-
Posts
48 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by DorotaP
-
Uwaga uwaga z ogromną radością donoszę, że po 24 dniach tułaczki Dora jest już w nowym domku. Wczoraj wieczorem razem z Panią Elą pojechałyśmy po dziewczynę do hoteliku a potem prosto do nowego domku. W nowym domku zachowała się super. Pana wylizała, domek zwiedziła i bez najmniejszych problemów poddała się zabiegowi kąpieli. Potem piękna i pachnąca zjadła swoją pierwszą kolację w nowym domku. Dzisiejsze wieści z domku są również bardzo bardzo pozytywne. Pani Ela zachwyca się wszystkim - a to że dziewucha ślicznie chodzi na smyczy (fakt panna nie ciągnie) a to, że u weterynarza bez problemów dała się dokładnie zbadać itd. Oby tak dalej. Tak więc wielkie uff. Teraz tylko wypada przenieść wątek do innego tematu ale jak??????????
-
witam serdecznie trochę sobie pomilczałam ale to nie z mojej winy. Ot takie jest życie na wsi mała burza i cywilizacja pęka jak bańka mydlana. Ale już jest prąd i wrócił net więc spieszę donieść, że Dora jest już po sterylce. Wszystko poszło sprawnie i dziewczyna czuje się dobrze. Uf nie ukrywam, że kosztowało mnie to sporo nerwów. Ale teraz z górki i przynajmniej mamy pewność, że ta paniennka nigdy przez nikogo nie będzie używana jako dawca szczeniaków.
-
rozstrzygnięcie zbliża się wielkimi krokami. I jak na razie Pani Ela jest numer jeden. Wiem co pisałam i nadal wolałabym aby onka trafiła do ludzi młodych, pięknych i bogatych z ogromnym sercem. Ale takich chętnych niestety nie znalazłam. Jak na razie to suńka może iść strużować. Czy to życie dla onka - nie. Jak widzę oczy Pani Eli (a przede wszystkim tak jak pisałam sunce też Pani przydała do serducha) to wiem, że Dora będzie miała tam dobrze. Państwo wykazują ogromną chęć współpracy. Pan podobno już zabrał się za podwyższanie sitki (sprawdzę przy kolejnej wizycie). Pani Ela PKSem przyjechała do warszawy aby ze mną pojechać do suni a to w sumie ca 70 km. Może powiecie, że to nie argument ale np. dzwonili do mnie ludzie, który na oko mieli lepsze warunki dla suczy ale bardzo byli niezadowoleni, że aby zobaczyć dziewczynę muszą pojechać do Jaktorowa bo to 40 km. Ponieważ Dora we wtorek najdalej środę będzie sterylizowana Pani Ela chce przyjechać aby posiedzieć przy dziewczynie. Naprawdę kobitki dumam o tym cały czas. Wsłuchuje się w wasze zdania a przede wszystkim codziennie mam relację z hoteliku. Tak jak pisłam Pani, u której jest Dora to szkoleniowiec i jej ocena Dory jest dla mnie ważna. A ona ocenia małą pozytywnie. Dora jest raczej typem psa przylepy. Owszem zabawa patykami ją bawi ale jak na razie woli głaskanie, poklepywania i inne oznaki ludziowej miłości. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że zachowanie tego psa w chwili gdy poczuje, że znalazła swoje miejsce na świecie może ulec zmianie ale tego nikt nie przewidzi. W każdym razie sytuacja na teraz jest taka. Jutro będę miała wieści ile kosztuje sterylka w Jaktorowie i jeśli będzie to taniej niż chce mój wet to w pierwszym wolnym terminie jak pisałam wtorek środa sunia będzie miała zabieg. Potem 10 dni do zdjęcia szwów. No i ostateczna decyzja. Jesli nic się nie stanie, jeśli Państwo poprawią to ogrodzenie no a przede wszystkim nie spadnie mi z nieba ktoś kto kocha Psy jak Pani Ela ale ma mniej lat to suńka pojedzie do Pani Eli. Kurcze jaka to trudna decyzja oddać komuś psa a jednocześnie nieukrywan, że hotelik, szczepienia, sterylka to dla mnie spory wydatek i ciągnąć tego w nieskończoność nie mogę.
-
Hej jest tu ktoś dziewczyny naprawdę potrzebuję Waszej porady, Waszego doświadczenia. Telefony w sprawie suńki są sporadyczne a kandydaci tacy sobie. Dzwoniła wprawdzie Pani, która bardzo mi się podobała ale miała pomyśleć i cisza. Inni kandydaci są niby ok ale nie słyszę w ich głosie tego czego szukam MIŁOŚCI DO OGONÓW. Kurcze nie wiem jak to napisać, co z tego, że ktoś ma dom i duży ogród ale np. krzywi się, że musi pojechać 40km aby zobaczyć suczkę. No sorry ale cos mnie od takich ludzi odpycha. I te ciągłe idiotyczne pytania a dlaczego ją ktoś wyrzucił, dlaczego upieram się przy sterylce itd. A piszę to wszystko dlatego, że wróciła sprawa Pani, o której pisałam wyżej. Dzwoniła do mnie wczaraj 2 razy a dziś od rana bombarduje mnie kolejnymi tel. Jak pisałam [COLOR=red]tam się kocha psy[/COLOR] a i suńce Pani się spodobała. Też o tym pisałam. Ogrodzenie domu zostanie poprawione - taka jest deklaracja. Dokładnie z tym ogrodzeniem to jest tak, że od strony ulicy wszystko jest ok są tam kute metalowe przęsła odpowiedniej wysokości. Moje zastrzeżenia dotychyły stron gdzie ogród sąsiaduje z innymi domami. Pam rzeczywiście jest dość nisko ale są gęste krzaki. Kurcze już sama nie wiem. Prawda jest taka, że jeśli suńka jest np. wędrowniczką i to jest przyczyna jej bezdomności to takiej zarazy nie utrzyma żaden płot. Bardziej myślę o tym aby przez przypadek nie wypadła na ulicę a ta część ogrodzenia jest ok. Dziewczyny proszę odezwijcie się. Wiem, że na odległośc porady są trudne i koniec końców to dędzie moja decyzja. Ale czy dla was wiek 65 to dyskwalifikacja. Kurcze może jestem niesprawiedliwa. Tam mała dostanie to co moim zdanie najważniejsze miłość, kontakt z człowiekiem, opiekę zdrowotną ale.... Błagam napiszcie coś bo muszę się ostatecznie zdeklarować.
-
minął kolejny dzień poszukiwania domku i cóż może napiszę tak już wiem napewno, że każda z Was dogomaniaczek jest wielka i bije przed Wami czołem. Nie wiem jak wy możecie prowadzić DT, szukać domków, pomagać w schronach i jeszcze mieć własne życie z własnymi ogonami. Ja pierwszy raz sukam psu domku i trwa to dopiero 5 dni a już jestem wykończona. Dzisiaj odebrałam sporo telefonów - niestety w większości od osób moim skromnym zdaniem dziwnych. A to pani weźmie suczkę (no z łaski) ale jak jej zagwarantuje, że nigdy nie ugryzie jej dziecka, a to mam zagwarantować, że pies jest zdrowy i napewno będzie żył jeszcze 10 lat bo inaczej się nie opłaca itd itp pewnie to same znacie. Cholera mnie bierze i tyle. Każdy taki beznadziejny telefon coraz bardziej przekonuje mnie, że pies to przywilej i jako taki powinien być dla wybrańców. I tyle. A teraz dzisiejsza wizyta w hoteliku u suczki z Panią, która jest zainteresowana adopcją. Mam bardzo mieszane uczucia. Pani ma jeden ogromny wręcz kolosalny plus KOCHA OGONY to widać, to się czuje i suczka napewno miałaby u niej dużo miłość (bardzo się sobie spodobały). Ale jest też dużo minusów. Po pierwsze Pani ma 65 lat a nie jak pisałam 50+. Sorki ale moim zdaniem to zbyt dużo. Może to niezbył ładnie tak pisać ale powiem szczerze sucz ma 4 lata będzie zapewne żyła jeszcze 10 i co Pani będzie miała 75. Da sobie radę z onkiem? Może tak, ale raczej nie, a sucz może wymagać pomocy np. przy schodzeniu ze schodów itd. Gdyby Pani miała jakąś pomoc w domu to może ale tam jest 70 letni mąż delikatnie mówiąc niesprawny fizycznie. Tak więc opieka nad suczką spada tylko na Panią. Zapewne niejedna z Was powie, że się mądrze ale ja sama mam 50+ i jak dwa lata temu brałam suczkę z dogo to nie była to tylko moja decyzja. Mam syna, męża, siostrę i wiem, że gdyby nagle trafił mnie szlak to moje ogony nie zostaną same, nigdy nie trafią do schronu czy na ulicę. Nie wiem czy mnie rozumiecie ja bardzo tej pani współczuję a jednocześnie jej straszliwa chęć posiadania psa jest dla mnie trochę egoistyczna. A poza wszystkim to Pani mieszka wprawdzie w domku z ogródkiem ale przy ruchliwej ulicy a ogrodzenie terenu to siatka ca.90-100cm (nie więcej) bez podmurówki. No może dla jamnika to ok. ale dla onka. Tak więc wredna jestem ale nie dma suczy tej Pani. I powiem więcej bardzo się martwie, że Pani nadal będzie szukała psa na dogo lub owczarku. Moją delikatną sugestię, że może lepszy byłby mniejszy piesek usłyszałam nie tylko onek. A więc sukam dalej
-
możesz powiedzieć coś więcej o tej Pani. Może masz gdzieś jej tel. Może pamiętasz jak wyglądała. Wiesz mnie nie martwi to, że sucz mogłaby mieszkać w budzie. Ważne aby była to prawdziwa dobra buda i żeby miała kontakt z człowiekiem. Zresztą wierze w to, że są psy które wolą byż na dworze. Mój Diego jest onkiem ale czasem śmieje się, że to alaskan. Latem gdy ma cały dzień otwarty taras zamiast na zielonej trawie leży na w domu na terrakocie a zimą najchętniej by mieszkał w iglo. Ot poprostu jest czarny i nie kocha słońca
-
Jest tak. Dzwoniła do mnie Pani, która ogłoszenie Dory znalazła na Owczarku w potrzebie. O ile poprzedni facet podpadł mi od razu o tyle kobitka wydaje się być ok. Ma ca 50+ tak jak ja dwa lata temu uciekła z w-wy budując dom za miastem. Dzieci dorosłe mieszka tylko z mężem. W czerwcu odeszła jej 12 letnia onka i szuka suni. Pies mieszkałby w domu choć Pani szczerze mówi, że w ogrodzie jest kojec z budą. Podobno jej poprzednia onka w ciepłych miesiącach wolała być na dworze i tylko zimą mieszkała w domu. Co do sterylki to Pani jest za a nawet bardzo się ucieszyła z informacji, że suczka będzie do wydania dopiero po zabiegu. Nawet miałam wrażenia, że Pani trochę popłakuje, bo opowiadając o swojej once mówiła, że sunia miała raka babskich spraw i że to pewnie ich wina bo bali się strylki. Umówiłam się z Panią na jutro na telefon i albo w czwartek po południu albo w piątek rano pojedziemy do hoteliku aby Pani zobaczyła sukę. Myślę, że to dobry pomysł zobaczę jak ona reaguje na psy no i jak pies na nią. W drodze powrotnej w ramach dobrego serca chcę Panią zawieść do domu. Zobaczę wtedy jak to naprawdę wygląda. Bo tak generalnie to ja niedowiarek jestem. Jesli wszystko będzie ok to na początku przyszłego tygonia zabiorę sucz do siebie. Umówię zabieg u mojego weta no i po 10 dniach Dora będzie mogła pójść na swoje. Co o tym sądzicie
-
Wielkie dzięki za ogłoszenia. Dora ślicznie. Ja bałam się jej dać jakieś imię - głupia jestem i zbyt łatwo sie przywiązuje. Własnie dlatego mała tak szybko poszła do hoteliku jeszcze dzien dwa i ...Oczy psa to coś co rozkleja mnie całkowicie a do tego mąż zakochany w każdym merdającym ogonie. Chyba tak zaczyna się sieżka Villas.
-
Boże dlaczego ludzie są tak beznadziejni przed chwilą rozmawiałam z Panem, który był zainteresowany suńką. Ech beznadzeja facet chciał psa wszystko jedno pies, suka ładny brzytki ma pilnować mu zakładu. Czyli cały dzień klatka a na noc sama na terenie bo właściciele zakładu pojadą do ciepłego domku. A figa niech sobie dupek zapłaci za ochronę, założy alarmy pise to domownik (nawet jak mieszka w budzie) a nie maszyna do pilnowania.
-
Ach ktoś pytał o hotelik Mała jest w miejscowości Jaktorów tuż przed Żyrardowem u pani, która prowadzi ośrodek szkolenia psów w Podkowie Leśnej (tam się edukowały moje potwory) i sama ma hodowlę czarnych owczarków. To raczej mały hotel 8-9 kojców. Ja wiem, że hotel nawet najlepszy to nie miejsce dla psa. Ona zasługuje na kanapę ale w domu mam 6 letnirego owczarka i 2 letnią suńkę pozyskaną dzięki dogo. To nieprzytomnie zakochane w sobie stado i nie ma mowy o dopuszczeniu innego psa.
-
Oj jak dobrze, że ktoś się odezwał. Jeśli znalazłby się chętny na sunię to oczywiście oddam ją po sterylce. Zabieg i opłatę biorę na siebie. Do czasu zdjęcia szwów mogę ja jakoś przetrzymać w domu - hotel nawet dobry to jednak nie domowa opieka. Ale muszę miec chętnych i to prwnych na panne. Zabranie jej do domu to kolejny stres no a przede wszystkim rozbudzona nadzieja. Na razie sytuacja jest tak ze przez 10 dni tj do 10 siewrpnia mała ma zapłacony hotelik.
-
Suka jest teraz w hotelu, który prowadzi osoba posiadająca własną hodowlę owczarków (czarnych) a przede wszystkim prowadzi szkołę szkolenia psów (tam właśnie szkolił się nasz Diego i wiele znajomych burków). Suczka w hotelu jest od niedzieli rana więc na razie nie wiele jeszcze można powiedzieć o jej charakterze ale to co na razie widać to łagodność. Wypuszczona z kojca jest chętna do zabawy z człowiekiem ale i z innymi psami. Nadaje się zarówno do kojca )wraca chętnie więc chyba zna takie mieszkanie ale nadaje się też do domu. Spędziła u mnie całą sobotę i noc z soboty na niedziele i nie było kłopotów z czystością to samo jest w hotelu suka nie załatwia się w kojcu. Nie szczeka i nie zaczepia innych zwierząt. Oczywiście to dopiero dwa dni jak będzie dalej nikt nie wie może taka jest (na to liczę) a może jest tak zestresowana. Na razie sucz jest bezpieczna w hotelu ale jak długo. Hotele niestety kosztują i nieukrywam, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie.
-
Kiedyś Kora, teraz Vega - już w DS u DorotyP :-)))
DorotaP replied to szafirkowa's topic in Już w nowym domu
nie wim czy o to chodziło [URL]http://www.dogomania.pl/threads/190138-ON-ka-znaleziona-w-Wiązownej?p=15115670[/URL] -
Kiedyś Kora, teraz Vega - już w DS u DorotyP :-)))
DorotaP replied to szafirkowa's topic in Już w nowym domu
o ratunku nie wiem jak podać link ale w tej chwili wklejałam tam foty tytuł to Onka znaleziona w Wiązownej -
Kiedyś Kora, teraz Vega - już w DS u DorotyP :-)))
DorotaP replied to szafirkowa's topic in Już w nowym domu
halo, halo to znowu my. W piątek było u nas święto Diego skończył 6 a Vega 2 lata. Ech jak ten czas leci. [IMG]http://img705.imageshack.us/img705/6554/web44.jpg[/IMG] w oczekiwaniu na prezenty [IMG]http://img248.imageshack.us/img248/8748/web33.jpg[/IMG] a potem zabawa, zabawa, zabawa [IMG]http://img841.imageshack.us/img841/5572/web55.jpg[/IMG] [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/9495/web66.jpg[/IMG] [IMG]http://img837.imageshack.us/img837/5470/web22.jpg[/IMG] a wieczorem psy oczywiście pierwsze zameldowały się w sypialni. Jak widzicie u nas wszystko w porządku. No prawie wszystko bo w sobotę rano znaleźliśmy suczkę owczarka niemieckiego. Psisko wygląda na porzuconą - wakacje. Jest strasznie chuda i brudna ale raczej zdrowa. Vet ocenił ją na 4-5 lat. Tak więc szukamy domu na biduli. Założyłam jej wątek na dogo ale cisza. -
zdjęcia owszem są nawet sporo ale kabel do zgrywania z aparatu jest u syna i odzyskamy go dopiero jutro. Co do zdrowia to wszystko wskazuje na to, że suńka jest zdrowa. Została odrobaczona i zabezpieczona przeciw kleszczom. Myślę, że wystarczy ją odkarmić a przede wszystkim uprać i bedzie ok. Sierść już teraz jak ją porządnie wyszczotkowałam i przetarłam wygląda lepiej. Mogę też powiedzieć dwa zdania na temat zachowania psicy. Spacer po wsi wypadł doskonale. Nie reagowała na szczekające za ogrodzeniami psy (ech żeby tak moje potwory były łagodne), zupełnie nie zwraca uwagi na rowery, samochody, ludzi i dzieci. Niestety nie spotkaliśmy żadnego kota.
-
Ratunku kochani!!! Dziś rano w centrum Wiązownej (pod apteką) przybłąkała się do mnie ON-ka. Wychudzona, zaniedbana siedziała jakby czekając na kogoś. Jak potem się okazało siedziała już od dawna. Łagodna, spokojna, zdrowa. Wet ocenił ją na 4 lata. Radosnai ufna doludzi, chętna do zabawy ze zwierzętami. Zrównoważona, bez objawów jakiejkolwiek agresji. I śliczna. Nie rozumiem jak ktoś mógł się jej pozbyć. Według lekarza błąka się ze dwa tygodnie. Niestety dwa nasze psy nie zaakceptują żadnego innego zwierzęcia. Już to przerabialiśmy, każde obce, nowe to wróg stada. Nie damy rady jej zatrzymać. Dziś jakoś musimy ją przenocować ale jutro jedzie do hotelu. Kilka dni możemy ją tam przechować ale nie długo - powód banalny: kasa. Prosimy o domek dla psiny. Serca nam pękną jeśli trzeba by ją oddać do schroniska ale jak ktoś się nie ulituje to tak skończy! Ten pies naprawdę może komuś dać wiele radości. Czekamy na wiadomości. Dorota i Maciek
-
Kiedyś Kora, teraz Vega - już w DS u DorotyP :-)))
DorotaP replied to szafirkowa's topic in Już w nowym domu
Urosła urosła teraz to całe 22 kilogramy radości, miłości i rozrabiactwa. A taka była malutka, spłoszona i niepewna swego losu. Diego był dla niej bratem, wujkiem, opiekunem i obrońcą. A teraz. Nawet nie wiem kiedy w naszym domu dokonał sie pucz i Vega przejeła władze. I dobrze kobitki górą. pozdrawiam Dorota -
Kiedyś Kora, teraz Vega - już w DS u DorotyP :-)))
DorotaP replied to szafirkowa's topic in Już w nowym domu
Halo halo czy nasjeszcze ktoś pamięta? To już 9 miesięcy jak Vega trafiłą do naszegi domu. Jest zdrowym i bardzo kochanym suczydłem. Mam nadzieję, że również szczęśliwym. A oto kilka zdjęć z codziennych zajęć mojego psa. [IMG]http://img106.imageshack.us/img106/5351/veguskaweb.jpg[/IMG] [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/6123/veguska005.jpg[/IMG] [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/8734/veguska050.jpg[/IMG] [IMG]http://img142.imageshack.us/img142/8211/veguska052web.jpg[/IMG] -
Kiedyś Kora, teraz Vega - już w DS u DorotyP :-)))
DorotaP replied to szafirkowa's topic in Już w nowym domu
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Veguska rośnie zdrowo i to najważniejsze. Jest bardzo wesoła panienką i trzeba przyznać, że wniosła do naszego życia mnóstwo radości i takiego szczeniackiego zamieszania. Z Diegolasem dogadują się wspaniale. Jak dotychczas nie było miedzy nimi żadnej psioawantury, choć podświadomie czekam na tę chwilę. Vega jest bardzo żywiołowa (musi ma psie ADHD) i czasami Diego sprawia wrażenie, że ma serdecznie dość skakania mu po głowie i ciągłego przegryzania gardła. Ale nie jestem do końca przekonana czy dobrze czytam ich relacje. W końcu jeśli by miał jej dość to do diaska może się gdzieś schować (dom duży jest jak i gdzie) ale nie on ciągle jest tam gdzie mała. Więc chyba jednak się kochają. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Jeśli chodzi o sprawy wychowawcze to nie jest źle. Choć tu również jest trochę inaczej niż się spodziewałam. Prawdę mówiąc myślałam, że wychowanie drugiego psa to kaszka z mlekiem. Duży dobrze ułożony chłopak miał być dla małej DOBRYM przykładem. O naiwna baba. Przykładem może i jest ale czy dobrym. Fakt czystości oraz przybiegania na komendę Vega nauczyła się od Diega ale niestety kawaler nauczył ja też złych rzeczy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po pierwsze (i tu proszę o radę) Diego pokazał małej, że zabawa naszymi butami jest świetna. Już tłumaczę. Nie wiem skąd i dlaczego ale od szczeniaka Diegolas jak tylko wracam z pracy wita mnie z moim kapciem lub butem w pysku. Chłopak siedzi grzecznie i czeka aż się rozbiorę i rozpoczniemy ceremoniał powitania. Po powitaniu kapeć wędruje na moją nogę i jest ok. Nigdy ale to nigdy nic nie zniszczył. Z Vegą jest inaczej. Oczywiście bardzo szybko podpatrzyła kapciowy proceder z tą jednak różnicą, że nie tylko cholara jedna nie chce oddać kapcia ale zawsze przepięknie go poszarpie. I tu problem. Jak mam jej pokazać różnicę pomiędzy trzymaniem kapcia a jego zjadaniem. Nie mogę zabronić Diegowi witania mnie z rekwizytem (bo niby dlaczego), nie mogę na małą krzyczeć bo przecież Diego nosi kapcie to co ona od macochy. I tak prawdę mówiąc czekam może się to jej znudzi. Choć nie bardzo sama w to wierzę bo dziewczyna lubi szarpać szmaty. Próba rozłożenia dywanu skończyła się źle dla tego ostatniego.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po drugie nieproszony i bez powodu Diego czuje się w obowiązku bronić Vegę. Utrudnia to niestety Vegowe relacje z innymi psami. Mówiąc krótko suka jest jego i wszyscy paszli wont. Skutek dziewczyna zaczęła mi trochę rosnąć na małą dziczkę. Bez kontaktu z innymi ludźmi a przede wszystkim z innymi zwierzakami.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Aby tego uniknąć od dwóch tygodni co sobota jeździ z nami do lasu gdzie nie tylko asystuje Diegowi w jego tropieniu (nie wiem czy to już pisałam ale Diegolas jest psem tropiącym) ale przede wszystkim rozpoczęła naukę z naszym ukochanym treserem Pawłem. Myślę, że nie będzie źle chodzenie przy nodze, siad i domnie idzie nam coraz lepiej ale te ZOSTAŃ o matko to zupełnie przerasta małą ona nie ma czasu na takie głupoty trzeba biegać, biegać, biegać. O właśnie komenda biegaj jest opanowana na 6 z plusem. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że dziewczyna spotyka inne psy i innych ludzi. Fotki z naszych ćwiczeń zamieszczę nastepnym razem[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]pozdrawiam Dorota[/SIZE][/FONT]