leczki
Members-
Posts
20 -
Joined
-
Last visited
Converted
-
Location
Komorów
leczki's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Czy ktoś tu jeszcze zagląda?
-
Ależ ja o Was pamiętam i ciepło myślę. Tylko, że nic nowego się u nas nie dzieje. Shilka jest w świetnej formie, niektórzy mówią, że grubas i chyba rzeczywiście dobrze wygląda (mam ją na codzień więc już tego nie widzę) ale mam nadzieję, że jej nie utuczyłam za bardzo. Na pewno w porównaniu z jej chudością gdy do nas przyszła to różnica jest kolosalna. W miejsce jednego kosmyka, który miała na czole wyrosła jej fajna podkręcona grzywka. Ciągle kradnie obuwie i zazwyczaj wynosi je do pokoju a czasem zwiewa z butem do ogrodu i oczywiście trzeba ją ganiać bo samo zabieranie jej tak nie bawi jak uciekanie przed pościgiem. Gdy wracam z pracy to zabiera mój kapeć (nauczyła się, które są moje) i biegnie na dywan. Gdy do niej nie pójdę to przychodzi z tym kapciem w paszczy do kuchni, staje w drzwiach i patrzy na mnie wyczekująco. A ja nie potrafię nie zareagować i oczywiście biegnę za nią, żeby poszarpać się z nią i kapeć odebrać. Jest też oczywiście zabawka piszcząca, która doprowadza nas czasem do rozpaczy bo skutecznie zagłusza rozmowy czy telewizor. Oczywiście najfajniej jest, gdy ktoś ma czas, żeby ganiać ją i zabierać piszczadło ale gdy nie ma chętnych to bawi się sama - gryzie piszcząc, wywija trzymając za ogonek i podrzuca. No i pięknie skacze do trzymanej wysoko zabawki. Ostatnio zauważyłam, że podejrzanie kręci się w okolicy akwarium z krabem. Najpierw stała i patrzyła a potem cofnęła się i zaczęła powarkiwać. Podeszłam, żeby ją zachęcić do podejścia ale bała się. A gdy myłam akwarium i krab siedział w garnku ze szklaną pokrywką to w żaden sposób nie udało się Shilki namówić do podejścia a gdy wzięłam garnek i uchyliłam pokrywkę, żeby pokazać jej kraba to zaczęła uciekać i tak ganiałyśmy po domu. Wiem, że zachowuję się jak głupek ale bawią mnie takie rzeczy. Lubię obserwować zachowania moich zwierząt, bawić się z nimi, rozmawiać i dopieszczać. A propos kraba, może Was to zainteresuje, biedak w czasie ostatniej wylinki zgubił oba szczypce i groziła mu śmierć bo bez szczypców nie potrafi jeść. Ale szkoda biedaka więc teraz co wieczór karmię go wkładając mu ręcznie do paszczy jedzenie w specjalnie przyciętych rozmiarach bo przecież sobie nie utnie kawałków bo nie ma czym. Zawsze bał się mojej ręki gdy wkładałam ją do akwarium a teraz podbiega i niedługo pewnie będzie podawał łapę. Shilka cały czas z całego serca nienawidzi nauczyciela angielskiego, który przychodzi do moich dzieci i trzeba ją zamykać bo inaczej go zje. Ale to jego wina bo gdyby dał się obskoczyć, poszczypać i obwąchać na początku to wszystko byłoby dobrze. A on wyglądał jakby się bał, cofał się gdy ona skakała a ja nie chciałam go zmuszać do zawierania przyjaźni z Shilką bo widziałam, że on nie ma ochoty więc teraz ją zamykam a ona tak się wścieka, że gdyby go dopadła to marny jego los. I tak mogłabym pisać i pisać bo ciągle wydarza się coś śmiesznego ale może wystarczy? Jeszcze mam pytanie o jakiego weterynarza-okulistę. Mój biedny Nepsio nie widzi już kompletnie nic i strasznie mi to szkoda bo ciągle na coś wpada i taki jest przez tą ślepotę pierdołowaty. Może można coś z tym zrobić. Będę wdzięczna za jakiś namiar (Warszawa i okolice) Pozdrawiam serdecznie Agnieszka
-
No u nas to jak zwykle wesoło. Pierwszy śnieg oszołomił Shilkę – nie mogła się nadziwić co to jest, przynajmniej tak mi się wydawało. Potem, gdy podczas odśnieżania rzucałam w jej kierunku śnieg z łopaty to podkulała ogon i szorując tyłkiem po podłożu ganiała po ogrodzie udając, że się boi. Nie wiem, czy pisałam już o tym, że Shilka jest świetnym piłkarzem (piłkarką?), doskonała jest w obronie i ataku. Ostatnio grałyśmy w ogrodzie zamarzniętą prawie na kość piłką do ręcznej. Najpierw stoi i czeka aż podejdę by piłkę kopnąć lub jej zabrać a gdy próbuję to zrobić to warczy i popycha piłkę łapami i nosem by z nią zwiać. Jako, że piłka zamarznięta to trudno było wziąć ją w paszczę ale czasem jej się to udawało wtedy uciekała w drugi koniec ogrodu . Oczywiście, gdy nie pobiegłam za nią to za chwilę przychodziła do mnie z piłką żebym się z nią bawiła. Wspaniała zabawa. Nawet mój mąż, który jak wiecie nie jest wielkim miłośnikiem zwierząt uśmiecha się pod nosem gdy na to patrzy. Teraz, gdy są duże mrozy to Nepsio też nocuje w domu, ma posłanie obok dziewczyn ale gdy próbuje się położyć to ta małpa momentalnie wskakuje na jego posłanie i pokazuje zęby a Nepsio, ta stara pierdoła potulnie odchodzi. Oczywiście muszę wtedy interweniować. Ale gdy Shilki nie ma to Nepsio chętnie włazi do jej posłania a że jest duży to zajmuje sporo miejsca a wtedy Shilka siada koło niego półdupkiem i nie próbuje go wyganiać. No i nauczyła się wchodzić na kolana a właściwie gramolić bo wskoczyć nie umie. Na kanapę nie włazi bo wie, że nie wolno ale gdy ktoś siedzi to najpierw włazi przednimi łapami a potem gramoli się reszta psa. Potem oczywiście zasypia natychmiast kamiennym snem a wczoraj tylko oparła się o kanapę przednimi łapami, tylnymi stała na podłodze i w tej pozycji zasnęła a zadek jej się chwiał na boki. Oczywiście ciągle zaczepia Psinę i bawią się jak szalone. Shilka potrafi podejść do Psiny i walnąć ją łapą po łepku i za chwilę znów, potem zębami za ucho. Przewracają się na podłogę, Shilka trzyma Psinę przednimi łapami a tylnymi kopie. Przecież tak koty się bawią, prawda? Wczoraj, gdy wróciłam do domu to najpierw ukradła mi szmatę, którą próbowałam wytrzeć mokrą podłogę, potem złapała zębami szalik i powlokła na dywan a następnie wróciła po kapeć, który właśnie miałam założyć. No i oczywiście chodzi nie tylko o to by coś komuś zabrać ale by poszkodowany próbowała zabraną rzecz odebrać. Ale największa atrakcja to jazda samochodem podczas której Psina leży spokojnie na siedzeniu za to Shilka z wielkim zainteresowaniem obserwuje przesuwający się za oknami świat. A ostatnio zaczęła bardzo dużo szczekać. Siedzi w domu i szczeka, gdy chcę ją wypuścić to nie chce. Siedzi w ogrodzie i szczeka w przestrzeń, nie mam pojęcia o co jej chodzi. Ale jakim cudem wyczuła niedawno, że u teściów (za płotem) jest gość to nie mam pojęcia. Nie widziała, gdy gość wchodził a gdy wyszła do ogrodu to gapiła się na ich dom i z wściekłością ujadała. Aż zadzwoniłam do teściowej spytać czy ktoś u nich jest no i okazało się, że dobrze Shilkę zrozumiałam. Czujny pies!!!
-
Do rękoczynów raczej nie dojdzie ale pewnie będzie chciał poważnie (hahaha) porozmawiać. On jest w mniejszości bo 4/5 rodziny uwielbia nasze psiaki więc może sobie tylko pogadać. Nie jest miłośnikiem psów, wolałby, żeby mieszkały w budach na zewnątrz ale tak naprawdę chyba je lubi chociaż nawet na mękach się do tego nie przyzna. Jedyny raz, gdy pogłaskał Psinę, zdarzył się kilka lat temu gdy została mocno pogryziona, potem pozszywana i bardzo cierpiała. Usiadł wtedy obok niej i tak niby nic, że to niby nie on i żeby nikt nie zauważył, lekko pogłaskał ją po łebku. Ale go przyuważyłam. Tak więc przyjeżdżaj śmiało, utworzymy wspólny front :)
-
Wiem, że strasznie dawno się nie odzywałam ale nie wiem, czy Was nie nudzą takie relacje, tym bardziej, że są podobne do siebie. Oczywiście Shilka jest fantastyczna, cały czas cieszy nas jej obecność. Nie ma dnia, żeby któreś z nas nie zatrzymało się przy bawiących się psach wołając gestami resztę rodziny. Wszyscy przychodzą na palcach, żeby nie spłoszyć psiarni i umierają ze śmiechu. Od jakiegoś miesiąca Shilka i Psina bawią się. Oczywiście to Shilka zaczęła zaczepiać Psinę - uderza ją łapą, obgryza nogi, uszy i szyję, przewraca. Na początku trochę się bałam, że taka zabawa skończy się awanturą bo Psina nigdy jeszcze nie była tak traktowana ale bardzo jej się to spodobało i teraz całymi dniami szaleją. Jeszcze nigdy nie widziałam tak bawiących się psów - one zachowują się jak koty. Kotłują się na dywanie, ganiają się po domu. Teraz też trwa dzikie szaleństwo na dywanie. Czasami Shilka się przyczaja za czymś (to w ogrodzie) i atakuje przechodzącą Psinę, Nepsia albo nas. Nepsio nie zna się na żartach, mój mąż trochę-zaraz krzyczy, że MÓJ pies go atakuje. Poza tym Shilka gra świetnie w piłkę nożną (łapną?)-ja ją (tzn piłkę) kopię a ona próbuje złapać zębami ale piłka jest duża i twarda więc ją gania popychając łapami co wygląda jak gra. Ostatnio ganiała za kulkami ze śniegu, które jej rzucałam a ona łapała w paszczę. Mój mąż ma swoje sanktuarium w piwnicy-stół do pingla i różne sportowe sprzęty. Ostatnio położył tam wykładzinę i teraz za każdym razem, gdy uda się psom tam wedrzeć zostawiają na tej pięknej wykładzinie kupę-albo Psina albo Shilka. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, tym bardziej, że w domu nigdy to się nie zdarza. Więc jest to jakiś sposób zaznaczania terytorium albo szykana. Do tej pory udawało mi się sprzątnąć zanim zauważył i nic mu nie mówiłam ale ostatnio to się stało przy nim i wtedy mu powiedziałam (turlając się ze śmiechu), że to nie pierwsza kupa w jego sportowej świątyni. Prawda, że wesoło? Tylko pokręcił głową. Gdy Erazm już wreszcie znajdzie dla nas czas niech będzie gotowa odpowiedzieć na liczne pytania mojego męża dotyczące Shilki. Nawet zrobił sobie listę pytań, bo gdy poprzednio Erazm miała przyjechać mąż wyjeżdżał stąd ta lista. A dziewczyny znów szaleją-skąd one mają tyle siły? Szczególnie Psina-przecież to już starsza pani.
-
[quote name='Erazm']Jej, muszę do Was wpaść i wyczochrać postrzeleńca:evil_lol::evil_lol::evil_lol: A jak reszta towarzystwa? Moje małe czarne diablątko, też przygarnięte zachowuje się podobnie z podgryzaniem, tyle, że zabawki są raczej be, ale za to jakaś nieszczęsna mysz, kret czy jaszczurka baaaaardzo godne zainteresowania Jak tylko znajdę się w Waszej okolicy wpadam na kawę:cool3:[/quote] Wpadaj koniecznie, ciekawa jestem jak ocenisz Shilkę po tak długiej przerwie. Psina polubiła Shilkę ale nie bardzo jest chętna do zabawy gdy Shilka próbuje ją zaczepiać. Najważniejsze, że dziewczyny się dogadują. Nepsio jak zwykle trochę nie z tej bajki i nie bardzo wie co się wokół niego dzieje ale może to tylko taka poza bo wczoraj w nocy dał popis. Obudził mnie o trzeciej upierdliwym szczekaniem przed domem, czego nigdy nie robi. Wyjrzałam przez okno i posłałam mu kilka mało przyjemnych słów ale po chwili powtórzyło się to samo. Stał przed domem, patrzył (patrzył? on przecież ślepy jest) w okno i dziamgotał. Zwlokłam się na dół i wyszłam przed dom a Nepsio stoi cały szczęśliwy a obok niego leży zwinięty w kulkę ... biedny jeżyk. Po prostu mnie rozczulił-upolował i przyniósł, żeby się pochwalić. Nawet nie byłam na niego zła, że mnie obudził. Oczywiście jeża wyniosłam w krzaki a Nepsio dostał coś pysznego w nagrodę. Za chwilę zaczęła się burza, więc Psina wlazła mi do łóżka i tak się kręciła z nerwów, że zakończyłam nocny wypoczynek na dwóch godzinach snu. Shilka jest na burzę całkowicie odporna ale bardzo boi się petard. Moi synkowie postrzelali trochę w niedzielę a biedna Shilka wlazła mi po prostu pod spódnicę.
-
[quote name='Erazm']Wpadnę , wpadnę wyczochrać futrzaki i z... piekielną zabawką:evil_lol:. Narazie jednak jestem w takich rozjazdach, że nie wiem gdzie ręce wsadzić:roll:[/QUOTE] Piekielna zabawka kupiona. Szkoda, że tego nie widzieliście, po prostu totalne szaleństwo, poleciała z zabawką na ulubiony dywan i piszczała nią przez pierwszą godzinę bez przerwy można było oszaleć. No i co chwilę przychodzi z piszczałką w paszczy i prosi, żeby jej rzucać. Ale spróbowałybyście jej to zabrać - po prostu nie da rady dziewczyny dogonić. Trzeba to zrobić podstępem. Poza tym cały czas nas obgryza ale tak z miłości - uszy, ręce, szyja albo chodzi koło mnie i trzyma w zębach nogawkę spodni lub brzeg spódnicy. Ale chyba największy ubaw jest wtedy, gdy udaje, że się czegoś przestraszyła (dzisiaj kłapiącego metalowego pudełka po czekoladkach) i biega po ogrodzie jak szalona z podkulonym ogonem prawie szorując tyłkiem po ziemi. Podczas dzisiejszej akcji po prostu popłakałam się ze śmiechu. Pozdrawiam, Agnieszka
-
[quote name='Erazm']jej, Leczki to musim się spotkac na kawę:lol:[/QUOTE] W każdej chwili ale najfajniej byłoby, gdybyś wpadła do nas jeśli będziesz w okolicy.
-
[quote name='Erazm']Ja kupiłam piekielną zabawkę (jak nazwała ją Isadora, bo podarowałam też taką jej Rambusiowi :evil_lol::evil_lol::evil_lol:) w Złotych Tarasach, jeśli nie uda Ci sie jej zdobyć, to jak będę do Was jechać przywiozę:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Rzeczywiście macie wesoło.[B] Biedny jeżyk:-( trafił na teren okupowany przez trzy ogony [/B][/QUOTE] Złote Tarasy mam na trasie do pracy więc sama kupię zabawkę. Dzięki, Erazm.
-
Shilka wciąż nas zaskakuje, śmieszy, obgryza i dostarcza wielu wrażeń. Scena sprzed tygodnia: wstaliśmy od śniadania, stoimy na ganku, zerkamy przez okno do kuchni a na środku stołu stoi Shilka i wyżera twarożek z miseczki a następnie masło. Nie wyglądała na zawstydzoną, gdy usiłując zachować powagę próbowałam ją skarcić. Nasz wczorajszy powrót z wakacji – obstawialiśmy, kogo Shilka zaatakuje w pierwszej kolejności – mnie czy Piotra (najstarszy syn). Teraz nie pamiętam kto poszedł na pierwszy ogień bo to było po prostu szaleństwo całej psiej trójcy a my jak zwykle wyszliśmy z tego poobgryzani i podrapani. Nawet Nepsiowi się udzielił nastrój radości bo skakał jak szczeniaczek. Wyjście na spacer – Psina i Shilka już mają założone smycze ale biegają luzem bo syn zakłada buty a Shilka bierze w zęby smycz Psiny i tak chodzi po domu – właściwie mogłyby wyprowadzić się same. Dzisiaj zaniepokoiło mnie wściekłe ujadanie całej trójki w pustym ogrodzie, z którym sąsiadujemy. Po nawoływaniach przyszła tylko Psina a Shilka w dalszym ciągu jazgotała. Przedarłam się przez krzaki i zobaczyłam, że Shilka z czymś walczy – łapie w zęby, puszcza, skacze wokół tego. Tam są straszne zarośla więc nie mogłam się przedrzeć, gdy w końcu mi się udało, zobaczyłam, że to jeż. Wzięłam ją na ręce, żeby już nie atakowała biedaka, zawołałam Nepsia, ale ten zaplątał się w jakieś zarośla (kompletnie nic już nie widzi). Dziewczyny zamknęłam w domu i wołam Nepsia, który gdzieś utknął – po dłuższej chwili ta stara oferma wyłoniła się niosąc triumfalnie w paszczy biednego jeżyka. Musiałam odebrać mu zdobycz, zamknąć psa w domu a jeża wynieść w inne krzaki. Czekałam dość długo aż się „rozwinie” ale chyba mocno był zestresowany bo ani drgnął ale widziałam jak oddycha więc żyw był. Jest wesoło dzięki naszym zwierzakom. Mam pytanie do Erazm – gdzie kupić taką żółtą zabawkę z wąsem, jaką Shilka dostała w posagu a która niestety już nie piszczy i na dodatek ma odgryziony wąs. To była jej ulubiona zabawka a nie mogę takiej samej nigdzie znaleźć. Inne „zabawki” Shilki to lotka do badmintona, plastikowe doniczki, gazeta, którą można poszarpać no i frisbi (jak to się pisze???)- taki plastikowy talerz do rzucania – pięknie za nim śmiga wykonując ten swój słynny jeden skok. Pozdrawiam serdecznie.
-
No i zapomniałam, że przytyła dziewczyna troszeczkę, bioderka się zaokrągliły i kości już nie sterczą ale linię trzyma.
-
Melduję, że na froncie Shilki wszystko w jak najlepszym porządku. Dziewczyna okazała się psem kopiącym tzn. kopie głębokie doły w ogrodzie. Więc teraz mamy już psa myśliwskiego (Psina), psa kulawego (Nepsio) i psa ryjącego. Już nie próbuje uciekać ale chętnie korzysta z otwartej bramy, żeby choć na chwilkę wyskoczyć na ulicę. Niestety rzuca się do obszczekiwania samochodów więc trzeba zachować czujność a na spacerze ani na chwilę nie spuszczać jej ze smyczy. Każdy mój powrót nawet po krótkiej nieobecności witany jest dzikim wybuchem radości, skakaniem, obgryzaniem rąk, ubrania a jak sięgnie to łapie też za uszy ale delikatnie. Ulubione miejsce odpoczynku to oczywiście dywan na który znosi buty, zwykle po jednym z każdej pary. Wczoraj obie dziewczyny leżały na swoich posłaniach stojących tuż obok siebie a ja włożyłam tą piszczącą żółtą zabawkę do budy Psiny. Shilka była mocno zaniepokojona ale tylko zerkała łypiąc białkami i chyba bała się sięgnąć po swoją własność. Przesunęłam więc zabawkę tym ogonkiem w stronę Shilki a ta błyskawicznie złapała i wciągnęła do siebie. W dalszym ciągu mamy z nią dużo ubawu i tak chyba już będzie bo "stare" psy cały czas są obiektem naszych obserwacji oraz przyczyną wielu emocji i śmiechu. Czasami próbuje zaczepiać Psinę i się z nią bawić ale ta po pierwsze ma teraz cieczkę i chyba nie jest w najlepszym nastroju a po drugie chyba trochę się postarzała i nie ma ochoty na harce. Pozdrawiam serdecznie.
-
Chętnie będę pisała częściej, po prostu nie wiedziałam, że takie sprawozdania są pożądane. Obiecuję, że postaram się o zdjęcia w najbliższym czasie tylko na razie mam taki pieprznik w domu, że o niczym innym nie myślę jak tylko o zakończeniu remontu. Z ostatniej chwili: Shilka w czymś się wytarzała i śmierdzi jak szambiarka w związku z czym czeka nas jutro kąpiel. No i notorycznie biega do zapuszczonego ogrodu obok nas i wraca cała oblepiona takimi małymi kuleczkami, które się czepiają jak rzepy. Oczywiście najbardziej oblepiony jest front psa z kozią bródką na czele a wydłubywania tych kulek Shilka nie znosi. A tak wogóle jest po prostu okropnie śmieszna, wesoła, wdzięczna i kochana. Dzisiaj przyczepiła się do troczków przy mojej spódnicy-brała je w zęby i ciągnęła, ja się z nią trochę droczyłam i zabawa była przednia. Naprawdę dużo radości daje nam jej obecność.
-
[quote name='Erazm'][SIZE=5]Leczki mają lenia:eviltong: nic nie piszą, fotek nie ślą:shake:[/SIZE][/QUOTE] Leczki nie mają lenia tylko remont, pochrzaniony internet i zepsuty aparat więc fotka może być z komórki. Shilka ma się świetnie, już nie warczy na mojego męża ale na teściową cały czas (myślę, że ona pachnie kotem, z którym Shilka ma na pieńku). Próbuje bawić się z Psinką ale ona niestety nie jest zabawą zainteresowana. Wynoszenie z domu butów, kradzieże skarpetek, rwanie na strzępy chusteczek są na porządku dziennym. Butów na szczęście nie gryzie tylko wynosi na dwór lub na dywan. Największe szczęście jest wtedy gdy najstarszy syn siada lub kładzie się na kanapie z Shilką na rękach a ona ufnie wtula mu się pod pachę i usypia głębokim snem pochrapując lekko. Największy wróg to kosiarka do trawy, którą obskakuje ze wszystkich stron ujadając i gryząc koła. No i jeszcze ognisko, które potraktowała tak samo oczywiście nie gryząc go. Chyba troszkę przytyła i sierść jakby gęściejsza i bardziej błyszcząca. Niezbyt lubi szczotkowanie ale pewnie niedługo się przyzwyczai no i jakaś kąpiel niedługo nas czeka. Uwielbia spacery i prawie codziennie robi dłuższą wycieczkę z Piotrem. Zapraszam do odwiedzenia nas.
-
Foteczki będą ale jakoś nie ma czasu na razie.