Dziś odszedł kochany rozpieszczany york Amiś. Od 8 lat był radością swojej rodziny, mojej cioci i wujka.
Prawdopodobnie padł ofiarą sąsiadów, którzy podłożyli trudkę.
3 dni trwała walka z toksyną... nie udało się.
Jest już za Tęczowym Mostem.
Wiem jak to jest, przeżywałam to raptem 3 miesiące temu , kiedy żegnałam swoją 5-letnią grzywaczkę Kelly, morze łez:placz:.........a potem kupno kolejnego pieska.
...........żegnaj Amisiu......