Czarny piesek z Ponurzycy jest od wczoraj u mnie w Warszawie (tymczasowo) i przyuczam go do życia w mieście i kamienicy. Podróż samochodem (ok. godziny) zakończyła się znowu wymiotowaniem, ale być może było to też spowodowane stresem. W mieszkaniu zachowuje się bez zarzutu - wszystkie potrzeby fizjologiczne załatwia na spacerach. Wciąż jeszcze przeraża go klatka schodowa i winda, ale z każdym wyjściem co raz mniej, więc chyba mu to niebawem minie. Kontakty z innymi psami bezkonfliktowe. Wobec ludzi pełen ufności i sympatii. Kota w mieszkaniu stara się ignorować, ale kot wyraźnie go prowokuje i ostentacyjnie okazuje mu swą niechęć, więc raz zdarzyło się Czarnemu na niego szczeknąć.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za dotychczasowa pomoc i, nie ukrywam, że liczę na dalszą!