Witam wszystkich. Zoja po miesiacu w domu. zaczne od zachowania.. na początku mielisny mały problem z siusianiem znaczy zojca lała ale w domu mimo wielogodzinnych spacerów . wystarczyl tydzien chwalenia na spacerze za kazdą kupe i siusiu i sunia załapała ze sika sie na trawke nie na dywan. Szybko tez wyszło ze Zoja to nie jest tą przedstawianą łagodna i uległa sunia. Myślę ze tamta jej uległosc spowodowana była tym ze była po sterylce itd. Teraz to mądra pewna siebie i odwazna suka która nie da sobą pomiatac. I o ile w domu panuje pełna harmonia i spokój to na dworzu zoja zabiła by kazde stworznko. ale to jest u niej całkowicie do opanowania bo jak juz wspomniałam ta suka jest mega posłuszna i zapatrzona w przewodnika znaczy we mnie. Puszczona luzem jest w 100% odwoływalna. wystarczy komenda , zoja do mnie" i juz zoja jest przy nodze. Wychodząc z domu niestety z bólem serca musze sunie zamykac w klatce -nie ze wzgledu na bezpieczeństwo na przykład ale ze wzgledu na jej zapedy niszczycielskie. Ciesze sie jednak ze zoja zostawiona w klatce juz nie wyje .Straty?Cóz.... do dnia dzisiejszego jak na razie zojca zezarła 3 łózka w tym jedno doszczetnie. inne straty pomniejsze np rozszarpanie kołdry koca czy dywanu nie wpisuje w rejestr bo nie ma znów nad czym płakac a po drugie mam asta w domu i wiedziałam ze takie rzeczy mają miejsce . Osiagniecia suki- po pierwsze zna komendy siad, zostan, czekaj łapa( podnosi łape jak sie smycz zaplącze) do mnie , i troche gorzej waruj.No i w końcu wie mała cholera jak sie bawic z Peją w przeciaganie (zwłaszcza majtkami panci ....) Martwi mnie troche ze mała nie łapie o co biega z aportowaniem patyka czy gryzaka... własnie gryzak- ona boi sie go wziasc w paszcze ale do majowych szkolen moze cos sie da jeszcze wypracowac Zdrowie.. z przykroscia musze stwierdzic ze dostałam suke z zapaleniem spojówek po którym juz nie ma sladu... poza tym teraz sunka jest okazem zdrowia i w swietnej kondycji..i uwielbia jesc- ma wrecz wilczy apetyt jednakze i tu zaszła zmiana ma lepsze. Tzn zojucha zaczęła normalnie jesc bo przez pierwsze dni to ona nie jadła tylko łykała wszystko ma raz. teraz je spokojnie i bez pospiechu( karmie ja tak jak peje tzn dostaja dziennie ok kg surowego mięsa - wołowe , konina i drób no i rzecz jasna przysmaki Zoja uwielbia wędzone tchawice i wołowe fiu....y. no wiecie te nie wymowne hahahahaha)