Strasznie sie cieszę z tego domku i trzymam kciuki za szczęśliwą podróż. Muszę się przyznać, że jakoś podświadomie czułam, że Kolusia długo nie posiedzi....na prawdę to się teraz martwię o te psiaki, które wciąż siedzą i nikt nie dzwoni w ich sprawie...zima kurczę idzie, a my same takie sieroty mamy:roll::shake: