Witam .
Potrzebuje porady , bo zupelnie nie wiem jak znalezc sie w nowej sytuacji.
Mam 2 psy i mieszkam na wsi . Psy sa dosc duze , nie ma ich w spisie ras agresywnych , to dobermany, mieszkancy wpadli w paranoje w obawie o swoje bezpieczenstwo .Nie daje zadnych powodow do takiego zachowania , nie mam jednak wplywu na to co mysla sobie ludzie i na to czego sie obawiaja .
Psy wyprowadzane sa zawsze zabezpieczone , zgodnie z roporzadzeniem gminy .
Pierwsze oskarzenie i pierwsza wizyta strazy miejskiej miala miejsce mniej wiecej rok temu , zarzucono mi , ze psy biegaja po wsi bez dozoru i sa agresywne . Oczywiscie to nieprawda , chocby z racji tego , ze byli jeszcze szczeniakami i w obawie , zeby ich ktos nie ukradl i zeby wiejskie psy /biegajace oczywiscie bez dozoru/ nie pogryzly . Zdaje sie , ze kazdy jednak mysli , ze jesli sam tak robi to inni tez . Panie ze strazy przyjechaly zwrocic mi uwage .
Zaprosilam je do domu , sprawdzily ksiazeczki szczepien , zobaczyly , ze psy sa przyjaznie nastawione i pojechaly .
Teraz byla druga interwnecja .
Zarzut to wypuszczanie z posesji psow bez dozoru , bez smyczy i kagancow .
Pani przyjechala i powiedziala , ze wypisze mi mandat , odmowilam przyjecia , bo opisane rzeczy nie maja miejsca .
Bylam w strazy miejskiej , zeby to wyjasnic , pokazalam zabezpieczenia , dlugie linki , na ktorych psy puszczam zgodnie z przepisami w miejscach odleglych , niezaludnionych i kagance , nie takie metalowe , zwykle nylonowe na pyski .
Choc bardzo boje sie tutaj puszczac psy w kagancach ,bo miejscowi nie dbaja o swoje psy i te biegaja czesto luzem oczywiscie , boje sie atakow i pogryzenia , to jednak to robie , nie chce sie narazac na mandaty .
Problem w tym , ze z daleka nie widac ,ze moje psy sa zabezpieczone , a z bliska ludzi nie mijam , bo zwyczajnie unikam ludzi , zeby nikt sie nie przestarszyl.
Pani ze strazy nie byla zainteresowana moim wyjasnieniem , powiedziala , ze odda sprawe do sadu grodzkiego , bo maja juz dosc tych skarg .Zapytalam czy oprocz tych dwoch skarg byly inne powiedziala , ze nie .
Dodala tez , ze przeciez sie przyznalam i powiedzialam , ze psy puszczam , bo sa szkolone .Owszem psy sa szkolone , to madre i usluchane psy , ale jednak duze i zawsze z domu wychodzimy na smyczach , puszczam je daleko na lace jak napisalam wyzej .Rozumiem , ze nie kazdy musi wiedziec , ze to lagodne psy , ze sie sluchaja itd .
Ludzie przechodzac kolo mojego domu potrafia wyzywac psy , kilka razy jakas kobieta mowila , ze je potruje .Zglosilam to nawet do strazy , ale nie znam tu ludzi , wiec nie wiedzialam kto to .
Z calej sytuacji zrobila juz jakas "schiza" .O ile rozumiem , ze ktos sie boi , dbam o to , zeby nikt nie czul sie zagrozony to mimo wszystko mam problemy .
Byla juz sytuacja , ze soltysowa pouczala mnie , ze takie potwory to nie maja chodzic po polu i sr..ac/przepraszam za doslownosc/ a siedziec w budzie na lancuchu .Pusciam mimo uszu , nie bede trzymala psow w takich warunkach , bo to psy domowe , zreszta kazdy chyba moze miec psy tam gdzie chce .
Jak mam zachowac sie w sadzie grodzkim , w jaki sposob mam bronic sie ?
Czuje , ze wobec tego co powie strazniczka jestem bez szans .
Nie przyznalam sie do tego , ze puszczam psy luzem , musialabym byc glupia .Owszem jak pisalam puszczam , ale tak daleko w polu , ze nie ma tam ludzi . Zdaje sobie tez sprawe z tego , ze z duzej odleglosci nie widac tych nylonowych kagancow ani linek ciagnacych sie po ziemi za psami .
Czuje sie naprawde bezradna . Psy sa moja pasja , zajmuje sie nimi , szkole faktycznie caly czas , slyszalam nawet , ze istnieje przepis nt ze pies juz po PT moze spacerowac bez smyczy . Nie doszukalam sie tego jednak . Byc moze to szeptana madrosc[IMG]http://forumprawne.org/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG]
Zasugerujcie cos , pytajcie jesli nie jasno opisalam sytuacje .
Jesli watek umiescilam nie tam gdzie potrzeba prosze moderatora o przesuniecie.
Bardzo ciezko jest miec na wsi psy w domu , jest tu taki brak toleracji , ze az boli .Czuje sie zaszczuta . Nie lubia mnie przez psy , mam swiadomosc , ze chetnych do sadu na swiadka znalazloby sie kilku , choc moze sie myle , bo sad to sad .
Tak naprawde tu chodzi pewnie o to , ze nie wystaje z lokalnymi kobietami pod kapliczka , nie zapraszam na kawe itd .Tu tzw miastowych sie nie lubi .