W parku Morskie Oko na Warszawskim Mokotowie przybłąkał się dziś mały (do połowy łydki), młodziutki podpalany kundelek. Zaczepiał pieski i ludzi, zachęcał do zabawy, w końcu przykleił się na dobre do naszej suczki. Dosyć długo chodziliśmy po parku, pytaliśmy spacerujących, czy psiaka znają. Nie zamierzał się odczepić, po właścicielu ani widu ani słychu, w pobliżu jest ruchliwa ulica, więc zabraliśmy do domu.
Piesek ma na sobie nową, oliwkową obrożę parcianą, dobrze chodzi na smyczy, na razie zachowuje się grzecznie w domu. Bardzo miły, energiczny, spragniony zabawy. To jeszcze szczeniak.
Piesek jest potwornie chudy! Nie widać na zdjęciach, ale żebra po prostu sterczą. Był bardzo głodny i spragniony. I zmęczony. Porozwieszamy wieczorem ogłoszenia ze zdjęciem, ale mamy lekkie obawy, że właściciel o psa nie dba i słabo się zwierzem interesuje. Może też uciekł komuś, kto zajmuje się nim od niedawna. A może błąka się już bardzo długo i stąd chudość.
W tej chwili przebywa u mnie w domu i oczywiście nie wyrzucę go z powrotem do parku, ale zostać dłużej niż kilka dni nie może. Za ciasno i niezbyt przychylna atmosfera dla kolejnego psiaka (mamy od kilku tygodni krzyczkową suczkę i już jej przybycie było kontrowersyjne).
Psiak jest przylepny i słodki.
Bardzo proszę bardziej doświadczonych Dogomaniaków o rady i każdą pomoc w poszukiwaniu właściciela obecnego lub nowego lub domu tymczasowego. W ostateczności będziemy musieli odstawić pieska na Paluch, zanim się na dobre przywiąże i my również.
Kilka zdjęć, nie oddających niestety kościstości "Kostka":
[IMG]http://img295.imageshack.us/img295/7607/kostekuh3.jpg[/IMG]
[IMG]http://img185.imageshack.us/img185/934/kostek2ta0.jpg[/IMG]
Inne zdjęcia Kościeja na stronie 3,4,8.