Kochani,
ja od roku juz myslalam, zeby Mary Jane wziac ale nie mialam jak, mialam nadzieje, ze juz wkrotce, bo wzielam juz jednego psiaka 1,5 roku temu ze schroniska...i nie zdarzylam...wiem ze bylo nas wiecej...ale odwagi braklo...cholera jasna....nie umiem sobie wybaczyc ze czekalam...
spieszcie sie kochac innych...tak szybko odchodza....
ale widze ze byla z pania Ewą szczesliwa - widac tak mialo byc...nie byla sama...moze u mnie nie bylaby tak szczesliwa jak tam z wami...???
pozdrawiam i mysle cieplo o Marysi....aby byla szczesliwa...