Jump to content
Dogomania

Borys_1764

New members
  • Posts

    1
  • Joined

  • Last visited

Borys_1764's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [FONT=Verdana]6go września umarł nasz ….. Był z nami od 18 lat. Walka o jego życie, która rozpoczęła się trzy tygodnie wcześniej zakończyła się porażką - mocznica zwyciężyła. Tego, co czuje się w takiej chwili nie sposób opisać. Żeby to zrozumieć trzeba to samemu przeżyć. Ból, rozpacz i przeogromna pustka. Choć to brzmi bardzo głupio, ale żeby jego śmierć nie poszła na marne zdecydowaliśmy się przygarnąć psa, któremu będziemy mogli zapewnić spokojny dom do końca jego dni. Psa, który z takich czy innych powodów nie ma wielkich szans na adopcję. Ślepota „Czarusia” nie stanowiła najmniejszego problemu. Nie jesteśmy herosami, jesteśmy zwykłymi ludźmi i znamy dobrze swoje możliwości. Jedyne, co było istotne to by pies był spokojny, łagodny, ponieważ mieszkając w bloku nie możemy zapewnić psu jego własnego kojca ale tylko legowisko w mieszkaniu. I taki też według relacji Pani Ani miał być „Czaruś”, który trafił do schroniska niedawno i któremu trudno było odnaleźć się w tej sytuacji. Nie było więc na co czekać. Przecież każdy dzień w schronisku to niepotrzebny stres. Upewniliśmy się czy na pewno możemy go odebrać. Dlaczego nie mielibyśmy wierzyć komuś kto zna „Czarusia” tak dobrze. Po przyjeździe okazało się, że „Czaruś” a według jego karty zdrowia Nemek jest w schronisku nieco dłużej niż od niedawna – trafił tam 4go lutego. I tu zapewne zabrakło trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość. No ale przecież Pani Ania zna go dobrze. Kilka godzin spędzonych w parku przed schroniskiem. Widać było, że Borys, tak daliśmy mu na imię, czuje się źle kiedy jest blisko schroniska. Kiedy oddalaliśmy się od zabudowań stawał się dużo spokojniejszy. Długa rozmowa z Panią Magdą – psychologiem ze schroniska. Załatwienie formalności i czas wyjeżdżać bo przed nami długa droga do domu. Większość psów ciężko znosi jazdę samochodem, Borys wręcz przeciwnie. Ułożył się wygodnie na siedzeniu. Zaczęliśmy się powoli poznawać – uwielbia kiedy delikatnie gładzi się go po oczach. Głaskanie po głowie ujdzie, ale to już nie to samo. Minęły 4 godziny jazdy. Dojechaliśmy. Zmęczeni ale szczęśliwi, że już jesteśmy w domu. I tu zaczął się dramat. Otworzyliśmy drzwi samochodu, żeby powoli zapoznał się z nowymi zapachami. Pierwsze niepokojące zachowania. Borys robi się coraz bardziej zdenerwowany. Ciche szeptanie do niego. Potem zostawiamy go na chwilę samego, może tak będzie mu łatwiej. Ponowne podejście, ciche szeptanie, próba pogłaskania – robi się coraz bardziej nerwowo, zaczyna warczeć. Ponowne wycofanie i kolejna próba. Jest coraz gorzej. Uspakaja się dopiero, kiedy zamykamy drzwi. Kolejna próba. Jeszcze gorzej. Warczy, próbuje gryźć. Kolejne próby i eskalacja agresji. Jedyne co przychodzi na myśl to wyciągnięcie go siłą. Ale przecież to nie ma najmniejszego sensu. Przecież w domu oprócz nas jest jeszcze seniorka rodziny. Jak ona poradzi sobie w takiej sytuacji. I tu zapada jedyna decyzja jaka wydaje się być rozsądną, choć ciężko mówić o rozsądku w takiej sytuacji – powrót to jedyne wyjście. Jesteśmy w schronisku o 4 nad ranem. Prośba do pana z obsługi schroniska o pomoc. Próba wyciągnięcia Borysa z samochodu zajmuje mu 20 minut, może pół godziny Ciężko powiedzieć. Wydaje się, że ten koszmar nigdy się nie skończy. Pies jest przestraszony. My kompletnie zdruzgotani. Tydzień wcześniej pożegnaliśmy się z naszym …, teraz kolejne rozstanie. Kiedy Borys jest już w swoim kojcu pracownik schroniska podchodzi do nas porozmawiać. Jest zdziwiony, że zabraliśmy Borysa. Przecież on od tak dawna jest w schronisku. Przecież nikt wcześniej nie próbował go przygotować do adopcji. [/FONT] [FONT=Verdana]Pani Aniu, chciała Pani dobrze. Ale nie można robić tego na siłę. Nie w ten sposób. Przecież Pani Magda mogła popracować z Borysem. Jeśli sytuacja była niepewna to może warto było powiedzieć, że na adopcję za wcześnie. Przecież nie musieliśmy zabierać go od razu. Może wszystko potoczyło by się inaczej. Dużo tych „może” ale niestety stało się i już nikt tego nie jest w stanie zmienić. Teraz najważniejszy jest Borys czy „Czaruś” jak go nazywacie. On naprawdę nie jest gotowy na to, żeby trafić do domu, do „zwykłych” ludzi nie mających doświadczenia w postępowaniu z psami tak doświadczonymi przez życie. On potrzebuje czasu, dużo czasu na to by wyjść ze stanu w jakim jest teraz.[/FONT] [FONT=Verdana]I już na koniec – naprawdę życzę wszystkim użytkownikom tego forum, oby nigdy nie musieli przechodzić przez to co my. [/FONT] [FONT=Verdana]Bardzo szczególne życzenia, i proszę wierzyć to nie sarkazm, dla ihabe – oby nigdy nie spotkała Pani w życiu ludzi, którzy będą Panią oceniać nie mając najmniejszej wiedzy o tym co zaszło, o wszystkich okolicznościach. Ludzi, którzy bazując jedynie na podstawie kilku zdań wypowiedzianych przez kogoś ocenią Pani postępowanie. [/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT]
×
×
  • Create New...