niestety mojemu czortowi żaden mróz nie straszny, to raczej ja go siłą zaciągam do domu ze spaceru, ile czasu by nie był i jak by nie było zimno
najczęściej to jest tak, że po 10 min. ja już sopel lodu, bosiek prawie cały zaszroniony od mrozu, ale na hasło wracamy do domu to zaczyna się szaleństwo,(może on sobie to kojarzy jako hasło do zabawy? ;) ) najszczęśliwszy bosiak gdy jest mróz i śnieg i wielkie pole do zorania ;)
a co do zimy...to ja chce już wiosnę, słoneczko, zieloną trawkę, śpiewające ptaszki ehhh