-
Posts
5040 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kamilawa
-
Goniu kochana, ja jak tylko patrzę na tę dwójkę od razu w oczach mam łzy... Prawie dwa lata temu, gdy zaczęłam pomagać, pierwszego dnia myłam miski, przesuwając się od boksu do boksu z każdym psem rozmawiałam. I nagle natknęłam się na dwa psy, z pyszczka widać było, że nie są już młode. Nie wiedziałam jeszcze jak mają na imię więc nazwałam je jakoś, choć jak to dokładnie nie pamiętam. Przez następne kilka dni to oni przykuli moją uwagę i do nich co chwilkę podchodziłam. Z racji tego, że byłam jedną wolontariuszką nie chciałam wychodzić z dwoma psami, bo myślałam, że nie dam rady. Dopiero po tygodniu, kiedy przyszła moja koleżanka poszłam z Bobikiem i Kładką na spacer. Już się tyle z nimi znam... chciałabym, żeby szybko opuścili schron i chociaż pod koniec swego życia zaznali choć trochę miłości. Ja jestem taka, że nie mogę za dużo z psami przebywać chyba... Jest u nas w schronie sunia, którą bardzo kocham, oddałabym wszystko by była u mnie w domu, ale najgorszy jest ten powrót do boksu i jej spojrzenie... w tedy jak najszybciej odchodzę ze łazami w oczach... Dostałam wiadomość od Feli. Mamy się mocno nie trzymać tej adopcji... :placz: Wkleić wiadomość?
-
Cisza... Ta głupia denerwująca mnie cisza. Cholera jasna! Czekałam wczoraj do 2 w nocy, w razie gdyby ta pani wybrała sobie taki czas na rozmowę, ale... telefon milczał. :placz: Napiszę zaraz na pw do Feli, bo to ona ze mną rozmawiała. Nr telefonu do tej Pani Ani (o ile dobrze usłyszałam imię) nie mam... Ludzie ratujcie mnie, bo ja mam takiego doła, że szok... Sonikowa też myślałam o lekach, rozmawiałam wczoraj z kierowniczką, od miesiąca, dwóch może... psy w naszym schronie są chipowane i robi to wet. Także widział Bobika. Z tego co wiem, ta łapka przednia (juz kiedys mówiłam- jakby miał ją w gipsie i troszkę nią kręcił- tak chodzi) ma to chyba jak przyszedł do schronu... Bobik bardzo ładnie chodzi jeśli o to chodzi, gorzej ze wstawaniem, ale zawsze przy nim stoi Kładka i żebyście to widzieli... jakby ona mu mówiła 'oprzyj się o mnie, pomogę Ci' :-(... Mam nadzieję, że pani jeszcze do mnie zadzwoni... może cały czas myśli nad adopcją. :placz::placz::placz::placz::placz::placz:
-
[quote name='agailawa']A ja czekam na wieści od Ciebie Kamilo :cool3: Wyobrażam sobie tą panikę :-( Dobrze, że nic się nie stało . Oj, Aga, nie wyobrażasz sobie. Jeszcze o mały włos nie przewróciłam się o Różę, bo wygrzewała się na słoneczku. Na szczęście drzwi do kuchni były otwarte także kilka sekund mniej bólu w łapce. Aż mnie Ewa uspokajała, bo się zanosiłam dosłownie... A telefon nadal milczy. Tak cichutko powiem, że zaczynam tracić nadzieję, że ktokolwiek się odezwie... Ale ciii. Trzeba mieć nadzieję.
-
A ja czekam na telefon i czekam... Doczekać się nie mogę. :evil_lol: Byłam w schronie. Całe szczęście, że nie zapomniałam po co przyszłam. Wzięłam smyczki, obróżki, przygotowałam aparat. Koleżanka powiedziała, że porobi kilka zdjęć jak chcę. Więc idę sobie powolutku, wchodzę do boksu i jak mnie Kładka wycałowała, wyściskała ;) Założyłam jej dławik (żeby nie musiała na zdjęciach mieś jakiejś brzydkiej obróżki) przygotowałam do krótkiego spacerku. Podniosłam dach budy i patrzę a Bobiś sobie siedzi i merda ogonkiem jak głupiutki :cool3: więc jemu założyłam kolczatkę, oczywiście na stronę bez kolców i wołam biedaka... A on wstać nie może, tzn. podnieść tylnych nóżek... Ja oczywiście cała zaryczana mówię do niego "Kochany, nie rób mi tego, nie poddawaj się... z całej Polski ludzie Ci pomagają, chcą dla Ciebie jak najlepiej... Szukamy Wam domku, ale teraz musisz być silny, nie możesz się za żadne skarby poddawać, musi być dobrz skarbeczku..."' i po tych słowach... piekniś wstał i ruszyliśmy na spacerek. Oczywiście łapki się chwiały, ale kawałek pochodziliśmy. Koleżanka porobiła fotki, oni się tak kręcili, że mi się w głowie zaczęło kręcić :lol: Ze wspaniałych małżeńskich fotek chyba żadna się nie udała :evil_lol: Ale są niektóre ładne ;) Niestety... złych zdarzeń nie ma końca. Wracamy już do boksu. Na 'poboczu' drogi prowadzącej koło boksów stoi taka drewniana paleta. Bobik uwielbia iść bokiem i... nagle się połozył, myślałam, że nic sie nie stało. Pociągnęłam go leciutko, a nagle Kładka jak oszalała zaczęła na mnie skakać, wyrywać sie, wiec ja patrzę, a Bobik ma włożoną łapkę miedzy jedną deskę, a drugą. Oczywiście ja -panika. Mimo wszystko próbuję jakoś tą łapkę uwolnić. Bobik piszczy, ja już praktycznie nic nie widzę, bo jestem tak zapłakana. Bobik i Kładka zaczęli mi gryźć dłonie, ale się tym ie przejmowałam. Pobiegłam szybko po kolezankę, która pracuje w schronie (jeszce nigdy chyba tak szybko nie biegłam). Na szczęście Ewa wie jak zachować sie w takiej sytuacji i w ciąglu kilki sekund łapka Bobika była wyciągnięta. Nie kuleje na nią, normalnie chodzi. Całe szczęście. Ja mam pogryzione całe dłonie, ale nic sobie z tego nie robię. Dzięki Bogu, Bobikowi nic nie jest... Po wszystkim jak nigdy Bobik mnie lizłam po buzi, Kładka się cieszyła, a ja cały czas ich przepraszałam... Że ja nie mogę wziąć tych biedaków do domu... Są cudownymi zwierzakami, pełnymi miłości... Oby się udało, oby... Pozdrawiam :loveu::loveu:
-
Maszaberla, przepraszam, że od razu nie odpoweidziałam, ale mam takie sraszne problemy z netem, że szok. Co chwilkę wyłącza mi się przeglądarka :mad: nie wiadomo czemu... Postaram się zrobić fotki jutro, bądź w weekend. Jak najszybciej ! Kochani, słuchajcie. Dziś rano miałam telefon. Nie miałam przy sobie go, bo byłam w szkole. Jak w poprzednim poście pisałam, mama poinformowała mnie mniej więcej o co chodzi i, że pewna Pani do mnie zadzwoni po 15, badź wieczorem. Doładowałam najszybciej konto jak wrócił ojciec z pracy i mykam. Napisałam sms-a, skontaktowała się ze mną pewna pani... [SIZE="4"]Jest szansa na dom dla Bobika ! Szczegółów dowiem się w ciągu kilku dni. Jak na razie się cieszę, choć wiem, że wszystko może się inaczej potoczyć. Muszę coś sprawdzić. Niedługo jeszcze raz napiszę o całej sprawie. Trzymajcie najmocniej w świecie kciuki!
-
wybaczcie, że dopiero teraz jestem :oops: Internet mi prawie w ogóle nie chodził. Co do przeniesienia do innego schronu, myślę, że to nie najlepszy pomysł. Widzę, że tu się wszyscy tak samo zgadzamy. Cieszę się, że chociaż ktoś sie zaoferował z pomocą zza granicy ;) Nie toleruje psów... hmm. To ja powiem tak. Bobik gdy przyszedł te 14 lat temu do schroniska był agresywny. W tamtym czasie pomagała w schronie moja koleżanka, która teraz pracuje w 'naszym' schronisku. Opowiedziała mi, że do Bobika trzeba było ostrożnie podchodzić, ale ona miała w tedy 12 lat więc nie mogła zdziałać cudów. Przez swoje zachowanie nie znalazł do tego czasu dom. Teraz rzadko kiedy się zdarzy, by zaszczekał jak zobaczy jakiegoś psa. Jak wychodziłam na spacerek z nim to podszedł do nas pies, szczerze mówiąc się przestraszyłam, ale powąchali się i... odeszli od siebie. Nikt nie pokazał zębów, ani nie zawarczał. Wydaję mi się, że Bobik już nie ma ochoty, ani siły gryźć się z psiakami. Podejrzewam, że kłopot w nowym domu z innymi psami byłby wtedy, gdy psy dostały by jedzenie. Wtedy broniłby swojej miski. Było jeszcze wcześniejsze pytanie, czy kierowniczka wyda normalnie psa. Mówiłam jej o całej 'akcji' i powiedziała, że oczywiście tak. Wie, że szukamy od razu domku dla Bobika i Kładki. ;) A zdjęcie... zabijcie mnie. Miałam przygotowaną lustrzankę, lampę, by był jeszcze lepszy efekt i... o zrobieniu zdjęcia przypomniało mi się jak byłam na spacerze, ale już z własną sunią, a schron zamknięty. :2gunfire: Fotkę obiecuję w najbliższym czasie jak będę w schronie. Być może uda mi się uprosić rodziców, że pójdę jutro po szkole...:roll: Wszystkim zaangażowanych w szukanie domku dla Bobika dziękuję po raz kolejny, jesteście wspaniałe. No i jeszcze raz przepraszam, że zawalam tak sprawę ze zdjęciami... :shake: Mam jeszcze jedno pytanie. Czy któraś z Was drogie cioteczki próbował się ze mną kontaktować telefonicznie ? Byłam w szkole i nie miałam przy sobie telefonu, mama przed wyjściem do pracy napisała mi kartkę, że dzwoniła jakaś pani w sprawie jakiś psów... Jakby to ktoś z Was, to jestem już w domku i mogę spokojnie rozmawiać. Telefon mam cały czas przy poopie. ;]
-
Kamila to na razie nie rob zdjec w takim razie dla mnie - chyba ze potrzebujecie nowe zdjecia do Niemiec to tak zawsze fotki się przydadzą. Także, jeśli jutro będzie ładna, słoneczna pogoda coś się tam cyknie. Trzymajcie kciuki za ładną pogodę i oczywiście domek dla pięknisiów :cool3: Wszystkim, którzy tu zaglądają dziękuję :loveu::loveu::loveu:
-
Sonikowa jesteś po prostu wspaniała w tym co robisz ! Dziękuję :loveu: Tylko nie mów, że nie trzeba dziękować i że nic na razie nie zrobiłaś! Z fotkami pomęczę się najprawdopodobniej jutro. Interesuję się trochę fotografią, mam dobry aparat. Nie mówię, że moje zdjęcia są wspaniałe, bo takie nie są, ale jednak jest dużo lepsza jakość niż robione Agi aparatem. Także, ze zdjęciami obiecuję pomęczyć się jutro. Gdyby się udało zorganizować jakikolwiek domek za granicą, ja niestety nie mogę pomóc w transporcie. Nikt mi nie wyda prawa jazdy w 14 roku życia :evil_lol: Ale... Gdyby cokolwiek się miało zdarzyć, poproszę panią Paulinę, która szuka domków naszym podopiecznym. Wiem, że już nie raz zawoziła jakieś psiaki. Jej nick na dogo to Sonia1 jest rzadko tutaj, bo tak samo jak mi net strasznie chodzi, ale od czasu do czasu wpada. Mam z Nią bardzo dobry kontakt. Co do kierownicwa... Kamila (jestem z wszystkimi na 'TY'), która u nas pełni funkcję kierownika wie, że szukamy domku nawet tymczasu dla Bobika i Kładki. Psa oczywiscie wyda. Obawia sie ona co prawda, o zdrowie podczas przejazdu, bo niewiadomo jak obydwa strasze psiaki będą się zachowywały podczas podróży. Jutro będę w schronie, powiem Kamili jaka jest sytuacja. Będzie dobrze :cool3: Bobik nie może wychodzić na dłuzsze spacery. tzn... dla nas krótkieone są. Poszliśmy na jakieś 20 min wtedy i niestety juz chłopak nie miał sił dojść o własnych siłach do boksu...:-( Oby szybko cos się dobrego stało... jeszcze raz dziekuję ! pozdrawiam.
-
Kredziu, nie ma problemu ;d Zobacz ile na dogo jest psiaków, które potrzebują pomocy. A u Ciebie każdemu będzie dobrze :eviltong: Ohh, żeby to tak łatwo było :roll: Gdybym tylko mogła to bym brała psiaki choćby na tymczasy, ale niestety...:shake:
-
[I]Kredka[/I] : 'Oh yeah! Chcę Ci powiedzieć I love you, I love you, I love you, I love you' :loveu::loveu: :evil_lol: Jak ja się cieszę, ahh! :lol:
-
[quote name='kredka']jednak Toffik dzisiaj nie pójdzie do nowego domku:placz:pani powiedziała że weźmie go jak go wyleczymy:-(Ja nie mam pieniędzy,moja mama już widzę niechętna na dalszy tymczas...:-(Niech ktoś z lubelskiego weźmie go chociaż na czas leczenia!!proszę!!pieniądze i transport załatwię.[/quote] Czyli znów trzeba szybko działać. Mam nadzieję, że szybko tu się dziewczyny zjawią. Kurcze.. że ja tak daleko mieszkam ! :angryy: Pomogłabym lepiej...
-
Będziemy wszyscy :cool3: Tak strasznie się cieszę !
-
Podniosę, bo musi miec domek :cool3:
-
Jak fajnie, że tyle dobrych ludzi się tu zleciało... Dziękuję, raz jeszcze ;)
-
[quote name='Brysio']Bico jestem;) rano porobie pare ogłoszeń;) a gdzie został juz poogłaszany? abym nie dublowała;)[/quote] W pierwszym poście Kredka uzupełnia gdzie jest ogłoszony. Dziękujemy bardzo ! :loveu::loveu:
-
Porobimy foteczki ładne :evil_lol: Aż szkoda siedzieć, jak taka ładna pogoda. Kurcze, jak one się cieszą jak się wejdzie do nich do kojca... Podejrzewam, że Bobik powolutku zaczyna tracić wzrok... trzeba mu nieraz coś pod nosek podłożyć, żeby to zauważył. Ale, jak na razie to tylko podejrzenia. Zobaczymy oczka na spacerku :p A ja pozdrowię wszystkich i przy okazji na dobranoc podrzucę dziadzia na górę ;)