Uff...więc jesteśmy po nieprzespanej nocy i podróży Esbjerg-Szczecin-Esbjerg, zrobilismy małe 1400 km...
Jak zobaczyłem Filipa w Szczecinie to myślałem, że to nie ten pies, w niczym nie przypominał tego tłuściutkiego, roześmianego i pewnego siebie jamniora...te kilka miesięcy w schronisku spowodowały, że Filipek ma talię sznurka do bielizny...hehe, ale my juz go odchowamy :eviltong:
No, więc przyjechaliśmy, Filip trafił natychmiast pod prysznic na trójkrotne szorowanie :evil_lol: , podjadł sobie kolacyjkę po całodniowej peregrynacji...i czuje sie już jak u siebie w domu:crazyeye:, wskakuje na kanape, łasi sie, chce sie bawić, az nie do wiary ile nagle życia wstąpiło w tego psiaka :loveu:
Filipek jest po prostu słodziutki i kochany !!! i gdybyśmy musieli to pojechalibyśmy po niego raz jeszcze.
Fotki niebawem !