Jump to content
Dogomania

Zirael

Members
  • Content Count

    103
  • Joined

  • Last visited

About Zirael

  • Rank
    Advanced Member
  • Birthday 10/25/1991

Converted

  • Location
    Częstochowa
  1. [URL]http://oi44.tinypic.com/9ldhzd.jpg[/URL] [URL]http://oi39.tinypic.com/2ms33ar.jpg[/URL] [URL]http://oi42.tinypic.com/2sb08bt.jpg[/URL] [URL]http://oi44.tinypic.com/30hugsx.jpg[/URL]
  2. Termin: 18 maja 2013 Ośrodek Szkolenia Psów KAMIRON ul. Malownicza 58, Częstochowa Uczestnik z psem - 100 zł Obserwator - 30 zł Miejsce: Ośrodek Szkolenia Psów ,,KAMIRON'', ulica Malownicza 58, Częstochowa Jakie tematy zostaną poruszone? » nauka współpracy z psem » skupienie » przywołanie » zostawanie » zmiany pozycji: siad, waruj, stój » dostawianie do nogi » chodzenie przy nodze » krótko o psich sztuczkach: dlaczego, po co, jak?, najważniejsze zasady nauki sztuczek, podstawowe błędy i jak ich unikać, naprowadzanie i kształtowanie Zgłoszenia na [email][email protected][/email] lub za pomocą Prywatnej Wiadomości na FB (Kaja Chudalewska). W wiadomości podajemy swoje imię i nazwisko, imię psa oraz kontakt (telefon, mail). W dniu seminarium informacje na temat dojazdu komunikacją miejską - tel. 602125913, informacje na temat dojazdu samochodem - tel. 509750085. Wszelkie inne informacje wcześniej przez e-maila ([email protected] lub [email][email protected][/email]). Przewidujemy 12 miejsc. [url]http://www.facebook.com/events/445812932159818/?ref=14[/url] [url]http://psy.kamiron.com/sport.html[/url]
  3. Postanowiłam tu ponownie napisać, nie dla osób, które aktywnie działają na wątku, bo one wiedzą jak się sprawy mają, ale dla tych, którzy tylko go czytają. Jako, że staram się być bezstronna, muszę przyznać, że nazywanie pana Grzegorza Rejmana psychopatą to gruba przesada, natomiast z pewnością jest on osobą bardzo nieodpowiedzialną i mija się z prawdą. Pan Grzegorz to 23-letni mężczyzna, który ma wyraźnie problemy finansowe. Nie jest to oczywiście niczym nagannym w sytuacji, gdy w Polsce osobom młodym i mało zaradnym trudno znaleźć pracę. Jest natomiast skrajną nieodpowiedzialnością brać w takiej sytuacji psa, który z racji kalectwa wymaga dużych nakładów finansowych na leczenie, rehabilitację i bardzo drogie, a niezbędne suplementy. Gaja jest psem, który ma tylko jedną w pełni sprawną nogę. Lewej tylnej nie ma, prawa tylna (ta po operacji) ma może 50% sprawności. Lewa przednia ma duże zwyrodnienia w łokciu (zgrubienie jest widoczne nawet na zdjęciu zamieszczonym na wątku). [img]http://images46.fotosik.pl/1953/140a68cf28062f50.jpg[/img] [img]http://oi49.tinypic.com/2dtq0so.jpg[/img] Łapa ta jest nieprawidłowo stawiana, nie ścierają się pazury, ale panu Grzegorzowie brak wiedzy, a nawet zwykłej wyobraźni, by je przyciąć (za długie pazury również są doskonale widoczne na zamieszczonym zdjęciu). To tak, jakby osobie chodzącej o kulach dać za duże buty. Suka nie tylko porusza się bez wózka, co stanowiło dla niej jedną z form rehabilitacji, ale również bez żadnego zabezpieczenia w formie szelek. Tak może się ona poruszać wyłącznie po płaskich, nieśliskich powierzchniach, takich jak strzyżony trawnik lub wykładzina w mieszkaniu – a na pewno nie zimą, po śniegu lub lodzie, czy po schodach. Pan Grzegorz roztoczył przed nami fantastyczną wizję na temat protezowania Gai w Anglii, w klinice dr Killpatric’a. Opowiedział o zorganizowaniu sympozjum w klinice dr Wąsiatycza w Poznaniu oraz o planach rehabilitacji. Wszystko to okazało się nieprawdą. Nie odbywało się tam żadne sympozjum. Zarówno dr Wąsiatycz, jak i jego personel, oświadczyli, że pan Grzegorz był w klinice jeden raz 6 lutego, bez psa. Naopowiadał dziwnych i nieprawdziwych rzeczy. Określili go jako osobę niepoważną i kogoś w rodzaju mitomana. Umówił się na wizytę 13 lutego i nigdy się już nie pojawił, ani nie odbierał od nich telefonów. Klinika w dalszym ciągu czeka na uregulowanie opłaty za umówioną, a nieodwołaną wizytę. W związku z powyższym należy domniemywać, że nie jest też prawdą, że suka otrzymuje suplementy na stawy, a nawet nie wiadomo czy została w terminie zaszczepiona. Porównajmy więc. Mamy dwie osoby, które chcą opiekować się Gają. Alexę, która przez okres 8 miesięcy opłaciła operację Gai oraz trudną rehabilitację po zabiegu, umożliwiła przeprowadzenie zabiegu wszczepienia komórek macierzystych, kupiła wózek, ortezę usztywniającą, urządzenie do stymulacji i rehabilitacji mięśni, opłaciła kosztowne leki do polepszenia przewodnictwa nerwowego w operowanej nodze, specjalistyczne suplementy do ochrony i regeneracji stawów, specjalną holistyczną karmę, itp., wydając na to wszystko niebagatelną kwotę 20 000 zł. Drugą osobą jest pan Grzegorz, który przez 4 miesiące zapewnił suce mieszkanie, jedzenie i kocha ją tak, że nie może się z nią rozstać. Niestety, na forum opowiada tylko banialuki o tym co dla niej robi. Jak widać, prawda jest inna. Reasumując – można się nie zgadzać ze sposobem prowadzenia dyskusji przez Alexę czy inne osoby z jej otoczenia, ale raczej trudno się temu dziwić. Osobiście wyrażam ubolewanie, że stowarzyszenie ,,Łapa’’ zdecydowało się oddać sukę takiej osobie jak Grzegorz Rejman.
  4. Tak, potwierdzam, że stowarzyszenie ,,Łapa'' w terminie płaci za pobyt Boni umówioną kwotę, a także dodatkowe pieniądze, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ostatnio były to badania laboratoryjne oraz leczenie kaszlu. Muszę też nadmienić, że również Alexa pytała w mailu o Boni, czy ma z czego ,,żyć'' - choć to akurat pies, którego tylko sponsorowała. Pytała również o inne psy, którym zobowiązała się pomagać przed swoim wypadkiem. Są to west Tomi i mieszaniec Ben (miały swoje wątki na forum). Poinformowałam ją o ich statusie i wszystko jest w jak najlepszym porządku.
  5. Barbel, nie otrzymałam od ciebie żadnej wiadomości. Sprawdziłam do 2 tygodni wstecz. Twój adres mailowy mam w skrzynce, więc gdyby była wiadomość, mój mąż natychmiast by mi o tym powiedział. Jeśli możesz, prześlij tę wiadomość jeszcze raz - na maila lub na PW tutaj.
  6. [url]http://www.youtube.com/watch?v=TGTmH11pawk[/url]
  7. Zasłaniali się organizowaniem wystawy i brakiem czasu. Wcale nie chcieli tego szukać, w końcu mnie zbyli , że dokumentację trzeba trzymać 5 lat. Wyśmiałam ich bo byłam kiedyś wiceprzewodniczącą związku do spraw hodowlanych (tego im nie powiedziałam ) ale i tak mnie zbyli. Następnego dnia zadzwonił bardzo miły pan , który podał mi informację, że westy z tatuażem 221- 224 rodziły się w1999r. Wcześniej jeszcze poinformowano mnie, że właścicielka hodowli Montezuma wystąpiła ze związku parę lat temu. Wtedy zapewne usunięto karty sztywne jej psów z ewidencji ale zeszyt tatuaży powinien być cały czas w dokumentacji wiec nie wiem co o tym myśleć. Drugi raz nie mam co tam dzwonić. Jedyna nadzieja, że znajdzie się rodowód - pani z hodowli była dużo chętniejsza do współpracy i obiecała, że jak coś znajdzie to jeszcze zadzwoni. Myślę ,że ona lubiła psy którymi się zajmowała.
  8. Tomi jest psem bardzo grzecznym,. Zgadza się z wszystkimi moimi psami. W domu jest zupełnie spokojny, toleruje zamknięcie w zagródce. Prawie nie szczeka a jeśli już zacznie na słowne upomnienie ucisza się. Zachowuje czystość , jeśli chce wyjść piszczy. Gdy ma dość bycia na dworze przychodzi pod taras i szczeka żeby go wpuścić do domu. Wszystkie zabiegi znosi bez protestu. Nie wykazuje żadnej agresji, doskonale zgadza się z kotami. Jest zadowolony z głaskania i chętnie by leżał na tapczanie ale nie jest nachalny. To uroczy i mądry stary pies. Pewnie nigdy nie był rozpieszczany więc to co ma u mnie zupełnie go zadowala. Miło by było gdyby na ostatnie swoje lata znalazł człowieka, który zaoferowałby mu coś więcej. Ja mam pod opieką ponad 20 psów więc mogę go co najwyżej kilka razy w ciągu dnia pogłaskać.
  9. Chodzi mi o to, że Rex jest trochę nieprzewidywalny a o naprawdę doświadczonych adoptujących jest bardzo trudno. Tu nie chodzi o pójście na łatwiznę, tylko o to, że pies który drugi raz wraca z adopcji bo gryzie, ma coraz mniejsze szanse na znalezienie domu. Lepiej znaleźć taki dom, w którym prawdopodobieństwo, że coś zmaluje jest możliwie najmniejsze.
  10. Dziś Rex pożarł się z Moną. Pchał się do furtki a ona była z tyłu. Nie pozwoliłam mu przejść a w następnej chwili już się gryzły. Rozdzielenie ich zajęło mi ze 20 sekund. Mona okazała się skuteczniejsza, dwa razy złapała go - raz nieszkodliwie za futro , a drugi raz za pysk i ma teraz 1,5 centymetrową dziurę w skórze pod okiem. Nie przejął się, zamknięty w boksie szczekał na Hektora, którego wypuściłam żeby pobawił się z Moną. Ona natomiast nie chciała się bawić i była wyraźnie smutna, aż musiałam aport jej rzucać na pocieszenie. W sumie dobrze się stało, że wyszło takie zachowanie teraz. Przynajmniej wiadomo, że powinien być w domu bez jakichkolwiek zwierząt i małych dzieci. Całe to zajście nie było spowodowana tym, że jest on agresywny dominacyjnie tylko nerwowy a jego reakcja jest nieproporcjonalna do sytuacji. Tak jak przy podawaniu leku strzykawką do pyska, wtedy też był mocno zdenerwowany bez specjalnego powodu, choć trzeba przyznać, że nie próbował gryźć. Niestety nie znamy jego wcześniejszych losów więc trudno stwierdzić z czego takie zachowanie wynika - trzeba to jednak wziąść pod uwagę przy szukaniu mu nowego domu.
  11. Gaja zrobiła dzisiaj na swoim wózeczku trasę około 1km w towarzystwie naszej cavalierki. Udało mi się również załatwić Kai to co będzie miała robione Justyna Kowalczyk - ostrzykiwanie ścięgna plazmą plus komórki macierzyste. Normalnie te zabiegi kosztują razem ok. 4500zł ale Kaja dostanie je gratis. Doktor Paweł Golonka ze szpitala dla koni w Gliwicach , specjalizujący się między innymi w chirurgii ścięgien, oraz współpracujące z nim laboratorium postanowili zrobić ten zabieg nieodpłatnie. Również komplet zdjęć rtg obu nóg Kai został zrobiony przez ambulatorium Akademii Weterynaryjnej we Wrocławiu całkowicie bezpłatnie.
  12. Azalia - to jest kara cielesna jak najbardziej. W nieposłuszne psy rzucam przedmiotami ( np metalowym łańcuszkiem albo plastikową rurką ). To nie boli ale psom wydaję się straszna skoro mogę dosięgnąć je z odległości. Doskonale działa, tylko trzeba wiedzieć kiedy rzucić i jak się przy tym zachować, ale mam w tym wieloletnie doświadczenie.
  13. Puściłam dziś Reksa z Moną - zajmował się swoimi sprawami, nie robił problemów. Raz zdarzyło mu się nie przyjść na wołanie (wyraźnie mnie zlekceważył) dostał "w grzbiet" i od razu sobie przypomniał jak się na miejsce przychodzi. Potrzebuje dużo ruchu, wypuszczony sporo biega w szybkim tempie. Pies raczej do domu z ogrodem niż do mieszkania.
  14. [url]https://picasaweb.google.com/100289999355897227126/Gaja?authkey=Gv1sRgCJaUj4Xl1KvH7wE[/url] Link do galerii Gaji.
×