Jump to content
Dogomania

Bena-Dzaba

Members
  • Content Count

    2
  • Joined

  • Last visited

  1. Dziekuje za odpowiedz. probowalam sie dodzwonic pod wskazany numer, ale niestety bez odpowiedzi. Umowilam Dzabbe na srode do weterynarza, no i zobaczymy. dzisiaj jest chyba w porzadku, normalnie sie zachowuje, bawi sie i biega ze swoimi zabawkami. Ale i tak martwie sie o niego. Dziekuje za zainteresowanie i ze ktos odpisal.Pozdrawiam goraco.
  2. WITAM!Mam nadzieje, ze ktos z forumowiczow moze mi pomoc. mam 1,5 rocznego mopsa o imieniu Dzabba. Od kilku miesiecy zauwazylam u niego dosc powazny problem z oddychnaiem. Pierszy atak mial na spacerze w parku. Mianowicie, wszedl do sobie do stawu, ktory byl pusty ze wzgledu na to ,ze byl oczyszczany. Dzabba zatopil sie w mule, co nie bylo grozne,gdyz inne psy tez tam biegaly. Ale tak bardzo sie tym orzestraszyl, ze wybiegl, ze strachu zaczal ciezko oddychac, przewrocil sie,zwymiotowal i jakby zemdlal.Caly czas mial oczy owarte i oddychal, ale przewrocil sie na bok i nie mogl sie podniesc. Caly czas glaskalam go i mowilam do niego, bo raz z chlopakiem nie wiedzielismy co sie stalo. Myslelismy ze to moze atak paniki, gdyz tak bardzo sie przestarszyl, ze nie mogl wybiec ze stawu. Po krotkiej chwili przeszlo mu, podniosl sie i zaczal biegac jak gdyby nic sie nie stalo. Drugi raz wydarzyl sie w domu, kiedy to spalismy w domu, gdyz byla to sobota o 6 rano. Dzaba chyba zadlawil sie czyms, przypuszczam ze mogl by c to jakis wlos, gdyz czasto psy sie liza czy podgryzaja. zaczal ciezko oddychac, probowal jakby zwymiotowac cos co stalo mu w gardle, zszedl z lozka na ziemie, zaczal sie przewracac, i po raz kolejny upadl i ciezko dyszal. z tego wszystkiego, zsikal sie pod siebie i lezal tak chwile dopoki nie zaczal spokojnie i mirowo oddychac. bylam tak przerazona, ze nie wiedzialam co zrobic., Konsultowalam sie z weterynarzem, ktory powiedzial,ze mopsy maja czesto problemy z oddychaniem. Moja znajoma tez ma mopsa, ktory na jej widok tak bardzo sie cieszy,ze mdleje. Uznalam wiec, ze moze to nic strsznego, ale dzisiaj wrocilam ze spaceru z plazy. Mieszkam tymczasowo w Anglii, i tak akurat sie udalo ze pogoda byla wspaniala i bardzo slonecznie. Wybralam sie wiec ze kolezankami na plaze. Dzaba poczatkowo byl bardzo zadowolony, po chwili bylo mu bardzo goraco, wiec usiadlysmy, wykopalam mu dosc spora dziure w zimnym piasku. Dzabba zadowolony polozyl sie tam. Nie chcial pic wody, ktora ze soba zabralam, wiec z obawy ze nie chce pic wody, polewalam go, zeby go schlodzic. Bylismy moze 15 minut na plazy, kiedy Dzabba mial kolejny-juz trzeci atak. Ten byl jednak bardzo powazny. Nagle Dzabba przestal oddychac, desperacko probowal zlapac oddech, dostal jakby paralizu, cale cialo zaczelo mu sie prezyc,tak ze cala twarz mial w piasku. Ja myslalam ze przez ten piasek nie moze oddychac. Nie moglam go utrzymac, bo glowa kierowala mu sie w dol, a przednie lapy na boki.Caly byl naprezony. Uwierzcie mi, bylam tak spanikowana, ze zaczelam krzyczec na kolezanki zeby mi pomogly, az teraz strasznie mi glupio. Kolezanka zaczela polewc mu pysk zeby obmyc piasek.Dzabba jednak dalej nie mogl zlapac powietrza. Pobieglam z nim do pierwszej pomocy, jednak facet nie wiedzial co zrobic z psem. Dzaba wiednal mi w rekach. Myslalam ze to juz koniec. W zyciu nie czulam takiego strachu. Kocham tego psa z calego serca, nie wiem co bym zrobila ,gdyzby zdechl mi na rekach. Byl caly napiety, osliniony i mial bledne oczy. Na szczecie pojawil sie jakis starsy pan ktory zachowal zimna krew i polal calego Dzabskiego woda, obmyl mu pysk, polal stary recznik woda i przykryl go recznikiem. schowalismy go pod Ten samochod terenowy(pierwsza pomoc) i siedzialam tam z nim przerazona okolo 10 minut. Wrocilam do domu i Dzabski spi teraz zmeczony. Jest tak padniety, ze nie ma sily sie podniesc. Chce go zabbrac jutro do weterynarza, gdyz dzisiaj jest niedziela. Poki co, jest w porzadku, ale strach myslec co sie moze stac, jak mnie nie bedzie w poblizu. Nie wiem dlaczego dostal tego ataku, czy z tego piasku, czy z przegrzania. Chryste, nie wiem. Czuje sie tak winna, ze go zabralam na ten spacer. Czytalam na roznych forach o padaczce u psow. Nie wiem czy to moze byc padaczka. Obawiam sie, ze angielscy weterynarze nie potrafia zbyt wiele zdiagnozowac. Dzwonilam do mojego weterynarza w polsce, ale uslyszalam to samo-mopsy tak maja. Czy ktos z wa ma jakies podobne przezycia zwiazane z mopsami?czy ktos moglby mi poradzic?nie iwem jak mam sie zachowac , kiedy cos podobnego wydarzy sie po raz kolejny. Czytalam wlasnie o pierwszej pomocy u pasow, sztucznym oddychaniu, itp. Tylko problem z dzabba jest taki, ze on bardzo panikuje, przestaje oddychac z tej paniki,zamist sie uspokajac i probowac zlapac dech, on przestaje. ja go klepie po plecach masuje mu klateke (nie wiem czy to pomaga), mowie do niego , probuje go uspokoic. Czy ktos moglby udzielic mi jakis porad jak sie zachowac w takich sytuacjach, czy ktos moze pomoc zdiagnozowac co to moze byc?czy ktos ma podobne przezycia?bede niezmiernie wdzieczna za pomoc. A teraz ide obdzwonic kolezanki i przeprosic, ze tak krzyczalam:( Prosze napiszcie cos.
×
×
  • Create New...