Byłam dziś u Jasia. Radości było co niemiara. Całusów dostałam ze sto :) Poszliśmy na spacer. Jasio chodzi już bez smyczy. Cudnie się pilnuje. Nie tylko wraca na każde zawołanie, bo to i nic dziwnego, ale jak człowiek staje, to Jasio natychmiast do niego wraca. Nie wiem, gdzie on się tego nauczył, ale bardzo mi się to podoba. Człowiek dla Jasia jest najważniejszy! I pomyśleć, że taki pies już rok i 4 miesiące czeka na dom...