Jump to content
Dogomania

susana.gor

New members
  • Posts

    1
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by susana.gor

  1. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][B][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Szanowni miłośnicy psów, a zwłaszcza [/FONT][/SIZE][/B] [B][SIZE=3][FONT=Times New Roman]cavalierów![/FONT][/SIZE][/B] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Odzywam się tak późno, dlatego, że musiałam do siebie dojść po szoku, jaki przeżyłam po interwencji Pogotowia i Straży z Trzcianki. Jestem w trakcie przeprowadzki do domu mojego męża (a nie znajomego!, jak podaje się w komunikatach) i właśnie przyjechałam z kilkoma cavalierami do starego zrujnowanego domu po mojej babce, kiedy podjechali pracownicy Straży. Przywiezione psy biegały luzem po działce. Nie chciałam wpuścić kontrolujących, ale psy pokazałam przy furtce i nawet stwierdzili, że rzeczywiście są w dobrym stanie. Ale ponieważ przypuszczali, że pewnie w domu ukrywam jeszcze inne psy, koniecznie chcieli wejść do domu. Nie chcieli okazać mi żadnego nakazu prokuratorskiego, że mają prawo przeszukać dom. Kiedy nie chciałam otworzyć domu wezwali policję. Szarpano mnie, wyrywano torebkę i siłą zabrano mi klucze. W domu był nieporządek, stały jeszcze klatki z ptakami, kot luzem i jeż, który poprzedniego dnia wszedł do domu przez otwarte drzwi do ogrodu. Przyjeżdżałam tu codziennie, żeby nakarmić ptaki. W nowym domu przygotowywałam nowe pomieszczenia dla ptaków i tych 2 –ch psów, które miały kłopoty ze skórą, żeby zdążyć przed zimą. Sfotografowano i sfilmowano klatkę schodową, piwnice i pomieszczenia, w których psy nie przebywały - w opuszczonym i od dawna niezamieszkałym domu, przeznaczonym do zburzenia. Film jest tak zmontowany, że pokazuje tylko 2 psy, które były najgorszym stanie i kilka klatek gł. z yorkami z nowego domu, ale sprytnie ukazanymi na tle tego opuszczonego domu, po to, żeby uzasadnić zabranie mi wszystkich zdrowych psów, zwłaszcza moich przepięknych cavalierów. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Interweniujący weszli do domu i zaczęli pakować psy do przywiezionych własnych klatek (w tym starym, podkreślam to i niezamieszkałym już przeze mnie domu nie było żadnych klatek z psami) a zdjęcie w Głosie Wlkp. i na forach internetowych, gdzie w klatce siedzi po kilka tłuściutkich i czystych [!!!] cavalierów - to klatki Straży i psy w takich ilościach zapakowane przez nich do transportu. Są to psy, z którymi przyjechałam. Wtedy ogarnęła mnie czarna rozpacz i usiłowałam nie dopuścić do ich wywiezienia. Byłam w takiej rozpaczy, że nieopatrznie powiedziałam, że tego nie przeżyję, co sprytnie zostało wykorzystane przez inspektora sekcji interwencyjnej Straży p. Bielawskiego i wezwano pogotowie psychiatryczne. Siłą pielęgniarze i policjanci zmusili mnie do wejścia do karetki i w asyście policji zawieźli mnie do szpitala MSW, a następnie mimo telefonicznej prośby mojej matki do szpitala psychiatrycznego w Gnieźnie. Tam wprowadzono mnie w błąd,, że albo podpiszę zgodę na dobrowolne leczenie, albo wezwać będą musieli do szpitala prokuratora, a zbadanie tej sprawy potrwa co najmniej 5 tygodni albo i dłużej i przez ten czas będę zamknięta w tym szpitalu. Nie znając przepisów zgodziłam się, ale na 2-gi dzień po zbadaniu mnie przez ordynatora (korzystnym dla mnie) dowiedziałam się od niego, że mogę wyjść na własne żądanie.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Kiedy mnie wywieziono, interweniujący pracownicy Straży i policjanci sami przeszukiwali cały dom, męża zostawili na zewnątrz, zabrali oprócz zwierząt także 5 segregatorów moich dokumentów i wiele luzem dot. hodowli ( metryki, przeglądy miotów, książeczki szczepień, protokóły wystaw) i wiele prywatnych dokumentów, które przecież będą mi potrzebne do obrony w sądzie.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Ponieważ wcześniej tłumaczyłam ten nieporządek przeprowadzką do nowego domu nad ranem pojechano z moim mężem również tam. Tu po tylu godzinach nieobecności (bo cała akcja trwała od wczesnego wieczora, prawie do rana) psy się zdążyły pozałatwiać, nadarły też gazety i papiery. Zabranie stąd psów p. Bielawski umotywował mojemu mężowi tym, że ja zostałam zamknięta w zakładzie psychiatrycznym i nie będzie miał kto się nimi opiekować. Po wyjściu ze szpitala zatelefonowałam 14 i 15 X. do p. Bielawskiego i poinformował mnie, że psy, zwłaszcza cavaliery, wszystkie były w dobrym stanie, [/FONT][/SIZE][SIZE=3][FONT=Times New Roman]z wszystkich zabranych psów tylko 2 psy miały niewielkie skórne kłopoty zdrowotne a stare yorki przerośnięte pazury. Ptaki wszystkie zdrowe. Cavaliery już w pierwszym dniu trafiły do wolontariuszy. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Interesujące jest, że kiedy reprezentujący mnie adwokat zadzwonił do p. Bielawskiego, że jest moim pełnomocnikiem i że nie jestem zamknięta w zakładzie psychiatrycznym i poinformował go, że wszystkie psy do czasu decyzji sądu są moją własnością, od tego momentu zaczęły się pojawiać komunikaty , że wszystkie psy i ptaki są nagle ciężko chore, zaniedbane i zapchlone. Kiedy internauci poprosili o zdjęcia psów pojedyńczo p. Bielawski nie chciał ich pokazać zasłaniając się tajemnicą. Ale ja właśnie wywołałam zdjęcia moich psów z całego lata. Oto dołączam niektóre z nich.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Co do zarzutów handlowania i rozmnażania na wielką skalę, to są one wyssane z palca. Jestem hodowcą od 15-tu lat i wygrałam cały szereg wystaw ( z tymi zaniedbanymi podobno psami, jakim cudem ?) , więc tych metryk i papierzysków trochę się nagromadziło.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Pod koniec 2007 r. miałam tylko 1 miot, odebrany w 2008 r. i dobrze oceniony, a w poprzednich 4 latach ani jednego.[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Większość zarekwirowanych psów to psy młode zakupione w ciągu ostatniego roku i nie mogły mieć jeszcze młodych. Na czym więc miałam zarabiać te krocie pieniędzy. A ile kosztuje utrzymanie takiej hodowli. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]W całej hodowli było tylko kilka klatek, w które wkładałam pojedynczo yorki na czas nieobecności w domu dla ich bezpieczeństwa. Wszystkie cavaliery biegały luzem i nie były zamykane. Każdy hodowca wie, że psy, szczególnie terriery w większej ilości potrafią zaatakować i poranić a nawet zagryźć te słabsze, starsze już bardziej niedołężne i właśnie te musiałam włożyć do klatek wyjeżdżając z domu. I nie siedzą tam cały czas jak sugeruje Pan Bielawski. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Nie zastanawia Państwa, dlaczego Pan Bielawski nie dał mi żadnej szansy – nawet 1-go tygodnia na przeniesienie ptaków do domu męża, na poprawę warunków. Dlaczego nie poinformował Związku Kynologicznego i Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami w Poznaniu. Dlaczego spowodował moje zamknięcie w zakładzie psychiatrycznym i wywiózł także psy z domu mojego męża. Gdyby psy pozostały w Poznaniu mogłabym uczestniczyć w obdukcji lekarskiej. Dlaczego obdukcja lekarska wykonywana jest przez weterynarzy Straży, a nie niezależnych od Pana Bielawskiego. Jakie ja mam możliwości obrony? [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Dla tych ludzi nie liczy się człowiek i jego uczucia w ogóle. A teraz Pan Bielawski i jego współpracownicy celowo podgrzewają atmosferę, żeby moim kosztem zdobyć pieniądze i karmę dla swojej fundacji, a mnie chce obciążyć ogromnymi kosztami. W imię szlachetnych celów zniszczył mnie i moje życie i zabrał mi wszystko, co było najcenniejsze w moim życiu, pomijam już to, że są to psy i ptaki o ogromnej wartości materialnej. Oświadczam, że nie jestem żadną sadystką, nigdy żadnego psa nie skrzywdziłam, nie maltretowałam ani nie głodziłam (wszystkie psy były dobrze karmione) i wyjeżdżały z nami na spacery. Od dziecka w moim domu zawsze były psy i nie wyobrażam sobie dalszego życia bez nich. Wykorzystał Pan Bielawski bezwzględnie bardzo trudny okres w moim życiu, kiedy byłam w złym stanie zdrowotnym z powodu kompletnego przemęczenia (pilnowałam wykańczania i remontu kawalerskiego domu mojego męża, zajęta byłam przeprowadzką rzeczy przechowywanych w starym domu, doglądaniem psów i ptaków).[/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Kocham moje psy i będę o nie walczyć. Nawet dzieci w rodzinach patologicznych nie zabiera się od razu, tylko daje się czas na poprawę warunków i zlikwidowanie uchybień!!!!!![/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Proszę obejrzeć zdjęcia, a mam ich tysiące. Czy tak wyglądają zaniedbane psy? [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Zuzanna Domańska - Górczyńska.[/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/adee00e17de1d00c.html"][IMG]http://images34.fotosik.pl/389/adee00e17de1d00cm.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b5f4a9b773d7319d.html"][IMG]http://images27.fotosik.pl/288/b5f4a9b773d7319dm.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a79a7f459f2f435c.html"][IMG]http://images45.fotosik.pl/24/a79a7f459f2f435cm.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a7ce2b877357476d.html"][IMG]http://images36.fotosik.pl/24/a7ce2b877357476dm.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d598a30f900f3d0d.html"][IMG]http://images32.fotosik.pl/389/d598a30f900f3d0dm.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a0cc62f4f51c7123.html"][IMG]http://images39.fotosik.pl/24/a0cc62f4f51c7123m.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/92fac73393f715ec.html"][IMG]http://images43.fotosik.pl/24/92fac73393f715ecm.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/9d7ab5d0e58637c1.html"][IMG]http://images32.fotosik.pl/389/9d7ab5d0e58637c1m.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/647572db51011598.html"][IMG]http://images41.fotosik.pl/24/647572db51011598m.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/e77fa31e6aa4ed70.html"][IMG]http://images25.fotosik.pl/288/e77fa31e6aa4ed70m.jpg[/IMG][/URL][/SIZE][/FONT] [/SIZE][/FONT]
×
×
  • Create New...