Jump to content
Dogomania

Watas

Members
  • Posts

    10
  • Joined

  • Last visited

Watas's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Tak zupełnie krótko, bo mówiąc szczerze uwagi o niepokoju jakie budzi Chorzów i ogólne podejście jak do zbrodniarzy uradowało nas średnio. Tak się zabawnie składa, że na brak naszych postów na tym forum złożyło się kilka czynników (choroba, przeprowadzka, szereg służbowych wyjazdów), które w połączeniu z nieoczywistą obsługą tego forum złożyły się na taki a nie inny obraz (o kłopotach z umieszczaniem tu zdjęć czy choćby oglądaniem wątku wspominaliśmy już pani Asi kilkakrotnie, jednocześnie zapewniając, że ze Skrytkiem wszystko jest w porządku). Tak czy owak ani przez moment nie robiliśmy i nie robimy problemu w kwestii wizyt. Zapowiedziała się w zeszłym tygodniu jakaś pani z fioletowego psa, miała się skontaktować w tym tygodniu w sprawie szczegółów spotkania. Mamy piątek, nie odezwała się. Ja rozumiem, z całą pewnością jest zajęta, ale z drugiej strony nie ułatwię jej pracy poprzez jazdę komunikacją miejską na drugi koniec Śląska z psem, który wciąż jeszcze boi się własnego cienia. To byłoby dla Skrytka przeżycie traumatyczne, a my, wbrew panującemu tu przeświadczeniu, wolimy mu takich oszczędzać. I rozumiem, zdjęcia, z którymi mamy problem, byłyby dowodem, że wszystko jest w porządku. Ale czy na pewno? Przecież równie dobrze mogliśmy je zrobić w pierwszym tygodniu i pozbyć się psa z chwilą zamknięcia przesłony aparatu. Chyba, że to mają być psie dowody życia, takie z aktualną gazetą. Brzmi absurdalnie, czyż nie? Umówmy się co do jednej ważnej sprawy. Pies został nam przekazany, panie Asia i Agnieszka były u nas w domu i nie dopatrzyły się nieprawidłowości. Włożyły w to spotkanie z nami sporo wysiłku i poświęciły na to swój czas. My również dokładamy starań, by Wasz wspólny trud nie poszedł na marne. Tyle, że to nie znaczy, że to nadal jest pies kolektywu, należący po równi do członków forum a u nas stacjonujący. Teraz to jest nasz pies i my się nim zajmujemy. Podpisaliśmy umowy, jesteśmy otwarci na wszelkie wizyty sprawdzające i pozostajemy z panią Asią w kontakcie telefonicznym. Umieszczanie wpisów na forum dostarczało nam pewnych trudności, stąd zaprzestaliśmy tego, a obiecany blog opóźnia się za sprawą natłoku zajęć. To znaczy tak było do tej pory, bo ton ostatnich postów skłania nas do decyzji iż ten wpis jest naszym ostatnim na tym forum. Pozostajemy do dyspozycji okolicznych i dalszych fundacji celem weryfikacji (u nich można się dopytywać o stan i samopoczucie Skrytka), jak również pozostaniemy w kontakcie z przesympatyczną panią Asią jeżeli tylko będzie się chciała z nami skontaktować. Pozostałe użytkowniczki forum pozdrawiamy, dziękujemy za psa, który sprawia nam mnóstwo radości i żegnamy się zamykając nasze konto.
  2. Witam, Strasznie przepraszam za milczenie, ale niestety za sprawą sterylizacji dwóch zwierzątek (oprócz Skrytka tej wątpliwej przyjemności doświadczył również nasz kocur) oraz problemów sieciowych (także z tym forum) nie pozwoliła nam zabrać głosu wcześniej. Skrytek zadomawia się coraz bardziej, robi się coraz śmielszy i nawet poczuł się pewnie na tyle, że obszczekuje koty, gdy te zaczepiają koszatniczki siedzące w klatce - taki mały obrońca. Co do zdjęć, nie wiem - wciąż mamy problemy z zamieszczeniem ich tutaj, stąd pewnie pojawią się dopiero na blogu, za tydzień, półtora. Wraz z filmikiem z komórki pod tytułem "wielka radość Skrytka" :) Pozdrawiam
  3. [quote name='Asior']kurcze.. jak tak czytam te kojce i budy.. [/quote] No to krótkie objaśnienie - buda to owa gąbkowa chatka, którą dostaliśmy wraz ze Skrytkiem, kojec natomiast jest również gąbkowy, z kocykiem w środku i stoi pod stolikiem, gdzie pieskowi najbezpieczniej póki co. Wybaczcie wprowadzające w błąd sformułowania i zwroty. A zdjęcia wrzucimy niebawem, jak tylko znajdziemy kabel do aparatu :) Tak czy owak Skrytek ma się coraz lepiej i robi się coraz bardziej... zadziorny i cwany.
  4. Skrytek pozostał Skrytkiem... wystarczy mu już zmian chyba,a do tego imienia już się przyzwyczaił. A tak w ogóle, zaliczył dziś kilka "pierwszych razów". Pierwsza wizyta u nowego weterynarza, pierwszy naprawdę długi spacer na własnych nogach, pierwsze odważne wejście na łóżko i wszystko na to wskazuje, że również pierwszą noc na tym łóżku również zaliczy właśnie dziś. Oczywiście nadal reaguje strachem na prawie wszystko i nie lubi jak go brać na ręce, ale postępy są bardziej niż wyraźne i zadowalające.
  5. Och, z pewnością. Właśnie przed chwilą wyszedł się po prostu przejść po pokoju. Omijając mnie co prawda szerokim łukiem, ale za to zupełnie nic sobie nie robiąc z kotów, co jest pewnym postępem. Z całą pewnością będzie dobrze, wiem o tym. ;)
  6. Pierwszy dzień Skrytka w nowym domu jest... powiedzmy, cichym dniem. Piesek uważnie obserwuje otoczenie, ale nie rusza się z kojca, chyba, że do miski. Nie reaguje już paniką na wyciągniętą do niego rękę, daje się nawet pogłaskać, ale boi się strasznie, gdy go wziąć na ręce co jest konieczne, by choć na chwilkę wyszedł na dwór. No cóż, najlepsi kumple też kiedyś potrzebowali czasu, by się zaprzyjaźnić więc trzymajcie kciuki. Trochę to potrwa...
  7. No i Skrytek dotarł już do nowego domku, choć póki co, niczym ambasador w nowym państwie, ogranicza się do swojej małej budy, z której wychodzi coś zjeść i paktować warunki mieszkania z dwoma kotami. Póki co ustalili przynależność misek. Pierwszy spacer obfitował we wrażenia, okolica z jednej strony budziła strach, z drugiej jednak wielkie zaciekawienie i myślę, że się psinek przystosuje prędzej niż później.
  8. Od Łodzi trochę daleko, bo w Chorzowie. Ale czymże są takie odległości wobec zbliżającego ludzi (i zwierzęta jak widać też) Internetu? Dla wszystkich ciekawych Skrytka obiecujemy mu założyć bloga, gdzie będzie opowiadał o nowych przygodach w nowym domu. Przynajmniej raz w miesiącu, a jak się uda to i częściej :) No i oczywiście będą też zdjęcia.
  9. Na stronie morusek.pl. Zupełnym przypadkiem trafiliśmy na Skrytka, ale urzekł nas od razu. :)
  10. Wygląda na to, że to właśnie ja i mój chłopak będziemy odpowiedzialni z Skrytka już niebawem. Nasza ukochana psinka, Żaba, opuściła nas niedawno i akurat szukaliśmy pieska, który pomógłby nam wypełnić powstałą pustkę i zajął miejsce w kącie łóżka. Smutna historia Skrytka, jego zdjęcia, a na nich ta wciąż ufna mordka między uszkami jak u nietoperza sprawiły iż nabraliśmy przekonania, że to właśnie u nas, w naszym domu, Skrytek znajdzie swoje miejsce. Patrząc na listę postów w tym temacie, widzę wyraźnie jak wiele osób jest zainteresowanych losem tego małego nieszczęśnika. Obiecuję więc co jakiś czas uzupełniać na tym forum jego historię, od tej pory pisaną już w jasnych barwach. Pozdrawiam Patrycja
×
×
  • Create New...