NIe czytałam 30 stron, bo nie wiem ile by to zajęło, i nie jestem pewna czy jest to na tyle ciekawy przypadek żeby się udało, ale czy ktoś rozmawiał z wydziałami weterynarii na uczelniach? Jak są ciekawe przypadki lecznica może zdecydować się na leczenie (a w tym przypadku diagnozę) po kosztach w celach edukacyjnych. Tak było ostatnio na SGGW w warszawie gdzie pogryzionemu przez psy kucowi zrobiono protezę całej tylnej nogi (musiała być amputowana z powodu obrażeń). Normalnie taka operacja kosztowała by ładnych parę tysięcy, a tu była zrobiona po kosztach zużytych materiałów - doświadczalnie.
A dążę to tego, że na tym samym SGGW jest rezonans magnetyczny - jedyny w Polsce dla zwierząt. I z tego co słuchy chodzą ironicznie - mało kto umie wyciągnąć wnioski ze zdjęć bo cena jest tak zaporowa że nie ma chętnych i nie ma na czym się uczyć. Z tego co wiem, RM to taka dokładniejsza wersja tomografii. Może warto spróbować?