Witam,
Kilka słów od osoby, która Tersinka wnosiła na rękach z poczekalni do gabinetu- tj mnie:
Przeczytałam sobie od początku do końca różne rzeczy, jakie tu wypisujecie.. Pies w stanie bardzo ciężkim został przywieziony do lecznicy koło g.18:30-19 w stanie jak na zdjęciach załączonych przez Miłą Panią, która założyła ten wątek. Obrażeń doznał koło g.14:00, co powedziała sama "właścicielka". Urazów doznał w skutek wyciągnięcia jego łapy przez inne psy trzymane na posesji przez siatkę , że wycofać się nie mogł przez zabłocone podłoże w kojcu i źle zabezpieczone ogrodzenie. Pies cudem się nie wykrwawił, miał potwornie brudną ranę i sam był cały wilgotny i w błocku. Z resztą osoba ta jak tłumaczyły panie na wejściu, jest osobą starszą, niedołężną, której na trzymanie tak wielu zwierząt, jak ma, faktycznie nie stać.. Ja osobiście wyciągnęłam z całej sytuacji jeden wniosek. Że należałoby w Polsce bardzo zaostrzyć przepisy dotyczące warunków trzymania zwierząt i ulepszyć organy służące ściganiu ludzi, którzy je łamią tj. znęcają się nad tymi których tak bardzo kochamy.
Co do stosunku lecznicy do całej sprawy to wydaje mi się że dużą rolę odegrał tu fakt iż starsza pani o której mowa jest lecznicy dobrze znana. Zarząd wie w jakich warunkach są trzymane psy i co się z nimi dzieje. Nic w tej kwestii nie zostało zrobione (tj została udzielona dodatkowa pomoc, w postaci rozłożenia na raty , przy czym nikt nie szukał dodatkowej komplikacji sprawy) głównie przez to, iż Starsza pani była niegdyś osobą na wysokim poziomie i wiele dobrego faktycznie udało jej się zrobić.. Ale te czasy niestety bezpowrotnie minęły. Lecznice godząc się na leczenie "po kosztach" zwierząt, które nie są wcale pod opieką stałą żadnej sprawdzonej przez siebie, godnej zaufania fundacji, godzą się na finansowe wspieranie ludzi, którzy zwierzakom robią dużą krzywdę. Jest taka fajna zasada "Przede wszystkim nie szkodzić".
Swoją drogą fundacje dla dobra swojej reputacji powinny uważać na to kogo wspierają. Niech będzie że zwierzak potrzebuje pomocy. Niech mu jej udzelą ale przy okazji przyjżą osobie której dają do łapek pieniążki. Bo możliwe że zwierze będzie za tydzień znów potrzebowało pomocy albo będzie ich jeszcze więcej bo jakiś głupi człowiek myśląc że pomaga bedzie szkodził dalej mając na względzie to, że dostanie na to pieniążki.
Co do kosztów i wpłat do których dzisiaj zerknęłam przeczytawszy ten wątek, to mają się następująco:
07/12/08 pes został przyjęty, natychmiast obejżał go chirurg i po konsultacji z dwoma innymi lekarzami i rozmowie z pania została podjęta decyzja o amputacji. koszt operacji wyniósł [B][COLOR=DarkOrange]550zł[/COLOR][/B].
Koszt pobytu psa w szpitalu od dnia przyjęcia do 12/12 wyniósł [B][COLOR=DarkOrange]400zł 78gr[/COLOR][/B].
Co razem daje nam [COLOR=Red][U][B]950zł 78gr[/B][/U][/COLOR].
Pierwsza wpłata na kwotę [COLOR=SeaGreen][B]500zł[/B][/COLOR] miała miejsce 12/12 tj w momencie odbioru pieska. Drugą i ostatnią natomiast na kwotę [B][COLOR=SeaGreen]472,78zł[/COLOR][/B] przyjełam (o ironio- znowu ja) [COLOR=Red]16/01/09[/COLOR]. (f-rę wystawiłam na inną fundację niż ów "Canis", ale może ze sobą współpracują- dociekajcie sami)
Tak też koszt operacji, która została wykonana ze sporym upustem, jak i reszta kosztów została rozłożona na dwie raty, co jak widać było sporym błędem.
Myśle że kłamiąc na forum Droga Pani, nie mając ku temu żadnych podstaw po raz kolejny wyrządza Pani krzywdę. Nie nam jako firmie, bo nie mamy najmniejszego powodu żeby się bronić czy kłócić. Bo pomagamy jak możemy, i robimy wszystko co w naszej mocy żeby jak najlepiej pomagać naszym pacjentom i dobrym właścicielom.Szkodzi Pani pupilom wielu normalnych fundacji, które tez potrzebują wsparcia przy tym zapewniając podopiecznym normalne warunki.
Muszę powedzieć że sprawą Teresinka byłam i jestem wstrząśnięta do tej pory i ciężko będzie mi o niej zapomnieć bo taki widok wywiera ogromne wrażenie i jest bardzo przykry. To jest to co głupota ludzka może zrobić z żywej istoty.
To moja pierwsza i ostatnia mam nadzieję wypowiedź w tym wątku. Pozdrawiam wszystkich tych, którzy może nie znając do końca sprawy wstawiali się za pieskem, przeciw nieczułości i niekompetencji. Może i gniew nie był kierowany tam gdzie trzeba ale dzięki: oby takich jak Wy było więcej. Tylko apeluję do Wszystkich o ostrożność. Wiele rzeczy najlepiej sprawdzić i dotknąć samemu i nie wierzyć we wszystko co piszą.
Ściskam wszystkich Dogomaniaków kładąc kolce,
J.