Tak zupełnie krótko, bo mówiąc szczerze uwagi o niepokoju jakie budzi Chorzów i ogólne podejście jak do zbrodniarzy uradowało nas średnio. Tak się zabawnie składa, że na brak naszych postów na tym forum złożyło się kilka czynników (choroba, przeprowadzka, szereg służbowych wyjazdów), które w połączeniu z nieoczywistą obsługą tego forum złożyły się na taki a nie inny obraz (o kłopotach z umieszczaniem tu zdjęć czy choćby oglądaniem wątku wspominaliśmy już pani Asi kilkakrotnie, jednocześnie zapewniając, że ze Skrytkiem wszystko jest w porządku).
Tak czy owak ani przez moment nie robiliśmy i nie robimy problemu w kwestii wizyt. Zapowiedziała się w zeszłym tygodniu jakaś pani z fioletowego psa, miała się skontaktować w tym tygodniu w sprawie szczegółów spotkania. Mamy piątek, nie odezwała się. Ja rozumiem, z całą pewnością jest zajęta, ale z drugiej strony nie ułatwię jej pracy poprzez jazdę komunikacją miejską na drugi koniec Śląska z psem, który wciąż jeszcze boi się własnego cienia. To byłoby dla Skrytka przeżycie traumatyczne, a my, wbrew panującemu tu przeświadczeniu, wolimy mu takich oszczędzać.
I rozumiem, zdjęcia, z którymi mamy problem, byłyby dowodem, że wszystko jest w porządku. Ale czy na pewno? Przecież równie dobrze mogliśmy je zrobić w pierwszym tygodniu i pozbyć się psa z chwilą zamknięcia przesłony aparatu. Chyba, że to mają być psie dowody życia, takie z aktualną gazetą. Brzmi absurdalnie, czyż nie?
Umówmy się co do jednej ważnej sprawy. Pies został nam przekazany, panie Asia i Agnieszka były u nas w domu i nie dopatrzyły się nieprawidłowości. Włożyły w to spotkanie z nami sporo wysiłku i poświęciły na to swój czas. My również dokładamy starań, by Wasz wspólny trud nie poszedł na marne. Tyle, że to nie znaczy, że to nadal jest pies kolektywu, należący po równi do członków forum a u nas stacjonujący. Teraz to jest nasz pies i my się nim zajmujemy. Podpisaliśmy umowy, jesteśmy otwarci na wszelkie wizyty sprawdzające i pozostajemy z panią Asią w kontakcie telefonicznym. Umieszczanie wpisów na forum dostarczało nam pewnych trudności, stąd zaprzestaliśmy tego, a obiecany blog opóźnia się za sprawą natłoku zajęć. To znaczy tak było do tej pory, bo ton ostatnich postów skłania nas do decyzji iż ten wpis jest naszym ostatnim na tym forum. Pozostajemy do dyspozycji okolicznych i dalszych fundacji celem weryfikacji (u nich można się dopytywać o stan i samopoczucie Skrytka), jak również pozostaniemy w kontakcie z przesympatyczną panią Asią jeżeli tylko będzie się chciała z nami skontaktować. Pozostałe użytkowniczki forum pozdrawiamy, dziękujemy za psa, który sprawia nam mnóstwo radości i żegnamy się zamykając nasze konto.