Jump to content
Dogomania

Victorianka

Members
  • Posts

    63
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Victorianka

  1. Mała śpi przytulona do stóp a ja mam czas dla siebie. Chwilowo. Obserwowałam dzisiaj Kantę pod kątem genealogii i szukałam podobieństwa do znanych ras - bawię się w przewidywanie przyszłości. Zakręcony ogonek, umaszczenie i żywotność mogłyby wskazywać na to, że ojcem mógł być husky lub jego mixy. Mama w typie kaukaza... hmm... będzie bardzo oryginalny piesek jeżeli moje podejrzenia się potwierdzą :loveu: Około 5 lutego jedziemy z kociakiem do veta - zabiorę Kantę i zapytam co za rasy w niej dostrzega
  2. Wtedy będzie ciężar. :) No proszę, jakie wszechstronne imię znalazł Osobisty :p
  3. Zawsze można przyjąć wersję, że sunia będzie małym misiem, a i tak noszę ją po schodach na rękach :megagrin:
  4. Trzeba uważać o co się prosi, bo przy odrobinie pecha się to dostanie... Kupiłam dzisiaj urządzenie do sprzątania kupsk. A że zrobiło się ciemno i wyszłyśmy sobie na spacer na samym początku powiedziałam suni, że ma zrobić kupsko tak, żebym widziała gdzie sprzątać. No i dostałam - na środku chodnika pod latarnią... Piesek ślicznie sygnalizuje piszczeniem, że musi wyjść i teraz kojarzy już właściwie :multi: Rano nawet nie popuściła zanim wyszłyśmy na spacerek! Pojechaliśmy też dzisiaj do Opola pochwalić się szczeniątkiem wybitnej urody - jest tak śliczna, że podbiła serca całej rodzinki. Sunia zadziwia wszystkich umiejętnością cudownego aportowania - za każdym razem przynosi piłeczkę pod same nogi! Już większość psiarzy, których spotkałyśmy, stawia ją swoim pupilom za wzór. :loveu: Je z apetytem, nawet suchą karmę zajada z miski, na każdym spacerku obowiązkowy kupalek. Ciągnie też do miejsca, na którym się zawsze bawimy - kojarzy je z piłeczką i bieganiem luzem bez smyczy. No i w końcu zdecydowaliśmy się na imię - Kantaa, co po fińsku wg. Mojego Osobistego) znaczy niedźwiedzica. :lol:
  5. To chyba jednak nie je aż tak mało, skoro u mnie też wcina jedną puszkę 400g na dzień... A ja się bałam, że za mało! Znaczy się wszystko w porządku :multi: Piesek śpi w czasie, kiedy jestem w pracy. Sąsiedzi nie narzekają, a mieszkanie nie jest zdemolowane. Czyli jak na razie ok. Dzisiaj rano niestety zaspałam, czego skutkiem była solidna kałuża pod drzwiami. Później wcale nie było lepiej, bo po co sikać na dworze, skoro jest taka przyjemna podłoga :p Próby stworzenia w małej główce skojarzenia spacer sikanie osiągnęły skutek zgoła niespodziewany - zamiast skojarzenia: "jak jesteśmy na spacerze to się sika", powstało skojarzenie: "jak CHCE SIĘ IŚĆ na spacer, to SIĘ SIKA". Psia inteligencja może być bardzo irytująca... Ale są też pewne sukcesy. Wiedząc, że sunia umie aportować tato zakupił piłeczkę tenisową. Ganiała za nią dzisiaj dobre 40 minut na spacerku! Wszyscy mieliśmy niezłą zabawę. :lol: Dzisiaj też pierwszy raz odważyliśmy się spuścić małą ze smyczy. Nie było ta źle a mała przynajmniej się wyszalała. Udało się nam nawiązać kilka znajomości - szczególnie z małym czarnym kundelkiem. Psiaki wieczorem urządziły sobie zapasy, a obie właścicielki wróciły ubłocone. Tak czy inaczej spacerki stały się wyjątkowo atrakcyjne, a sunia znalazła niezawodny sposób na szybkie wyjście i coś trzeba będzie koniecznie z tym zrobić. :evil_lol: W dzisiejszych rozmowach nt. nazewnictwa wypłynęło imię Nuka. Na razie zostanie poddane pod obrady rodzinne, ale ma duże szanse na wygranie, mimo otwartego sprzeciwu Mojego Osobistego.
  6. Druga noc minęła bardzo spokojnie, mimo zakazu wskakiwania na łóżko - sunia garnie się do nóg, ale wystarczy zwiesić rękę z łóżka i grzecznie kładzie się na podłodze w zasięgu palców. :) Uwielbia zabierać buty, ale jeszcze nic nie zniszczyła. Ma także naturalną umiejętność aportowania - ślicznie przynosi rzuconą zabawkę! :crazyeye: Dzisiaj idziemy kupić piłeczkę i będziemy się nią bawić na spacerkach :lol: Martwi mnie tylko to, że mała nie za dużo je :( Nie wiem, czy wynika to ze zmiany miejsca pobytu czy z tęsknoty za Granulą, ale jak na razie nie udało mi się znaleźć skutecznego sposobu na wylizanie miski do czysta... Suchą karmę podchrupuje z miseczki całkiem chętnie, mam nadzieję, że wkrótce apetyt zacznie jej dopisywać. Na początku lutego idę z kicią do naszego veta - sunię też przejdzie przegląd techniczny i może on znajdzie jakiś lepszy sposób na karmienie.
  7. Oto krótka (niestety) relacja, bo słaniam się już nogach ze zmęczenia... Otóż noc minęła spokojnie na kołderce, a nad ranem obudziły mnie pacnięcia łapek w twarz. No i zaczęły się maratony po schodach, żeby zdążyć. Udało się zapobiec zalaniu kuchni dzięki sprawnemu ubieraniu się, już nawet mamy swoje miejsca na dworze - jedno na sikundy, jedno na kupale i jedno na szaleństwo. W nocy kicia też chciała na poduszkę, ale zabrakło śmiałości, kiedy zobaczyła psa leżącego obok mnie. Za to rano miaukała i szykowała zabawki jak tylko tato wszedł do mieszkania - z płaczem domagała się uwagi... :placz: Po pewnych przemyśleniach wyszykowaliśmy więc jakąś starą kołdrę i położyliśmy ją na podłodze przykrywając suninym kocykiem. Jak poczuła mięciutkie leże, to nawet za wyrzucanie z tapczanu się nie obraziła. A ponieważ kicia jest teraz 45 cm wyżej od psa, odzyskała (w jej odczuciu) swojego człowieka, poczuła się pewniej i przestała syczeć - teraz nawet daje do siebie podejść. A to już duży krok naprzód. Dzisiaj w nocy plan jest taki, żeby kot spał na poduszce (jak zawsze) a psina na własnej kołderce. Jak już na zawsze. :) Plan na jutro - oduczyć gryźć! Testując siłę szczęk przez przypadek rozharatała mi palca tymi swoimi szpileczkami i naukę trzeba przyspieszyć. :-( Generalnie już po pierwszym dniu mogę powiedzieć, że sunia jest chętna do współpracy i całkiem kumata :) Szkolenie będzie czystą przyjemnością! Na razie uczymy się siebie i swoich reakcji i potrzeb. Jest też bardzo rozbrykana i wspólne harce na spacerkach pewnie wywołują uśmiechy pobłażania, ale nam takie zabawy pasują! :lol: Teraz pozostaje tylko jedno - wychowując psa, przydałoby się wychować innych miłośników zwierzy, żeby sprzątali po swoich pupilach. A co! :evil_lol: p.s. Jeśli coś szczególnie was ciekawi to piszcie, mogłam nie pomyśleć o wszystkim. Mam nadzieję, że jutro będzie szersza relacja, bo dzisiaj padam już nosem w klawiaturę... Spokojnej nocy wszystkim!
  8. W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować Granuli za opiekę, dobre rady i dzielne pożegnanie! :lol: Trochę się obawiałam pierwszego spotkania z sunią, ale jest to tak żywa istotka, że niemal od razu powstała cieniutka nić porozumienia. Sama podróż przebiegła bardzo spokojnie. Psiuńka na początku trochę popiskiwała - w końcu nowe otoczenie, nowi ludzie, nowe zapachy... Ale już po chwili wygodnie ułożyła się na kolankach i tak dojechaliśmy do Gliwic. Zaraz pod nowym domkiem zatrzymaliśmy się na trawniku na sikundę a później do domku. Kicia nie jest zbyt szczęśliwa z obecności nowego lokatora - na początku najeżyła się, syknęła i schowała pod tapczan. Pies za to rozszalał się w najlepsze i stwierdził, że skoro ucieka, to można gonić! Rozejm wprowadziło dopiero jedzonko. Kicia była bardzo zainteresowana zawartością miski przybysza i nawet do pewnego stopnia dała do siebie podejść. Na razie dodaję jej otuchy trzymając ją na rękach, głaszcząc i na razie starając się nie dawać szczeniakowi jej gonić. Powolutku, stopniowo i będzie coraz lepiej :-) Teraz sunia szaleje po mieszkaniu, biega, szarpie wełniane kapcie babci, gryzie własne zabawki, biega, powarkuje, niezgrabnie pakuje zadek na tapczan. Mam wesoło w chwili obecnej :lol: Znowu byłyśmy na sikundę na dworze, bo nam się nie zdążyło... Ale to nic! Sukcesem jest ubranie obróżki, która wyjątkowo się nie podoba i okropnie przeszkadza! Na razie musimy się siebie nauczyć. :lol: Dzień to pełen wrażeń! Jutro relacja z pierwszej nocy w nowym domku, a dzisiaj to chyba tylko dobra herbatka, buty i na dwór :lol: ...
  9. Ja też się denerwuję, jak wypadnie pierwsze spotkanie :D Postaram się zdać dokładną relację!
  10. Dziękować za zdjęcia i wszelkie info. Już nie mogę się doczekać spotkania :multi: Sytuacja rodzinna na chwilę przed przyjazdem pieska przedstawia się następująco: Tato rozczula się na sam widok zdjęć - ciągle powtarza, że to "jego kochane maleństwo i taki maluszek słodki i o jejkujejku". :loveu: Kicia od dwóch dni się bardzo tuli i stara się zwrócić na siebie uwagę - czuje nadchodzące zmiany. Wychowywała się DT z czterema psiakami, a z tymi, z którymi miała kontakty ostatnio było ok. Z jej strony nie przewiduję problemów. Ja staram się wydumać rozsądną strategię działania, a mój Marek twierdzi, że jesteśmy stuknięci :evil_lol: Wesoło jest.
  11. Jestem pod telefonem po 15, bo wcześniej w pracy, a teraz dostałam adres od Budryska ;) Ja jakoś przeżyję wybuchowy temperament małej, ciekawi mnie, jak zniesie go Koishi - w końcu miała 1,5 roku sielanki :P Przeżyłam dobermana, ONka, jamniora, rottkę to i z maluchem powinnam poradzić :lol: Zresztą lubię takie potworki :eviltong: Jestem ciekawa jak zareaguje na nowy domek i nowe stado...
  12. Witam wszystkich, Tu wiadomości z pierwszej ręki czyli gliwicki DT z widokiem na DS. Sunię witamy w niedzielę, jedziemy po nią do Żor.;) Dziękuję dziewczynom za wsparcie i dokładny dziennik dokonań suni. Zapewniam, że dołożę starań aby czuła się u nas dobrze. Koishi nie narzekała po adopcji, więc Perełka też nie powinna... Będę informować na bieżąco o postępach psiaka, a ponieważ jestem tu nowa postaram się odpowiedzieć na wszystkie ewentualne pytania. Pozdrawiam Ania
×
×
  • Create New...