-
Posts
801 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by aneczka23
-
Przeglądałam firmy transportowe (lądowe) i nie udało mi się znaleźć takiej, która nie wymaga w regulaminie udziału opiekuna w trakcie transportu. ;/ Czyli,że i tak ktoś tego pimpusia będzie musiał do Pl wieźć. Nie wiem jak to wygląda z samolotem. Może ktoś zna firmę, która przewozi międzynarodowo zwierzęta i nie wymaga opiekuna? Ale z 2 strony nie wiem jak to mogłoby wyglądać? pies jedzie ok 40h bez siku? Czy robią postoje, ale kto wtedy go wypuszcza? Przewoźnik? Tak tu właśnie gdzieś znalazłam, że na paszport czeka się 4-5 tyg. Ja czekałam długo, bo jak już gdzieś wyżej wspomniałam mój zagubił się we wszechświecie i to trochę trwało. Więc w zasadzie to nie wiem czy np po upływie tych 3 tyg się nie okaże, że jeszcze fizycznie dokumentu paszportowego nie dostaną na czas. Masz rację Zaba14, zrób od razu wszystkie wymagane sprawy, ja tak zaczęłam z pierwszym., teraz z drugim mam to samo. Pierwszy już jest po 2 szczepionce - minął już rok od poprzedniej, a z drugim czekamy na wynik badania krwi. Wygląda to tak, ze po dwóch obowiązkowych szcepieniach powtarzanych w odstępach czasu 3 tyg możesz zacząc wyrabiac paszport. Te 2 podstawowe (parwowirosa, nosówka....) kosztowały mnie 2x 45e, ale może u Twojego weta cena będzie inna. Potem czekasz te 3 tyg i podajesz przeciwwściekliznowe (anty rabies). Cena tego zastrzyku jest częścią ogólnej sumy ceny paszportu. Czyli 48e. Po kolejnych 3 tyg jest pobierana krew do badania i w tym momencie płacisz resztę kasy (242e - 48e). Dają Ci formularz do wypełnienia na paszport, wyrabiasz psu zdjątko. 1 sztukę zdjęcia dołączasz do formularza i wysyłasz do Ministerstwa Rolnictwa do Dublina. Jak paszport jest wyrobiony to odsyłają go bezpośrednio do Twojego weta. Kiedy przyjdą wyniki testu krwi to jeżeli zdał to wpisują od razu do paszportu. Jeżeli nei zdał ( a mój pierwszy boksio nie zdał - zabrakło mu 1/100 punktu) to powtarzasz pobranie krwi - koszt 150e. Po zdanym teście pies przez 6 miesięcy nie może wrócić do Irl. Tzn, że wyjechać możesz w momencie jak paszport trafi do weta, ale żeby dop Irl wrócić musiałabyć posiedzieć w Pl do czasu aż te 6 mies miną.uff. Mam nadzieję, że Cię nie nie zniechęciłam. Warto zacząć to wyrabiać jak najwcześniej. pozdrawiam
-
Jak mi się to podoba, pieski są wybitnymi zwierzakami. Taki mały dumny bąbel zgrabnie sobie biegnie. Dziękuje, dam znać jak sobie poradziliśmy :P
-
jeden jest nie do wystawy - ma tylko 1 jądro :( Mieszkam w Irlandii i tutaj z tego co wyczytałam jest znikoma ilość szkół. Z tego co sobie przeanalizowałam to za takie polskie 800zł nauczą go ok chodzić ze smyczą bez, siedzieć, postawa wystawowa itp, i kurs PT trwa 10-15 tyg 2x tygodniowo. Tutejsza najlepsza szkola oferuje za 130e 3 komendy kurs 4tygodniowy po godzince tygodniowo. Bede musiała odpuscic sobie kursy na czas pobytu w Irl - jeszcze ze 3 lata :(
-
I od wtedy ( ok końcówki sierpnia) się interesowali tematem przewozu psa. No chyba nieodpowiedzialni skoro im mówiłam dokładnie to co Wy mnie, ale że nie jestem specjalistką to nawet im dawałam nr do pani Hoffman - lekarki z polecenia Ministerstwa Rolnictwa, gdzie dzwoniłam bo oni się nie umieli zorganizować. Martwi mnie to, że suma sumarum szczeniak posiedzi u mnie o czasu zaliczenia kwarantanny, z powodu właśnie niedopatrzenia. I miałam nadzieję, że jednak te kontrole lotniskowe nei są skrupulatne i jakieś szanse na "przemyt" są. dziękuję wszystkim za zaangażowanie
-
Póki co mamy 4 miesiące i zamierzamy się za miesiąc udać na wystawę w klasie baby. Trenujemy codziennie postawę, pokaż zęby, i chodzenie na ringówce, ale żadne z w/w nie idzie nam perfekt. Nigdy nie wystawiałam psa, na wystawie jako widz byłam 1 raz ale chce zacząć z małym jak najwcześniej bo ma ogromny potencjał. Bardzo Was proszę o pomoc. Jakie są wymagane przejścia/ zadania? Bo gdzieś tu na forum są jakieś tójkąty o dziwnych epitetach, i szczerze mówiąc dziś pierwszy raz się z tym spotkałam. Jakie są dopuszczalne/ akceptowane uchybienia w klasie baby a potem szczeniąt. Czy może przysiąść przy postawie? Czy może skubnąć ringówkę? Nie mówię o notorycznym skakaniu czy siadaniu ale co go niezdyskalifikuje ewentualnie z oceny wybitnie obiecujący.
-
oni tu chipują od razu, bo spotkałam się z 3 tyg szczeniakiem z czipem. no te wszystkie inne zabiegi też miałam, tylko ta wścieklizna mnie nurtuje. Ale nierzetelność naprawdę razi, trzeba wszystkiego samemu pilnować ( przynajmniej w moim przypadku). Przy młodszym psie wet nie wpisał do książeczki, że go zaszczepił na wściekliznę.!! To, że je odrobaczam regularnie to też proszę żeby wpisywali, bo nie mieli zamiaru odnotowywać, nie wiem czy to też taka norma ;/ Przy pierwszym psie paszport "zaginął". Niby Ministerstwo wydało, niby odebrali ale nigdzie go nie ma. heh, dobrze, że nie był nam pilnie potrzebny. Raz przed wyjazdem mieliśmy umówioną wizytę( na 10 rano) i dzwoni do nas Pani o 9 że zapomniała nam powiedzieć, że dziś wet nei przyjmuje. I różne takie "zabawne" historyjki :evil_lol:
-
W piątek byliśmy u weta z 2 psami. starszemu kończyła się ważność szczepienia wścieklizny 21.11 i wetka doradziła zaszczepić się za wczasu żeby nie przegapić okazji. wiem, ze mogłam poczekać do 20.11 i nie tracić tych kilku dni, ale trudno.Jak już byliśmy to zrobiłam za jednym zamachem wszystko.Jak mówisz na Wyspach szczepi się co 3 lata tak. No ale skoro nie jest to obowiązkowe to po co co 3 lata. Kurcze nie bardzo skumałam teraz. Na wystawę ze starszym już nie pojedziemy, wyłącznie w celach rekreacyjnych, więc z tego co rozumiem to mogę to szczepienie powtarzać co 3 lata tak?Chodzi mi o to zdane miareczkowanie przeciwciał będzie wciąż ważne. I gdzie to wyczytałaś. To by pozwoliło zaoszczędzić nieco kasy :D :diabloti:
-
nam to szczepienie potrzebne co rok. Musiałam się w którymś momencie źle wysłowić, jeśli pomyślałaś, że na wystawę ;/ sorki.
-
Ale sama mówisz, ze nie są obowiązkowe... Jak mnie widzą u weta to na pewno są przerażone bo chodzimy się ważyć, odrobaczać, obcinać pazurki, na kontrole bez powodu ( tzn przed wystawą), fakt jest, że o wściekliźnie lekarz powinien poinformować, bo tutejsi mieszkańcy nie mają takiego dostępu do sieci, i nie każdy Irlandczyk wie co jego pies, czy dana rasa powinna dostać w szczepionce.:shake:
-
Ale jeśli chcesz zachować ważność pierwszej szczepionki i zdanego testu na obecność przeciwciał to szczepionkę trzeba podać max 1 dzień przed upływem terminu ważności poprzedniej. Jeżeli się spóźnisz o 1 dzień to znów badanie krwi(242 euro) i kwarantanna 6 mies. Stąd to moje - obowiązkowe- coroczne szczepienie. Niestety nie wszystkie miasta w IRL przypominają Katowice, gdzie można dobierać weta wedle upodobań :placz: U mnie jest 1 - a kolejny 60km dalej. Ale to tak na marginesie:razz: A wiesz panika mi się udziela bo szkoda mi psiny a czas leci, pozdrawiam, i dziękuje wszystkim za pomoc
-
Nie mają w opcji jakiś schronisk? Uspienie? matko jedyna, przerażające, biedny pies:shake::placz:
-
Ja kupiłam boksia w sierpniu zeszłego roku i gdyby nie to, że wyrabiałam mu paszport, to pewnie do dziś by nie miał Szczepienia p. Wściekliźnie. Idąc do weta w Irlandii musisz posiadać głęboką wiedzę kynologiczną ponieważ oni nie są w stanie udzielić żadnych jasnych informacji. Wiem, że w Pl to jest obowiązkowa procedura, w dodatku kosztuje ok 10 zł, robi się to masowo w miastach. Przynajmniej u mnie w Jaworznie zawsze było ogłoszenie i ludzie szli tabunami co roku. A tu ta szczepionka kosztuje 48euro. Też płatna co roku, ale nie ma jak w Pl żadnych dofinansowań. I co mnie najbardziej zastanawia: skoro Irlandia ma takie restrykcyjne przepisy i wymaga od wwożonych zwierząt badania na obecność przeciwciał w krwi i półrocznej kwarantanny, to dlaczego sama tak pilnie nie przestrzega, aby psy zarejestrowane w IRl nie miały takiej szczepionki?? dla mnie to skandal.
-
Niestety, tyle ja też wiem, ale staram się im to właśnie przedłożyć, ale Znajomi uśilnie wybierają się na to lotnisko BEZ szczepienia. Tzn jesteśmy u weta na jutro na 6 po południu umówieni na szczepienie p. wściekliźnie. Więc z regulaminowych 21 dni kwarantanny potrwa od środy - piątku, tj 2 dni. Ponawiam pytanie: Jakie są szanse, że uda im się przelecieć z psem ( w dodatku przesiadka we Frankfurcie). Bo dla mnei scenariusz jest taki, że zostanie pies u mnie;/ Co jeżeli pies miałby przejść kwarantannę 21 dni na płycie lotniska? Czy pies trafi do schroniska jeśli właściciele zdecydują się polecieć? Obawiam się bardzo.
-
Mieszkam w Irlandii. Znajomi mają szczeniaka 4,5 mies. Kupili go w Irl i zamierzają wracać do Polski w ten piątek. Nie będą wracać już do Irl. Z tego co się "dowiadywali" m.in w Lufthansie - jedyne prócz LOTu linie przewożące psy - to wymagane dokumenty to: czip, książeczka zdrowia z niezbędnymi szczepieniami, i list od weta potwierdzający kondycję psa i gotowość do lotu. Mam też 2 psy i chcąc podróżować w obie strony ( wwóz do Irl trudniejszy niż wwóz do Pl) wyrobiłam im paszport, są po szczepieniu p. wściekliźnie, jeden z psów ma już "odbębnioną" kwarantanne, 2 czeka na wyniki p. ciał z próbki krwi. Pan z Lufthansy nie powiedział moim znajomym jakie to są "niezbędne" szczepienia i nie wspomniał o wściekliżnie. Ich szczeniak ma zaliczone podsatwowe parwowirozy, nosówki itp. Dzwoniliśmy wczoraj do weta umówić się na wizytę przed lotem w celu tych oględzin i powiedziała, że bez wścieklizny nei ma opcji przelotu. Z tego co ja czytałam to też mi się wydaje, że ta 21 dniowa kwarantanna po szczepieniiu p. wściekliźnie jest niezbędna i odpowiedni wpis do paszportu. Ich pies paszportu wyrobionego nie ma. Szczepienia też nie. W "planach" mają żeby zrobić je dziś lub jechać tak, jak Obsługa Linii mówiła.( nie wspomniałą o paszporcie i nei określiła jakie sa niezbędne szczepienia.) Obawiam się jednak, że numer nie przejdzie i pies nie poleci. Moje pytanie do Państwa - kto sprawdza dokumenty psa? Obsługa lotniska? Przewoźnik? Czy jeżeli zrobią to szczepienie dziś to jest szansa, że ktoś niedopatrzy daty? Czy wystarczy taki wpis w książeczce czy paszport w ich przypadku to konieczność? Generalnie jakie są szanse, że za 3 dni pies poleci z Irlandii do Polski.
-
i zastanawiam się czy takie coś się sprawdzi? - wydaje mi się, że to łatwo utrzymać w czystości. Ale czy odpowiednio miękkie i wygodne? Pupsko się nie odparzy? no i kwestia zasadnicza - czy taka skóra zaprzyjaźni się z psowym paznokciem?? Wszystkich użytkowników podobnej uciechy serdecznie proszę o komentarz. Btw czy rozmiar 80-100, 100-120 jest ok dla 2 dorosłych boksiów? [url=http://www.zooplus.pl/shop/psy/legowisko_dla_psa/legowiska_family_dog/legowiska_materace/31907]Legowisko dla psa tanio w zooplus: Higieniczne legowisko dla psa, sahara[/url]
-
Mój starszy pies bokser niszczył niemiłosiernie. Mimo ogromu wysiłku w zamęczenie go, w bezustanne zabawy, i podawanie gryzaków - świńskich uszu, prasowanych kości, itp. Mieszkam w domu z ogródkiem. Miejsce psa jest na 1 piętrze, w tzw. sieni, przy drzwiach. Ma tam teraz swój tron i nic więcej. Aczkolwiek moją głupotę przypłaciłam wieloma zniszczonymi przedmiotami. Nie byłam po żadnych psich doświadczeniach więc śmiało zostawiłam psu w tejże sieni stojak na ubrania do obgryzania. Jako że pies miał pełny dostęp do wejścia na 2 piętro to nocą bawił się w gryzienie wykładziny. W efekcie w ciągu1 roku na całych schodach trzeba było wymieniać już 3 razy. Dodatkowo kiedy nie patrzysz( jesteś np w wc) to podjadają listwę przypodłogową.Tak - psikałam czymś co ma odstraszyc psy od gryzienia, sypałam proszek specjalny na wykładzine podłogową na noc. I nie żeby mi ktoś próbował wmawiać, że " oooo To TY im pewnie za mało czasu/ruchu/zabawy/gryzaków zapewniasz". Nic podobnego. Są 3x dziennie po godzinie wybiegane. 2x tygodniowo szaleją na agility.A miesięcznie zjadają na same tylko smakołyki i gryzaki ze 150zł. Teraz mam świetne zabezpieczenie - taką bramkę jak dla niemowlaków - pies nie może wejśc na 2 piętro. Jest to o tyle praktyczne, że jeżeli przez niedopatrzenie pies wracając umorusany ze spaceru nie zostanie przeze mnie IDEALNIE wyczyszczony, to międzypietrowe schody z wykładziną dywanową będzie trzeba prać. Teraz się zabezpieczam i na górę wejdzie tylko jak mam pewność, ze jest 100% suchy. Psy nie śmierdzą. Mają śliczny psiowy zapach, którego nie da się nie kochać.Moje szczotkuje raz na tydzień - dwa. Kapiele są sporadyczne. Zamiatam natomiast 2x dziennie sierściuche z podłog, myje raz dziennie. Salon z dywanem piorę raz na 2 mies. Zapach psa jest niemal niewyczuwalny. Domek mam wynajmowany, właściciel mieszkania był pod wrażeniem, że u mnie tak czysto. I zaznaczam, że nie była to okazyjna czystość. Ale musze uczciwie przyznać, że pracy jest bez wytchnienia.
-
Ale ja używam konga frisbee, jest zrobiony z bardzo wytrzymałej gumy i nie ma opcji żeby to rozgryzł (oszczędzasz sobie czas na posprzątanie ścinków gazety). Mój to też uwielbia, przeciagamy się do zwariowania. on szarpie jak opętany, ale na komende" zostaw" puszcza momentalnie, też nigdy nie warczy. Bawimy się tak od ok. roku i pies nie jest w najmniejszym stopniu agresywny. Myślę, że pies rozumie że to czas na zabawę, od tego agresja się nie zrodzi. Uważaj tylko by nie bawić się tak intensywnie zaraz po zjedzeniu.
-
Witam. Ok 2 tyg temu u mojego 1,5 rocznego boksera zauważyłam coś na zasadzie krzywego kręgosłupa. Jakby 2 kręgi podnosiły mu się do góry. Nie jest to widoczne cały czas, tylko przy niektórych pozycjach ciała. (Czasem stoi i nei widać, czasem stoi i widać). Byliśmy u weta w 4 dni temu ale ona nic nei zauważyła. Wcześniej pieso tego na pewno nie miał. Nie wiem czy to groźne, czy mu się może powiększyć. Czy za dużo/ mało białka? Je dobre suplementy ( canzocal, irish cal, can-vit), pije tran, olej słonecznikowy, je słonecznik, wątróbkę, gotowane i surowe mięso w duzych ilościach, warzywa, węglowodany, pije dużo wody. Czy może od ćwiczeń agility? ( Opona, skoki przez przeszkodę, tunel? Póki co to go nie boli, Chcę tylko wiedzieć czy nic mu nie jest, skąd się ewentualnei wzięło, nei chciałabym mu tego pogorszyć. i jak ewentualnei to zlikwidować. dziękuje za pomoc.
-
My z małym ćwiczymy klikerowo od początku - mam go 2 miesiące. Starszy półtoraroczny zapoznał się z blaszką 5 mies. temu. Nie ćwiczymy właśnie takich skomplikowanych komend, ale odkąd znalazłam nowe wyzwanie dzięki Waszym postom to chciałam się zmobilizować czasowo i urozmaicić im zabawę o właśnie ciekawe sztuczki. to "Ukłoń się" też brzmi rewelacyjnie. starszy jest max pojętny, jak zobaczył podkładkę to robił niemal identycznie jak Koleżanka wyżej opisywała. Po kolei oferował mi kolejne poziomy wtajemniczenia jakby dokładnie wiedział o co chodzi. Natomiast mały póki co chyba nie bardzo kuma tego typu zabawe. Klikerem nauczyłam go " Do mnie", "Siad", "leżeć". Ale np staram sie teraz "daj łapę" Czekami czekam, podkładam mu moją rekę pod nos żeby skumał. Za rusz nie wyciaga łapki, a już z 2 tyg codziennie próbujemy. Jeżeli chodzi o podkładkę, to wygląda to tak. Leży gazeta, mały się nie ruszy. Podkładam mu pod nos, potem rzucam, wciąż nic, nawet wzrokiem nie rzuci w tamtą stronę tylko jak malowane cielątko wlepia ślipka we mnie. Pokazuje mu reką, nic. Nie wiem, może mam mu tam smaka rzucać i jak weźmie to klik i jeszcze jeden smakołyk. Taka nagroda za zjedzenie smaka? A może 4 mies pies jest za mały na takie zaawansowane szkolenie; /
-
Ten post miał być odp do 24 str tego tematu ;/ ajć przepraszam
-
Np. weźmy, że chcę ukształtować dotykanie podkładki tylną łapą, kładę na podłodze podkładkę, mam kliker i psa i pies zaczyna kombinować (oczywiście pies, który zna zasady tej gry). Najpierw więc klikam jakąkolwiek interakcję z podkładką - dotykanie nosem, łapami, lizanie, drapanie, co mi tam pies ofiarowuje, bo chcę go upewnić, że ma robić coś w związku z tą podkładką. Szybciutko podnoszę kryteria, przestaje klikać zachowania "pyskowe", a klikam wyłącznie łapy, ponieważ już nie klikam pyska, to pies szybko przestaje go oferować (skoro za to nie płacą :) ) i dostaję dotykanie łapą podkładki, na razie przednią, ale za którymś razem pies jak się obracał, to przypadkiem musnął tylną - klik i jackpot (nagroda specjalna). Teraz już klikam zarówno przednie, jak i tylne łapy na podkładce, ale szybko przestaje klikać przednie i dostaję tylko tylne. Trochę rearanżuję sytaucję, daję podkładkę dalej i w końcu uzyskuję to, co chciałam - cofanie tak, aby dotknąć tylna łapą podkładki, w pełni świadome i dojście do zachowania końcowego zabrało na 5 sesji, czyli jakieś dwa dni). Hej muszę przyznać,że to świetna zabawa. dziś znalazłam Twój post i od razu zaczęliśmy ze starszym boksiem ćwiczyć. Po 2 minutach wiedział już, że ma dotykać łapką, nie nosem. Też myślę, że 5-6 sesji wystarczy 5ciominutowych. Nie chcę żeby myślał, że to jakaś kara. W sensie, że w podreczniku do nauki szkolenia pozytywnego dowiedziałam się, że za długie ćwiczenie danej zabawy / polecenia kojarzy się psu z przymusem i karą. Więc troszkę jestem nie zorientowana. Czy przy trenowaniu w/w "cofania" na tym etapie bądź później powino się w trakcie 1 sesji ćwiczyć np. waruj? Skąd wiedzieć, że psu już się to nudzi i należy przestać bo moje są zawsze głodne wiedzy. Ale nei chciałabym przedobrzyć. (zanudzić). Jak często byłoby wskazane powtarzanie komendy "cofaj się" żeby nei zapomniał? Mam na myśli powtarzanie w pełni wyuczonej komendy. Podobnie jak innych" turlaj", "zdechł pies". I nie bardzo wiem gdzie dać 2 psa kiedy szkolę pierwszego.Dwóch jednocześnie nie zawsze się da :shake:
-
Cieszę się, ze wypatrzyłaś błąd, już poprawiłam. pozdrawiam
-
Też uważam, że zdrowie piesa najważniejsze!! Chciałam się tylko z wami podzielić moimi doświadczeniami w stosowaniu tej diety i tym co zaobserwowałam. Kocham moje psy i zawsze staram się dla nich kupować/gotować podawać co najlepsze. Myślę, że każdy wybierze dla swojego psa co uważa, bo nie ma chyba jednej diety dla wszystkich psów. Oby tylko metoda prób i błędów żywieniowych nie rzutowała na pieska.
-
zazwyczaj wlasnie byly to kostne przetwory: skrzydelka, nozki, ale ze staralam mu sie to urozmaicac to wlasnei tez poledwice czy filety, mysle ze glownym problemem bylo to ze nie moglam go namowic na warzywa. przez to jego kal byl bardzo ciemny, ale to tak jak mowie w koncowej fazie diety, teraz wszystko wrocilo do normy, sporadycznie dostaje surowa watrobe albo filety kurze ale drobno krojone i mieszane z ryzem
-
Mojego 2 boksia - 4 mies karmie mieszajac gotowane -piersi- kurczaki, świniaki - poledwice- z warzywami ryzem itp. i do tego ma royal caniene junior dla ras duzych. nie bede mu wprowadzac barfa, tak jak jego bratu, mysle ze bardziej urozmaicony posilek jest jednak dla psa wskazany. mimo ze poczatkowo bylam wielka milosniczka barf i jego starszy brat poczatkowo wszystko swietnie tolerowal.i tez wydawalo mi sie ze jak miesozerny przodek to mieso surowe. ;/;/ srednio sie to u mnei sprawdzilo. w dodatku jesli pies je za malo węglowodanów to brak mu glikogenu ktore moglyby pomoc w trawieniu wysokowartosciowego bialka miesnego. jest to za duzo obciazenie dla nerek. Natomiast dobrze rozgniecione warzywa sprzyjają pracy jelit. Jesli nei ma sie doskonalej wiedzy o stosowaniu tej techniki zywieniowej to osobiscie uwazam ze amator ma male mozliwosci przy dobraniu odpowiednio zbilansowanej diety opartej o wszystkie niezbedne witaminy. no chyba ze wszystkie witaminy podamy w proszku. pozdrawiam