Jump to content
Dogomania

FuriousGirl

Members
  • Posts

    28
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by FuriousGirl

  1. Mnie też to ogromnie zszokowało :crazyeye: Mojra jest psem nadpobudliwym i często w przypływie emocji ganiała swój ogon. A jak udało jej się go dorwać, to od razu zaczynała rozgryzać. Byłam z nią u weterynarza jeszcze na długo przed tą tragiczną historią ale powiedziano mi, że jedyną radą na to jest zasypywanie ranek alantenem... No więc zasypywałam - ale to były małe ranki. Tamtego dnia za to, jak się dorwała to skończyła dopiero jak już nie było czego obgryzać, a że była kilka godzin sama w domu, to nie było komu jej powstrzymać... :roll::shake: Cieszy mnie tylko, że od tamtego momentu nic sobie nie podgryza... mogłaby przecież "przerzucić" się na łapy :-o Kilka miesięcy po amputacji owego ogona na spacerze usłyszałam 2 staruszki zastanawiające się nad rasą mojego psa. Jedna z nich doszła do wniosku, że musi być to mieszaniec owczarka niemieckiego z... bokserem :lol:
  2. Moja ukochana znaleziona 9 lat temu suczka również nie należy do psów "łatwych" :diabloti:, choć muszę przyznać, że przeczytane tu historie podniosły mnie bardzo na duchu - do tej pory myślałam, że to tylko Mojra jest taka "wyjątkowa"... Mojra ma na swoim koncie wielokrotne tarzanie się w martwych ptakach (szczególnie gołębiach), psich i krowich odchodach, a także zjadania krowich i ludzkich kup (aż się jej uszy trzęsły i odgonić jej nie było można):ekmm: Najgorsza historia: Wchodzę do domu po pracy, a na podłodze, ścianach i meblach - krew :crazyeye: Okazuje się, że moja psina (mieszaniec z owczarkiem niemieckim) ogryzła sobie dosłownie do kości swój długi ogon! :crazyeye::shake: Potem były wizyty u kilku weterynarzy, opatrywanie ogona i próba ratowania go, aż skończyło się jednak na amputacji, bo wdała się martwica... :placz: Obrzydliwa historia: Wchodzę do mieszkania i widzę pióra - na podłodze, w powietrzu... Myślę najpierw że Mojra prawdopodobnie przegryzła jakąś poduszkę z pierzem. Niestety okazuje się, że bardzo się myliłam :roll: Im bliżej jej posłania - tym więcej piór, a także krwi. Na posłaniu w krwistej mazi rozpoznaję dziób i łapkę gołębia :shake::ekmm::crazyeye: Zbiera mi się na wymioty, ale zakładam gumowe rękawiczki i z ku****mi na ustach zabieram się do sprzątania. Gdy wszystko w końcu jest w miarę czyste Mojra wymiotuje zwracając tym samym całego gołębia :ekmm: i sprzątanie zaczyna się od nowa :angryy: Najśmieszniejsza historia: Z cyklu psiego złodziejstwa. Sylwester kilka lat temu. Na podłodze w kuchni stoi butelka szampana. Idę do sklepu po ostatnie zakupy. Wracam po 15 minutach, butelka stłuczona (oczywiście martwię się o "biednego psa" - czy przypadkiem sobie łapki nie rozcięła...), dziwi mnie tylko, że wszędzie jest sucho - ani śladu alkoholu :crazyeye: Mój cudowny pies postanowił wcześniej niż wszyscy przywitać nowy rok i samotnie wypił całego szampana. Przez resztę wieczora Mojra ledwo chodziła (obijała się o ściany), bez przerwy piła wodę (widocznie ją suszyło :lol:) i chowała się w najciemniejszy i najcichszy kąt mieszkania... :cool1: Niestety, w sklepie nie było już więcej butelek z szampanem i nowy rok przywitałam butelką taniego wina :razz:
×
×
  • Create New...