Nie mogę uwierzyć, że w schronisku w Pawłowie dzieją sie takie rzeczy. Jestem nauczycielką jednej z Ciechanowskich szkół i co roku w schronisku organizowane są w grudniu "mikołajki" dla zwierząt. Uczestniczę w nich od kilku lat i nigdy nie zauważyłam tam opisanych scen, a wręcz przeciwnie. Pracownicy PUK w Ciechanowie dokładają wszelkich starań, aby zwierzęta miały zapewnione dobre warunki. W dniu 17-go marca udałam się do Pawłowa, aby przekonac się na własne oczy, co tam się dzieje. Trwało własnie karmienie psów. wszędzie panował ład i porzadek. Spytałam się brygadzisty w sprawie zarzutów kierowanych przez Agnieszkę. Stwierdził, że adopcje zwierząt przeprowadza się tylko w dni robocze, ponieważ w dni wolne pracuje tylko pracownik mający za zadanie karmienie zwierząt i sprzątanie boksów. Brygadzista pokazał mi również komputerową ewidencję wszystkich zwierząt przebywających w schronisku, jak również historię szczepień, leczenia itd..
Stwierdzam, że reakcja Agnieszki była bardzo przesadzona, a nawet niezasadna.