [FONT=Verdana] [/FONT]
-
[FONT=Verdana][quote name='kameralna']Basti, dziękujemy za szczegółowe relacje. Wszyscy tu bardzo dopingujemy Kajtkowi! Cieszy mnie to, że piesek trafi do hoteliku. Trzeba tylko będzie zebrać deklaracje. Ja wpłacę jeszcze przed końcem sierpnia. We wrześniu też nie zapomnę o Kajtusiu :) Argusiowa ma rację, na Dogomanii wszystko jest możliwe :) Pomożemy Kajtusiowi! Skoro to nie syrop poprawił Kajtkowi humor (i kondycję!), to już na pewno Ty Basti i Twój Zespół Anielski :)[/QUOTE] [/FONT] [FONT=Verdana]Dzięki za miłe słowa :) Jednak będę obstawać przy tym, że najwięcej zasług przypisywać należy pani Joasi, bo to ona całą tą akcją koordynowała i koordynuje. Owszem, wczoraj mój wkład był spory – i pomogłam w zorganizowaniu transportu z Sierakowa (tam mieści się owy Hotel) do Polic, i nosiłam Kajtusia, trzymałam go na kolanach nawet jak był cały brudny i śmierdzący. Na zdjęciu jest owinięty w materiał ale potem trzeba było go zdjąć bo robiło się za ciepło. O zakwasach dziś na moich pseudobicepsach nie wspomnę ;) Mimo to nadal uważam, że to nie mnie należy przypisywać największe zasługi. Każdy pomaga na tyle, na ile może. Ada też na początku dużo wysiłku włożyła w ratowanie Kajtka. Ale główną pieczę nad psem trzyma teraz nasza prezes. Dlatego więc o wiele lepiej będzie brzmiało: Pani Joasia i Jej Zespół Anielski :) I to dzięki niej Kajtuś jest dziś nadal wśród żywych. Jak dowiedzieliśmy się w piątek wieczorem o poniedziałkowym wyroku, pani Asia poruszyła niebo i ziemię by temu zapobiec. Cały weekend wydzwaniała do właściciela Hotelu, bombardowała też telefonami weta (który ich i tak nie odbierał), jeszcze w poniedziałek rano dzwoniła do Hotelu aby przypomnieć, żeby pieska nie usypiać. [quote name='memory'] Basti, możesz napisać coś więcej na temat tego DT? [/QUOTE] [/FONT] [FONT=Verdana]O tym dt wiem niewiele, tylko tyle że psiak będzie w mieszkaniu. Jak będę rozmawiała z naszą prezes to się więcej podpytam. Aha, jak się dziś okazało trafi tam dopiero w sobotę. Od tego czasu będzie tam przebywał przez 2 tygodnie, my wśród wolontariuszy robimy już zrzutkę, chociaż wiadomo, z kasą krucho bo to nie jedyne zwierzę wymagające pomocy. Dlatego wielkie dzięki za wszelkie akcje mające na celu dofinansowanie Kajtusia. Chociaż oczywiście najważniejsze to znaleźć mu już ciepły, stały kąt. [/FONT] [FONT=Verdana] [quote name='memory'] Przy okazji oględzin przez veta, stwierdzono, czy psiak jest wysterylizowany? [/QUOTE] [/FONT] [FONT=Verdana]Był obmacany tu i ówdzie, ale pani weterynarz nic nie powiedziała, więc na zasadzie dedukcji myślę, że nie jest kastratem. [/FONT][FONT=Verdana] [quote name='wawer']DT już mamy! :multi::multi::multi: Cioteczka Sylwiaso już przygotowała miejsce dla Kołtunka vel Kajtusia. Tam jest superfantastycznie, co mogą potwierdzić: Maksio Otwocki i niedługo Florcia. Domek jest płatny, ale w rozsądnej cenie za full wypas :eviltong::eviltong::eviltong:. Pieszczotki włączone w obsługę :buzi:, bezcenne i bezpłatne. Spacerki :painting:, bieganko, towarzystwo tylko dobrze wychowane:cunao:. Nie byłam, ale są zdjęcia i koosiek może osobiście zaświadczyć, bo osobiście rozpoznała teren. [/QUOTE] [/FONT] [FONT=Verdana][FONT=Verdana]Z opisu brzmi cudownie :loveu: Szkoda tylko, że tak daleko. Ale porozmawiam o tym z panią Joasią, zawsze to jakaś alternatywa. Tym bardziej, jeśli w najbliższym czasie nadal nic nie ruszy się w sprawie domku stałego.[/FONT] [/FONT]
-
Ponieważ od wczoraj piesek nie ma już kołtunów, to [B]zrywamy z przeszłością i od dziś jest [U]Kajtek[/U][/B]! :) No, od razu milej dla ucha :) A teraz nowe wieści: Pani Joasia (nasza prezes) dziś całą noc nie spała bo tak się martwiła losem pieska. Dziś już dzwoniła do hoteliku. Niby wszystko w porządku - pies jadł, wyszedł na spacer, zrobił kupkę, dostał syrop. Bardzo optymistycznie, a nawet aż za bardzo patrząc na to, co było z nim wczoraj. Na forum może tego tak nie widać, ale my tu mocno się głowimy nad jego losem, wczoraj spędziliśmy z nim większą część dnia (niestety wszystkie te instytucje nie są blisko siebie), potem jeszcze problemy z innymi zwierzakami. No, na nudę narzekać nie można. W sprawie Kajtusia pytamy po znajomych, ale niestety... Zresztą to już nie pierwszy pies pod naszą opieką, który wymagał natychmiastowej pomocy, a nikt nie chciał go choć na chwilę przygarnąć. Tyle że wcześniej mieliśmy inną siedzibę więc w ostateczności coś się wykombinowało. Jesienią nam zabrali, a właściwie to już zburzyli, i z lokum dla psa jest kiepsko. No ale żeby nie było, że jest tak źle - pojawiło się małe światełko w tunelu. Pani Joasi udało się znaleźć dom tymczasowy. Tylko jest małe ale - płatny. Prawdopodobnie 10 zł za dzień. Dom jest sprawdzony, bo pierwszy raz namiar na niego dał nam TOZ Szczecin gdy niedawno mieliśmy porzucone trzy małe szczeniaczki. Przy dobrych wiatrach może już jutro udałoby się tam umieścić Kajtka. Dzięki temu miałby indywidualną opiekę, lepiej też się zaobserwuje jego charakter i stan zdrowia. Inna sprawa, że pogoda zaczyna się psuć, a to dla tego starszego pana korzystne też nie jest. Zresztą, co ja tu teraz będę wymieniać zalety pobytu psa w domu... :) [quote name='kameralna']Psinka się ożywiła. I może byłoby tak od początku tylko dręczył go ten ból stawów. Po lekarstwie nastąpiła zmiana. [/QUOTE] I tu jest właśnie ciekawa sprawa bo... w gabinecie nie dostał żadnego leku (oprócz tabletki na odrobaczenie). Też mnie zastanawia skąd taka odmiana, może dlatego, że wet porozciągał mu nogi? Syrop na ból daliśmy mu dopiero gdy podjechaliśmy pokazać Kajtka do siedziby TOZ Szczecin. A tak swoją drogą, to wiadomo, pies ma już tam pewne objawy geriatryczne (serce czy stawy), ale na tę chwilę trzyma się całkiem dobrze. Jak trafi do kochającego i troskliwego domu, to czeka go jeszcze długie szczęśliwe życie. I to jest teraz priorytet: [B]p[/B][B]roszę was, zróbmy co w naszej mocy by znaleźć mu nowy dobry dom.[/B] Dzięki Ci Memory, że już zaczęłaś coś robić w tym kierunku. Prawda jest taka, że Kajtusiowi nie zostało wiele czasu, ponieważ dla niego schronisko = śmierć. Nawet jeśli by go tam przyjęli, to na wstępie zaserwują mu eutanazję. Nikt nie będzie się patyczkował ze starym psem nie rokującym szans na adopcję. A on przecież może jeszcze sobie trochę pożyć. W końcu nie jest bardzo chory, nie umiera! To jest bardzo spokojny i łagodny pies, będzie bezproblemowym członkiem rodziny. [B]Teraz pilnie potrzebujemy funduszy na dt[/B]. Poza tym przydałoby się wzmocnić psiaka wartościową karmą i ewentualnie jakimiś odżywkami (bo to skóra i kości teraz). Na razie jedzonko ma, ale za kilka dni się skończy. Jeśli znacie jakieś sposoby na podtuczenie go, to chętnie się z nimi zapoznamy :) Przecież nie może całe życie chodzić z zapadniętym brzuchem i wystającymi żebrami. Na razie to chyba tyle, jak będą nowe wieści lub sobie coś przypomnę (jeśli w ogóle zapomniałam), to napiszę ;)
-
[quote name='memory'] Basti, szczecinianka - czy możecie się zapytać, czy TOZ Police użyczłby numeru konta? Wtedy może w ogłoszeniach dodawałoby się na końcu: [B]Jeśli nie możesz go adoptować, ale z dobrego serca chciałbyś mu pomóc, możesz wesprzeć go finansowo, zapewniając mu kolejny dzień w hoteliku. Tym samym wydłużysz mu czas pobytu i zwiększysz szansę na adopcję.[/B] Może wpłynęłyby jakieś datki, bo z deklaracjami trudno, a hipotetycznie może uzbierałoby się na DT lub hotelik. [/QUOTE] Tak, oczywiście, nr konta jak najbardziej możecie podać. Rozmawiałam już o tym z naszą prezes. Pieniążki są potrzebne w szczególności na hotelik. Oto dane: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce Koło w Policach [B] nr konta: 26 1940 1076 3025 4299 0000 0000[/B] A teraz zdjęcia z dzisiaj: PS. Jeśli chcecie do ogłoszeń więcej fot i w większym rozmiarze, mogę je przesłać spakowane na jakiś serwer by potem sobie je spokojnie ściągnąć. Teraz nie będę zamulać forum jakimiś wielgaśnymi. [IMG]http://a.imageshack.us/img409/9660/imgp6879500.jpg[/IMG] W oczekiwaniu na transport [IMG]http://a.imageshack.us/img839/7471/imgp6883500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img251/3815/imgp6894500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img844/189/imgp6898500.jpg[/IMG] A dajcie wy mi wszyscy święty spokój! [IMG]http://a.imageshack.us/img28/850/imgp6913500.jpg[/IMG] Wszędzie dobrze, ale pod krzakiem najlepiej [IMG]http://a.imageshack.us/img704/4246/imgp6914500.jpg[/IMG] W drodze [IMG]http://a.imageshack.us/img841/5341/imgp6925500.jpg[/IMG] Przywracanie do normalności [IMG]http://a.imageshack.us/img339/4545/imgp6923500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img409/6458/imgp6932500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img827/6388/imgp6940500.jpg[/IMG] Kąpiel [IMG]http://a.imageshack.us/img90/75/imgp6945500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img816/292/imgp6952500.jpg[/IMG] U weta [IMG]http://a.imageshack.us/img832/6122/imgp6954500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img826/4664/imgp6958500.jpg[/IMG] Z naszym kierowcą [IMG]http://a.imageshack.us/img715/3973/imgp6971500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img822/3033/imgp6973500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img835/4853/imgp6974500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img266/2351/imgp6976500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img824/7264/imgp6978500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img535/2276/imgp6981500.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img375/2193/imgp6987500.jpg[/IMG] W nowym hoteliku... [IMG]http://a.imageshack.us/img827/8434/imgp6985500.jpg[/IMG]
-
Co tu dużo mówić, sytuacja jest gorsza niż myśleliśmy. Ale nie beznadziejna. Dziś tyle się działo w sprawie psa, że nie wiem od czego zacząć. To żeby niczego nie pominąć, najlepiej będzie jak napiszę po kolei ;-) Rano było małe zamieszanie, bo jak się okazało nasza pani prezes dostała od Szczecina namiar na lepszy salon strzyżenia psów. Taki, w którym nie tylko go obetną, ale i również wykąpią. A że termin był albo dziś na 14, albo dopiero w środę wieczorem, to postanowiliśmy nie marnować czasu i zmobilizować się dziś. Troszkę się natrudziliśmy z organizacją transportu, ale grunt, że wszystko się udało. Najpierw pojechaliśmy po Kołtunka do Hotelu. Siedział w kojcu w budzie i za Chiny nie chciał z niej wyjść. Totalne wycofanie i apatia. Zrobił kilka kroków i koniec, zaparł się jak osioł. Chwilę go ciągnęli bo ślizgał się na łapach niczym na nartach. Zaczęliśmy się bać, czy nie ma jakiegoś problemu z tylnymi łapami bo momentami wyglądały na bezwładne. Żeby go nie męczyć, poleciałam do auta po narzutę, owinęłam go i na rękach zaniosłam do samochodu. W drodze też był na moich kolanach. Biedak, był śmiertelnie przerażony. Wróciliśmy do Polic i tam na trawce poczekaliśmy na Mirka, który miał z nami jechać do fryzjera. Kołtunek położył się na trawie i leżał zrezygnowany. Po chwili przeczołgał się pod pobliski krzak i tam schował głowę. Zachowywał się jakby miał już wszystkiego dość i jedyne czego chciał, to nareszcie świętego spokoju. No ale nie ma tak dobrze. Gdy przyjechał Mirek, pojechaliśmy w trójkę do Mierzyna na strzyżenie (pół godziny drogi stąd). Psiaka oczywiście trzeba było zanieść na rękach, a jak! Za to panie w salonie wspaniałe! Świetnie zajęły się psem - najpierw zgoliły mu kołtuny (przy czym znalazły nawet kleszcza, o milionie pcheł nie wspomnę), a potem wykąpały. Przy pierwszym myciu nie muszę chyba mówić jaka była woda… ciemnobrunatna. Szamponik, odżyweczka (truskawkowa!) i Kołtunek pachniał lepiej niż ja. A jeśli chodzi o jego zachowanie, to wszystko dzielnie zniósł. Nie zawarczał, nie zaszczekał, nie pisnął nawet. Stał spokojnie jakby mówił: "Róbta co chceta". Jak już pisałam, jego postawa była totalnie wycofana. I niestety, po ostrzyżeniu wyszło, jak on jest makabrycznie wychudzony. Jest tak kościsty, że z powodzeniem można się na nim anatomii uczyć. W ogóle jedna pani zauważyła u niego guzka koło ogona, co potem, już u weta okazało się, że to nie guz a odstająca kość z miednicy… Panie dały mu coś do jedzenia i wodę, ale nic nie chciał ruszyć. W międzyczasie pani z zakładu zadzwoniła do znajomej wetki aby odrobaczyć i odpchlić psa. Zobowiązała się pokryć koszty, za to serdecznie dziękujemy. No i oczywiście jesteśmy ogromnie wdzięczni za nieodpłatną usługę ostrzyżenia Kołtunka :) Ale do rzeczy. Kołtunek na pożegnanie dostał jeszcze karmową wyprawkę i pojechaliśmy z nim do gabinetu. Pies został dokładnie obejrzany, i tu usłyszeliśmy mniej miłe wieści. Po pierwsze, Kołtun wreszcie został zważony – 12,5 kg. Jego wiek szacują na co najmniej 10 lat. Ma już różne choroby typowe dla starszych psów. Na oczach ma już początki zaćmy, ale jeszcze widzi. Poza tym wykryto u niego delikatne szmery sercowe, lekarka nie wyklucza, że to wina stresu jaki ostatnio przechodzi. Płuca są ok. Czy są jakieś problemy z układem pokarmowym tego nie wiemy bo przy nas się nie załatwiał. Ale sądząc po jego wychudzeniu, to na pewno i tu coś się znajdzie. W gabinecie dostał tabletkę na odrobaczenie oraz 3 dawki syropu na każdy dzień. Ma on działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne. A teraz najważniejsze! Wychodząc od weta nastąpił przełom. Pies szedł o własnych siłach! Nie czołgał, tylko szedł żywym krokiem! Obsiusiał okoliczny śmietnik i mogliśmy wrócić do auta. Następnym przystankiem był TOZ Szczecin. Tam już Kołtun zachowywał się znacznie lepiej niż na początku. Chodził, był ciekawy. Dziewczyny porobiły mu zdjęcia, które możecie zobaczyć w poście Szczecinianki. Ba, nawet ciągnął mnie do gabinetu weta! (btw pierwszy znany mi pies tak chętny na wizytę) Udało nam się nawet dać mu trochę chrupków. Pierwszego nieśmiało wepchnęłam mu do pyszczka, lecz o resztę nie trzeba było już się prosić. Kołtun wracał do świata żywych! Zobaczył, że ci ludzie, z którymi jest już kilka godzin, wcale go nie przeganiają i nie biją. Że go głaszczą i trzymają na kolanach. Zobaczcie, chwila kontaktu z człowiekiem i jaka odmiana. Dlatego z wielkim żalem odwoziliśmy go do ośrodka Gromu. On potrzebuje ludzi. Nie raz czy dwa razy dziennie, ale cały czas. Wtedy ma szansę naprawdę rozkwitnąć. Bardzo przydałby się jakiś dom tymczasowy. Ale to bardzo, bardzo. My w Policach mamy jedną wolontariuszkę co bierze pieski na tymczas do siebie, ale akurat tak się nieszczęśliwie złożyło, że wyjechała. Wróci dopiero w drugiej połowie września. Tak nam szkoda Kołtunka, on w odludnej klatce łapie deprechę, siedzi ciągle w budzie, nie rusza się, nie je… Dziewczyny ze szczecińskiego TOZ-u dały mu karmę, więc głodować nie będzie. Mamy nadzieję, że pan z Gromu poda jutro i pojutrze syrop. Będziemy dzwonić do niego, jak się trochę mu potruje to może lepiej zaopiekuję się Kołtunkiem. Ale tak jak pisałam, ten ośrodek to ostateczność ostateczności. Pies MUSI trafić do domu, do ludzi. Oczywiście idealnie to znaleźć dom stały, który zapewni mu godne ostatnie lata, może miesiące, a może tygodnie życia… Dzięki dziewczyny, że już coś robicie w tym kierunku. My też tu się dwoimy i troimy by jak najlepiej pomóc pieskowi. Ale bez domku to kiepsko będzie... Zaraz wrzucę fotki