Witam.
Nazywam się Patrycja. Od wczoraj jestem wolontariuszką fundacji „SOS Dla Zwierząt”.
W ten weekend byłam trochę zabiegana, ale znalazłam czas, by, podczas akcji w SCC w sobotę podpisać porozumienie o wolontariat oraz zrobić kilka zdjęć w niedzielę. Wpadłam około godziny 17, wszyscy powitali mnie serdecznie i mówili z uśmiechem na ustach: prawie wszyscy nasi podopieczni znaleźli domy. Martwiłam się, że nie będę miała czego fotografować, choć to nie przyćmiło mojej radości z powodu wielu adopcji. Moje obawy dotyczące braku tematu do zdjęć zostały szybko rozwiane.
Szary tygrysek bawił się i cieszył na widok każdej ręki, która „wpadała” do jego klatki, by go pogłaskać.
Rozejrzałam się wśród wolontariuszy. Recepta na sukces w tym fachu? Chyba jej nie ma. Jednak każdy z wolontariuszy miał wiele zajęć. Jedni rozglądali się w poszukiwaniu darczyńców.
Inni mieli ręce pełne roboty przy rozdawaniu ulotek informacyjnych.
A jeszcze inni dyskutowali pomiędzy sobą na tematy fundacyjne.
Wtedy moje oczy zobaczyły szczęśliwą opiekunkę czarnej koteczki, która znalazła już nowy dom.
Nie trudno było zwrócić uwagę na tego hasającego i pełnego energii psiaka - Chojraka.
Przed moim wyjściem nieco już zmęczony czekał na nowych opiekunów, niestety nie zjawili się oni przed moim wyjściem. Mimo, że wszyscy powoli się zbierali nikt nie tracił nadziei na jeszcze jedną adopcję.
Później zainteresował mnie Buba. Śliczny, elegancik, który puszczał oczka,
szczerzył zęby,
oraz uśmiechał się do każdego kto podchodził.
Niestety tracił już nadzieję na nowy dom.
Aż tu nagle, pojawiła się para młodych ludzi, którzy po rozmowie z opiekunką tymczasową Buby, Klaudią zdecydowali się go adoptować.
Popędzili podpisać umowę adopcyjną i na małe zakupy,
a ich nowy pupil niecierpliwie czekał na to, co będzie się działo.
Wszyscy mieli łzy w oczach, ale byli szczęśliwi.
W międzyczasie usłyszałam, gdy ktoś krzyknął: „idę po koszyk, bo nie uniesiemy tych zakupów”. Jak później się okazało pełna miłości i wrażliwości dla zwierząt Sponsorka przeznaczyła dwa tysiące złotych na rzecz fundacji na zakupy w ZOO Naturze. Wzięła do pomocy kilka osób z fundacji i zakupiono pyszną karmę, transportery dla kotów i inne najbardziej potrzebne rzeczy. Wyszły tego dwa kosze!
Dziękujemy! Wszyscy cieszyli się niezmiernie, a Sponsorka zostawiła swój adres i prosiła o kontakt w sprawie najtrudniejszych przypadków.
To osuszenie ogromnej kropli w morzu naszych potrzeb.
Myślę, że to była udana akcja. Chociaż byłam tam jedynie przez kilka godzin, to widziałam jak wiele dobroci ma miejsce podczas Akcji Fundacji SOS dla Zwierząt w SCC.
Do zobaczenia.
Pozdrawiam, Patrycja.
P.S. Fotorelacje pisałam przed przeczytaniem postów na forum, przez co się powtórzyłam, za co przepraszam.
Zdjęcia i opis jak najbardziej do wykorzystania przez fundację ; )
Jeśli ktoś chce wyciąć stąd swoje zdjęcie to ma do tego prawo, proszę o kontakt.
Jeśli pewnych treści fundacja wolałaby tutaj nie przeczytać, to również proszę o kontakt.