Jump to content
Dogomania

szafirkowa

Members
  • Posts

    335
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szafirkowa

  1. [quote name='majku33krakow']ja mysle ze drugie.to tylko moje zdanie[/quote] W takim wypadku pojawiłby się kolejny problem. Ciężko byłoby sunię gdzieś ulokować na czas leczenia, a jeszcze trudniej znaleźć jej później DS. Niunia ma 13 latek, więc nie jest młoda. Myślałam też, żeby przeprowadzić jakąś zbiórkę pieniędzy na jej leczenie w domu. Kupić leki, oczywiście nie dawać pieniędzy do ręki właścicielom. Wydaje mi się jednak, że to kiepski pomysł, bo nikt nie da nam gwarancji, że właściciele tych leków nie sprzedadzą, np. na Allegro. Tak ciężko zaufać ludziom...
  2. Dziewczyna wyglądała jakby jej zależało, ale nie wiem na ile to było szczere... Płakała, ale może łzami chciała wzbudzić litość? Trzeba wziąć też pod uwagę uczucia psa. Jeśli mieszkała z nimi od 13 lat, to musi być z nimi na prawdę mocno związana. Rozwiązania są dwa; albo oddam właścicielom sunię mając na uwadze ryzyko, że może ją spotkać coś złego, albo psinki nie oddam, tylko, że wtedy ona (psinka) będzie tęsknić. Które zło jest mniejsze?
  3. Podobno jeszcze za wcześnie na rokowania. Nie potrafili odpowiedzieć czy ten paraliż ustąpi. Wydaje mi się, że najważnieszym jest, że sunia będzie mogła normalnie chodzić. Miała dużo szczęscia, bo gdyby te tylnie nóżki zostały sparaliżowane, to byłby problem.
  4. Z tego wszystkiego zapomniałam napisać o najważniejszym. Sunieczka ma się dobrze, wszystko zmierza ku lepszemu, ale warunkiem dalszej poprawy jest kontynuacja leczenia. Trudne jest to wszystko :-(
  5. Jestem, już piszę. Dziś o 9tej byliśmy umówieni w lecznicy z właścicielką suni. Przyszła niepełnoletnia córka pani, z którą wczoraj rozmawialiśmy. W gabinecie przyjął nas szef całego personelu, podejrzewam, że właściciel lecznicy. Ja do niego z pretensjami, że właścicielce psa podano nieprawdziwe informacje, że mojego TŻa podano jako winnego potrącenia suni, a tu nagle wtrąca się "młoda" (czyt. córka właścicielki). I co słyszę? Że zaszło nieporozumienie, że mama źle zrozumiała, bo, UWAGA - jej [U]siostra widziała przez okno jak sunia została potrącona[/U], powiedziała to mamie, a mama zrozumiała, że facet, który sunię potrącił zabrał ją do samochodu :cool1: Stąd to "drobne" nieporozumienie. Z dalszej rozmowy wyszło, że mama dała "młodej" 60 zł. na pokrycie kosztów za leczenie psa. Kiedy młoda usłyszała, jakie są rzeczywiste koszta, ile my wyłożyliśmy ze swojej kieszeni... zaczęła płakać. Dałam jasno do zrozumienia, że nie odbierze psa dopóki nie pokryje kosztów w lecznicy i nie zwróci nam naszych pieniędzy (możecie mnie potępiać, ale nie mam zamiaru sponsorować ich nieodpowiedzialności, bo po prostu mnie na to nie stać). Umówiłam się z nią na jutro, na godzinę 21. Ma być również jej mama. Tylko, że mnie bardzo nie podoba się cała ta sytuacja. Suczka wymaga dalszego leczenia, które kosztuje i nie jestem przekonana czy właściciele będą mieli środki finansowe i ochotę, by to leczenie kontynuować. Oprócz pieniędzy psu będzie trzeba poświęcić także dużo czasu, same zresztą wiecie... A najgorsze jest to, że ja nie mam pojęcia jakie rozwiązanie byłoby w tej sytłacji najlepsze. Chodzi przede wszystkim o dobro psa. Co będzie najlepsze dla tej biednej suni? Proszę, poradźcie....
  6. Niestety, smutne jest to wszystko. Mówię oczywiście o zachowaniu weterynarzy. Czy przeciętny człowiek po czymś takim pomógłby psu po raz kolejny? Wątpię... Idę na spacer z moim psiakami, a później uciekam spać. Jutro napiszę jak właścicielka zapatruje się na dalsze leczenie suni. Mam nadzieję, że nie rozmyśli się kiedy pozna całkowite koszty :roll: Dziękuję w imieniu psinki, swoim i mojego TŻa wszystkim, którzy zjawili się z chęcią pomocy :loveu:. Mam nadzieję, że w tym przypadku już nie będzie potrzebna :-) Dobranoc
  7. A więc... Jak pisałam obiawił się właściciel, a raczej właścicielka. Szukała suni i poprzez obdzwanianie lecznic udało się jej ją znaleźć. Pojechała, sprawdziła, upewniła się, że to jej pies. W lecznicy podano jej namiary na mojego TŻa (chyba nie powinni tego zrobić?). Pani zadzwoniła, podziękowała i UWAGA powiedziała, że w lecznicy przekazano jej, że to mój TŻ potrącił psa :angryy::angryy::angryy: No ludzie, ręce mi opadły............... Było wyraźnie powiedziane, że pies został potrącony przez taksówkę, w karcie leczenia psa było napisane, że mój TŻ wraz z ludźmi, którzy podrzucili go do lecznicy był ŚWIADKIEM tego wypadku. Pani właścicielka powiedziała, że skoro to mój TŻ potrącił psa, to ona nie zwróci mu pieniędzy, jakie wyłożył za leczenie suni. W tej sprawie nie mogę mieć do niej pretensji, została wprowadzona w błąd przez tych "lekarzy". Tylko czemu ci "lekarze" to zrobili? Dlaczego naopowiadali jej takich głupot? Może dlatego, że tamtego wieczoru śmiałam poprosić o podanie za co wzieli 200 zł.? Nieważne, sprawa jest po naszej stronie. Mamy świadków. Kiedy zapytałam pani właścicielki dlaczego piesek był puszczany samopas usłyszałam, że tak było przez wiele lat i nic złego się nie działo. Pani krzyczała na mnie, że mam jej nie pouczać jak ona ma się obchodzić ze swoim psem. Przez telefon nie dało się normalnie porozmawiać, więc jutro o 9tej mamy spotkać się w lecznicy z córką pani właścicielki. Na wszelki wypadek TŻ napisał dziś oświadczenie, że nie wyraża zgody, by pies został wydany komukolwiek bez jego obecności. W każdym razie pani jest zdecydowana, żeby odebrać psa i pokryć koszty leczenia. Na dziś tyle o właścicielach, teraz wrócę do lekarzy :p Już wcześniej pisałam, że nie zostało sprawdzone czy pies ma chip zaraz po udzieleniu mu pierwszej pomocy, że pani wet (?) policzyła o 80 zł. za dużo... Ale teraz będzie najlepsze. Pani, która przyjmowała pieska w poniedziałek twierdziła, że piesek jest młody. Wczoraj od innego lekarza usłyszałam, że "jej miednica szybko się zrośnie, bo sunia jest młodziutka".... Dzisiaj od pani właścicielki dowiedziałam się, że psinka ma........ 13 lat :p Prawda, fizycznie nie wygląda na swój wiek, wygląda dużo młodziej. Ja oceniłam ją na 2-3 lata. Ale... ja nie jestem wetem, nie zaglądałam jej w zęby, a lekarze utwierdzili mnie w moim przekonaniu. No to ja się pytam, co to są ku%$#a za lekarze??????? Jestem bardzo zniesmaczona.... Czy stan uzębienia psa 13sto letniego nie różni się od stanu uzębienia psa dwu czy trzyletniego??? Czy można nie zauważyć różnicy??? Czy psa w takim wieku nie powinno się leczyć inaczej niż młodego psa? Bardziej uważać na pewne rzeczy?? Nie wiem, może się nie znam, ale wydaje mi się, że taka różnica ma jakieś znaczenie........
  8. Ciocie kochane :loveu: Dziękuję, żeście się pojawiły. Słuchajcie, obiawił się właściciel. Problemem są teraz lekarze stamtąd. To, co stworzyli to ludzkie pojęcie przechodzi!!!!!!!!!!!!!!!! :angryy: NAWYMYŚLALI GŁUPOT!!!!!!! Nie mogę teraz napisać więcej, bo natychmiast muszę jechać do tej pożal się Boże lecznicy :angryy::angryy::angryy::angryy: Do później...
  9. Mamamuminka, jutro jest czwartek, piątek pojutrze. A lecznica znajduje się w okolicy dworca fabrycznego. p.s.- Dzięki za chęć pomocy.
  10. [quote name='mamamuminka']Napisz,proszę,co z sunią?.Strasznie tu pusto,a piątek już jutro.Przecież nie można dopuścić do jej uśpienia!!!. Może podaj konto na które wpłacać pieniądze.Napisz,jak wygląda sytuacja na dzień dzisiejszy i jak można jej pomóc.[/quote] Na dzień dzisiejszy sunia jest w lecznicy, dostaje tam leki sterydowe. W piątek powinnam zjawić się z pieniędzmi i zabrać sunię. Tylko skąd ja mam wziąść pieniądze i gdzie zabrać sunię? Kiedyś powiedziałam TŻowi, żeby nigdy nie zostawiał psa w potrzebie, że pieniądze się zawsze znajdą, że jest takie forum, na którym są dobrzy ludzie, którzy na pewno pomogą. Mając w pamięci moje słowa zabrał sunię z ulicy, zawiózł do lecznicy. Dziś, kiedy powiedziałam mu, że zainteresowania na forum brak, że pieniędzy nie ma i prawdopodobnie nie będzie, wściekł się i wyszedł. Nie wiem dokąd poszedł, nie wiem kiedy wróci, zostałam sama. Ostatnią swoją kasę zapłaciłam dziś kurierowi za karmę dla moich psów. Do 5 lipca jestem raczej goła i wesoła. NIE MAM GROSZA, ŻEBY ZAPŁACIĆ W LECZNICY ZA LECZENIE SUNI!!!!!!!! Przykro mi, ale poddaję się.........................................
  11. Moim zdaniem jest młodziutka. Ma może góra 2 lata :roll:
  12. Karta Suni : [URL="http://img196.imageshack.us/i/karta558x768.jpg/"][IMG]http://img196.imageshack.us/img196/5530/karta558x768.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img196.imageshack.us/i/karta001558x768.jpg/"][IMG]http://img196.imageshack.us/img196/4168/karta001558x768.jpg[/IMG][/URL]
  13. Byłam w lecznicy. Sunia ma sparaliżowany odbyt. Będzie leczona sterydowo przez trzy dni. Po tym czasie okaże się czy paraliż ustopi, a jeśli nie jaka będzie jego forma. Są dwie opcje; albo sunia nie będzie mogła się wypróżniać i będą jej się zatykać jelita, albo nie będzie panowała nad oddawaniem kału, tzn. nieświadomie będzie robiła pod siebie. W lecznicy poprosiłam o wydrukowanie karty psinki. Jest tam napisane wszystko fachowym językiem. Są też dokładne informacje jakie dostała leki i co było robione. Zaraz postaram się zeskanować i wkleić - nie chciałabym niczego pokręcić. Ogólnie sytłacja wygląda bardzo nieciekawie. Przez trzy najbliższe doby sunia ma zostać w szpitaliku, będą ją obserwować i podawać te sterydy. Niestety to kosztuje. Łączny koszt całego jej pobytu w lecznicy ma wynieść około 450 zł.. Nie pamiętam tylko czy jest to suma, którą musimy jeszcze dopłacić, czy 450 zł. to kwota, w której zawiera się to, co już zapłaciliśmy. Pieniądze na jej dotychczasowe leczenie pożyczyliśmy, musimy oddać, nie mamy skąd :-( Nie mam skąd wziąść na opłacenie jej pobytu. W lecznicy powiedziano nam, że jeśli w piątek nie zjawimy się z pieniędzmi, a sunia będzie potrzebowała dalszego leczenia, to zostanie uśpiona :-( Nawet gdyby udało nam się zebrać te pieniądze, to niestety kłopoty się nie kończą. Po zabraniu suni z lecznicy trzeba ją gdzieś ulokować. Będzie potrzebowała ciągłej obserwacji i podawania leków przez jakieś 3-4 tygodnie. Nie wiem co robić...................................
  14. Kręgosłup podobno nie jest uszkodzony. Dowiem się dziś wszystkiego DOKŁADNIE
  15. [quote name='malagos']a w czym widzisz niekompetencję weterynarza? Przy takich urazach naprawde trudno dać diagnozę ostateczna, czasem zmienia sie ją po godzinie, po dobie.[/quote] Nawet nie chodzi o diagnozę. Chodzi o to, że lekarz nie sprawdził czy pies ma chipa (co moim zdaniem powinien zrobić zaraz po udzieleniu psu pomocy). Za pomoc policzyła ponad 200 zł.. Poproszona o fakturę nie potrafiła dokładnie opisać za co pobrała opłatę. Niestety nie było mnie tam. Po powrocie TŻa i jego opowieściach zadzwoniłam do lecznicy i poprosiłam, żeby dokładnie powiedziała mi jakie leki dostał pies i za co pobrana była tak ogromna opłata. Nie potrafiła odpowiedać na moje pytania, gubiła się w zeznaniach. Dzisiaj rano zadzwonił do nas inny wet z tamtej lecznicy z wielkimi przeprosinami. Powiedział, że mamy do zwrotu prawie 90 zł., że koleżanka, która przyjmowała sunię pomyliła się :roll: No co to ma być???????? Nieważne, pozostawiam to bez komentarza. Zaraz jadę do lecznicy i dowiem się dokładnie co podano suni. A tym czasem prosze o pomoc. p.s.- Przepraszam za chaos myślowy, ale trochę się spieszę...
  16. [quote name='dzodzo']skoro ma obrózke to jest szansa ze ma i dom, pytanie czy sie odnajdzie i czy bedzie chcial leczyć połamanego psiaka[/quote] No właśnie... Sunia została znaleziona w Śródmieściu (róg Zielonej i Zachodniej), a tam wiadomo... większość mieszkańców bogactwem nie grzeszy. Wie to najlepiej ten, kto mieszka w Łodzi. Jeśli sunia faktycznie ma dom, jeśli nie została po prostu wyrzucona, to jak świadczy o jej właścicielach to, iż puszczali psa na samotne spacery po [U]centrum miasta[/U]?? Oby [B]oni[/B] się znaleźli i oby zechcieli leczyć sunię... :shake:
  17. [URL="http://img197.imageshack.us/i/dsc00297600x480.jpg/"][IMG]http://img197.imageshack.us/img197/3126/dsc00297600x480.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img197.imageshack.us/i/dsc00298600x480.jpg/"][IMG]http://img197.imageshack.us/img197/2584/dsc00298600x480.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img197.imageshack.us/i/dsc00299600x480.jpg/"][IMG]http://img197.imageshack.us/img197/3043/dsc00299600x480.jpg[/IMG][/URL] A to obroża, którą sunia miała na sobie: [URL="http://img197.imageshack.us/i/dsc00300600x480.jpg/"][IMG]http://img197.imageshack.us/img197/9695/dsc00300600x480.jpg[/IMG][/URL]
  18. [URL="http://img197.imageshack.us/i/dsc00294384x480.jpg/"][IMG]http://img197.imageshack.us/img197/1034/dsc00294384x480.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img197.imageshack.us/i/dsc00295600x480.jpg/"][IMG]http://img197.imageshack.us/img197/6577/dsc00295600x480.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img197.imageshack.us/i/dsc00296600x480.jpg/"][IMG]http://img197.imageshack.us/img197/1816/dsc00296600x480.jpg[/IMG][/URL]
  19. Wczoraj, około godziny 22, mój TŻ wracając z pracy usłyszał uderzenie, a po nim przeraźliwy skowyt. Pobiegł na miejsce i okazało się, że został potrącony piesek. Nie myśląc długo zawinął psiaka z koszulę i zabrał do lecznicy (sprawca [COLOR=red][B]uciekł[/B][/COLOR] z miejsca wypadku). Suni (bo to dziewczyna) zrobiono prześwietlenie i podano leki. Okazało się, że złamany jest ogonek i połamana miednica. Jeszcze wczoraj było podejrzenie, że sunia będzie miała sparaliżowane tylnie łapki. Dziś już nie ma takich przypuszczeń, są natomiast inne. Mozliwe, że psinka będzie miała spraliżowany odbyt. Obecnie przebywa w lecznicy, a ja zastanawiam się co robić dalej. Nie mogę zabrać jej do siebie i nie mam też pieniędzy na finansowanie jej leczenia oraz ewentualnego pobytu w lecznicy lub hotelu. Ogólnie jestem przerażona i zszkokowana niekompetencją weterynarza... Ale nie chcę teraz o tym pisać... Za chwilę postaram się wstawić zdjęcia suni. Z góry przepraszam za jakość, ale TŻ zrobił je wczoraj na bieżąco, telefonem komórkowym. [CENTER][SIZE=5][COLOR=red][B]POMOCY!!!!!![/B][/COLOR][/SIZE][/CENTER]
  20. Zapraszam na wątek teofilowskich psiaków. Wczoraj było ich siedem, dziś jest podobno już około dziesięciu. :-( Ktoś prawdopodobnie wyrzucił suczkę z cieczką. W ogóle nie wiem co robić w tej sytłacji. Przyda się każda pomoc, również porady. Oto link do wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/uwaga-lodz-siedem-psow-pomocy-134816/index2.html[/URL]
  21. [B]Aleksandra, [/B]bardzo proszę, w wolnej chwili skontaktuj się ze mną przez GG - 3238744. Ewentualnie PW.
  22. Ponowię swoje pytanie. Czy w gabinetach weterynaryjnych w okolicy, nie tylko najbliższej, ktoś dał cynk o zaginięciu psa?? Czy ktoś z Was ma takie informacje? Ja wiem jedynie, że w "Psiej Kości" na ul. Rojnej lekarze nie słyszeli o Spajkim, nikt nie zgłaszał, że pies zaginął, nikt też nie przyprowadził takiego psa. Jeśli nikt mnie nie wyprzedził, to jutro mogę zostawić tam ogłoszenie ze zdjęciem. A swoją drogą... straszliwy chaos na tym wątku :(
  23. Ja mam pytanie. Dlaczego jedna z bardziej uczęszczanych lecznic wet. na Teofilowie nie została powiadomiona o zaginięciu psa? :cool1: To chyba podstawa w takiej sytłacji? Byłam dzisiaj u weta z Sarą ([SIZE=1]miała problem po zjedzeniu kości[/SIZE] :-(), zapytałam przy okazji o Spajkiego. Lekarze po raz pierwszy słyszeli o takim psie. Mam nadzieję, że inne przychodnie weterynaryjne zostały poinformowane o poszukiwaniu psiaka? Jeśli nie, to trzebaby było to zrobić...
×
×
  • Create New...