Jump to content
Dogomania

agnieszka24

Members
  • Posts

    3706
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agnieszka24

  1. Czy ktoś a Was orientuje się może, gdzie w Wawie lub okolicach znajduje się hotelik dla psów? :???: Ale taki, który byłby tańszy od tego, w którym obecnie przebywa Nuka oraz żeby był tam boks, a nie buda, bo Nuczka nie poradzi sobie w budzie :lookarou:
  2. Wiem, że Nuczka nie poradzi sobie w budzie. Diana mówiła, że dla niej ogromnym problemem był jeden schodek, który musiała pokonać do swojego (całe szczęście - niedoszłego) boksu w Milanówku. Nuka uparła się, że tam nie wejdzie :eviltong: i dzięki temu trafiła do hoteliku! Mała spryciula -czyżby wiedziła co robi? :mdrmed:
  3. Ode mnie dla Nuki będzie 50 zł - z bazarku wystawionego przez Daro25 :) Los Nuki bardzo mnie poruszył (najbardziej chyba to, że sczenna i do tego pobita młotkiem...) i szcęście w neszczęściu, że nie tylko mnie. Dzięki cioteczki:Rose: "W kupie siła" :multi: A ma takie pytanko, czy Nuki nie dało by się przenieść później do tańszego hoteliku? Wiem, że ze względu na kłopoty z równowagą i brak miejsc trafiła do hoteliku u wetów- myślę, że to dobrze-przyda je się specjalistyczna opieka, ale z drugiej stony są to bardzo duże koszty...
  4. Najnowsza relacja Diany z wizyty u Nuki w hoteliku: Hej! Byłam dziś u Nuki w hotelu w odwiedzinach. Bardzo śmieszne, bo jak szłam od autobusu, to dwa domy wcześniej słyszę popiskiwanie i pana doktora, który mówi "Nuka nie piszcz. No co, co się dzieje?" Jaka skubana franca, już dwa domy wcześniej mnie wyczuła. Wchodzę na podwórko, a ona biegnie i merda swoim smiesznym sposobem. Takie merdanie powoduje, że się przewraca, ale wstaje i leci dalej do mnie na powitanie. Oblizała mnie, obśliniła. Kupiłam jej takie przekąski Picnic, to wrąbała te psie kiełbaski bardzo ucieszona. Doczyściłam jej uszy. Jest grzeczna, wszystko daje ze sobą zrobić. Chodzi za lekarzami krok w krok i wszędzie usiłuje wleźć i zajrzeć. Jest bardzo ciekawska. Rozwala się jak długa na podwórku i kima, a jak się obudzi, to znów szuka towarzystwa ludzi. Niestety, nie lubi innych psów, płeć nie ma dla niej znaczenia. Nie zmienia to faktu, że dla ludzi to fajny, zgodny pies, pieszczocha, i dzieci lubi, więc ktoś z domkiem z ogródkiem w Warszawie lub okolicach powinien koniecznie jak najszybciej zgłosić się do adopcji tej lizusicy. Acha, Nuka bryka już bez fartuszka. Zrobiłam nowe foty. Jutro zgram, to wyślę Kasi. Po powrocie od Nuki pojechałam do paru lecznic rozwiesić TOZowsko-ASTowe plakaty. Powiesiłam m.in. na Książęcej i Białobrzeskiej. Jutro udaję się do paru miejsc na Starym Mokotowie (Różana, Madalińskiego, Lewicka), aby porozwieszać plakaty w zaprzyjaźnionych lecznicach i sklepach dla zwierzaków. Pozdr... Diana Ja też pozdrawiam wszystkich zatroskanych losem Nuki :kiss_2: Trzymam za małą kciuki :thumbs:
  5. Jak Nuka wypiękniała :loveu::loveu: i jakie ma piękne wdzianko :mdrmed: Mam słabość do niej :kiss_2:
  6. Post od Diany z niebieskiego forum z dn.17 czerwca: Hej! Dopiero dziś przesłałam niedzielne foty Nuki w hotelu do Kasi, bo wczoraj dupnął mi antywirus i naprawiałam komputer, więc nic nie mogłam zrobić. Nie umiem tu jeszcze przesyłać fotek, ale myślę, że Kasia mi w tym pomoże i doda te foty, które jej wysłałam. Nuka w hotelu chodzi na spacerki, ma też taki wypas pod okiem lekarzy, że przywiązują ją do jednego z tych wbitych w ziemię metalowych palików i ona cos tam sobie robi, łazi, a oni mają ją cały czas na oku. W czwartek jadę do niej w odwiedziny. Niestety, okazało się też, ze Nuka jest zadziorna do psów. Nie do wszystkich, ale do większosci. W lecznicy zakumała się z jamnikiem i było ok. Ale już w Milanówku szczekała na inne psy, dziamgała i pokazywała zęby. Spodobał jej się tylko jeden - potężny, pregowany Amstaff, który wychodził z wolontariuszką na spacer. Od razu przybrała ładną postawę i zaczęła prezentować swoje wdzięki z chętką do zabawy. W hotelu jest spokojna i zaciekawiona jednym bardzo statecznym Rottweilerem. Do innych psów ciągnie się z chęcią pogryzienia. Plusem jest to, ze jest karna. Jak się jej dobitnie powie "nie rusz, nie wolno" i pogrozi paluchem to się robi cicha i grzeczna, więc może się nauczyć tolerować innego psiego domownika. Sądzę, że mogłaby być w domu, gdzie jest już jakis pies, ale np. jakis spokojny, tolerancyjny samiec. Widzę, że z niej rasistka - czuje miętę do Amstaffów. Sadzę, że była po prostu źle wychowywana. Do ludzi jest przekochana i piszczy, jak za długo jest sama. Temat adopcji do domku z ogródkiem jak najbardziej aktualny. Rozmawiałam dzis z lekarką - włascicielką tego hotelu i otrzymałam sugestię, że na pocz. przyszłego tygodnia wypadałoby zapłacić jakąs częsć pieniążków za hotel. Fakturkę wystawić mogą za dowolny okres. Czekam na wszelkie kontakty w sprawie Nuczki. Pozdrawiam! Diana
  7. Droga Dominiko! Te słowa nie tyczyły się bezpośrednio Twojego postu. Była to wypowiedź Diany z TOZ`u.Ja po prostu skopiowałam to, co napisała Diana na niebieskim forym. Po to, by każdy mógł się zorientować, jak aktualnie wygląda sytuacja Nuki. Ja osobiście zgadzam się z Tobą. Też zdaję sobie sprawę, że choremu psiakowi ciężęj będzie znaleść dom :sad: bo wymaga on większej troski ze strony właściciela. Pozdrawiam Agnieszka
  8. I jeszcze jeden post Diany: Acha, jeszcze jedna taka refleksja mnie naszła. Pojawiły się opinie, że takiej chorej suki to nikt nie weźmie i że nigdy nie znajdzie ona domu. Przypomina mi to podejście nie, jak do zwierzęcia, ale , jak do zabawki. Zepsutą zabawkę można wyrzucić, zapsutego pieska też nikt nie chce. Nie potrafię tego zrozumieć. Mam 15-letniego psa, chorego na wątrobę. 2 razy dziennie muszę mu podawać leki, 3 razy w tygodniu gotuję gar piersi z kurczaka z ryżem, bo pies musi być na takiej specjalistycznej diecie. Drugi mój pies, to 4-letnia Amstaffka, którą uratowałam z hodowli do walk. Jest u mnie już 3 lata. Przez pierwszy rok nie mogłam jej upaść, była cieniem psa, bojącym się własnego cienia. Włożyłam w nią mnóstwo pracy i dzis trudno poznać, że to ten sam pies. Opieka nad chrym psem, niesprawnym nie stanowi dla mnie żadnego problemu i gdyby nie warunki mieszkaniowe, naprawdę nie wahałabym się ani chwili, żeby wziąć jeszcze Nukę. Tym bardziej, że suka niczym nie zaraża, gorzej już się nie poczuje, a dobry, wysokobiałkowy, odzywczy pokarm moze sprawić, że będzie lepiej chodzić. Nie jest sparaliżowana, jest kontaktowa, lubi towarzystwo człowieka, ma zaledwie 4 lata i żadnych schorzeń wieku starczego czy tym podobnych. Czego można jeszcze chcieć więcej? To nie jest aż tak bardzo problemowa suka, jak sobie to wyobrazacie. Robimy małe postępy w poznawaniu świata, a ona szybko się uczy i stara się radzić sobie z trudną sytuacją zdrowotną. Przypomina mi się, jak czekałyśmy na badanie i leżała sobie na trawniczku i oglądała ptaki, drzewa, a potem zaczęła mi tymi mądrymi ślipkami patrzeć w oczy. Czyż to nie wspaniała chwila, która może być najlepszą nagrodą dla każdego, kto ją przygarnie? Trzeba zobaczyć, jak ona na spacerze kombinuje, żeby utrzymać równowagę, jak miarkuje każdy krok i jak szybko stara się pozbierać, kiedy po 10-20 metrach znów fiknie na ziemię. Ona tak, jak każdy pies potrzebuje rozmowy, zabawy, głaskania, drapania za uszami. To niewiele i każdy, kto nie chce mieć tylko pieska ładnego i bezproblemowego, na pewno da sobie z tym radę. Nie dpuszczam do siebie myśli, ze całe życie miałaby już spędzić w schronisku i proszę o pomoc w szybkim szukaniu jej dobrego, fajnego domu. Pozdrawiam! Diana (TOZ)
  9. Ja też dziaiaj rozmawiałam z Dianą. Jednak wiele osób wciąż ma wiele pytań dotyczących Nuki. Kopiuję więc to, co napisała na niebieskim fo Diana: :Dog_run: Witam wszystkich! To ja, Diana. Zasadniczo mam full roboty, bo interwencje to moja codzienność, tak praca, więc nie bardzo mam czas udzielać się na forach. Ale widzę, że trochę się namotało, więc muszę pewne rzeczy sprostować. Nprawdę, obdzwoniłam wszystkie stare i nowe kontakty i nikt nie mógł znaleźć tymczasu blisko Warszawy dla biednej Nuki. Wiem, że Fundacja AST także poszukuje dla niej tymczasu w najbliższej okolicy Warszawy i też na razie nic. Mam takie smutne przeświadczenie ogólnie z mojej pracy zawodowej, że wiele osób bardzo współczuje maltretowanym zwierzakom, ale nie robi nic, żeby realnie pomóc. Przecież ktoś musi mieć domek z ogrodem i naprawdę mógłby ją przygarnąć, żeby sobie trochę podreptała po tym ogródku. Ja wynajmuję małe mieszkanie praktycznie w Centrum Warszawy, mam 2 psy, kota i chomika. Chętnie wzięłabym Nukę, ale nie mam po prostu gdzie jej zmieścić, no i niewiele tu miejsca na spacery, a z nią musiałabym dodatkowo wychodzić osobno. Naprawdę, ten domek z ogródkiem to mały gest ze strony osoby, która ją przygarnie, a dla niej to byłby raj. W tej chwili miejsce w lecznicy w Ursusie, gdzie miała trafić, zajął nam jakiś pacjent i pupa mokra. A z Książęcej kazali mi ją zabrać już w piątek. I tak ubłagałam, aby pozwolili jej zostać do niedzieli, bo na niedzielę mam transport. Szukałam tymczasów wszędzie, wydałam ponad 100 zł. na telefony i niestety, nie udało się. Znam bardzo dobrze wszystkie schroniska na Mazowszu i od lat współpracujemy z Fundacją Krystyny Sienkiewicz, więc udało mi się uprosić o miejsce dla niej w Milanówku. Jest to jedyne schronisko, które nie przypomina schroniska. Dużo boksów pustych, każde zwierzę ma tylko dla siebie osobny, duży boks, gotowane jedzenie, opiekę weterynarza. Jest sympatyczne kierownictwo, które naprawdę lubi zwierzęta. Dlatego, pomimo, że jest to schronisko, Nuka nie będzie miała tam źle. Natomiast w kwestii bazarku, uważam, że jest potrzebny, bo trzeba opłacić jej szczepienia, środki na kleszcze i na pewno zakiupić karmę. Jak do tej pory TOZ poniósł na Nukę następujące wydatki: -badanie głowy (rezonans magnetyczny) - 600 zł, -sterylizacja - 300zł -pobyt suni w lecznicy, po 10zł za dobę (lecznica grzecznościowo dała nam 50% upust) = 18 dni -180 zł, do tego USG jamy brzusznej, gdy była w ciąży (jeszcze nie znamy kwoty, ale zobaczymy ją wkrótce na fakturze) i eutanazja 10 płodów. To razem jest już grubo ponad 1000 zł. Pomagamy wielu zwierzętom, mamy mnóstwo wydatków i też już po prostu nie mamy więcej pieniędzy! W ramach starej leninowskiej zasady "ufaj i kontroluj", chętnie wybrałabym się z osobą, która czuwa nad zbieraniem pieniążków na Nukę, po zakup karmy. Wiadomo, sunia jest tydzień po sterylce, jeszcze przez jakis czas nie może jeść suchego. Tak samo, jak kosztowałby hotel, zwykłe utrzymanie psa też kosztuje, a sunia musi się lepiej odżywiać, by odżyć po ciąży. Potrzebne są pieniądze na szczepienie i preparaty zabezpieczające na kleszcze. Spróbuję jutro jeszcze wycyganić jakiś Frontline dla niej w lecznicy na krechę, ale będę potrzebowała potem za to zapłacić, więc pomoc finansowa jest naprawdę bardzo potrzebna. Ponadto nie chcę, aby Milanówek stał się jej domem docelowym i proszę o aktywną pomoc w szukaniu jej domu lub tymczasu. Warunek: nie może to być w bloku i musi to być Warszawa lub okolice. Koniec końców jutro rano zabieram ją z lecznicy i jadę do Milanówka. Będę ją tam odwiedzać, chodzić z nią na spacerki, przytulać, karmić... Ale z racji pracy mogę być tam kilka razy w tygodniu, więc potrzebuję ze 2-ch solidnych wolontariuszek, które by ją również odwiedzały. To nie jest wór kartofli, który można rzucić w kąt i leży. Ona potrzebuje spacerów, rozmawiania z nią, przytulania, lubi pieszczoty i kontakt z człowiekiem. Jeśli ktoś się pisze na pomoc w opiece, to proszę o szybki kontakt telefoniczny ze mną. Wtedy zabiorę te osoby jutro rano ze sobą i pokażę, o co chodzi w opiece nad Nuką. Bo to nie jest zwykły pies i trzeba jej pomóc w pewnych czynnościach (jedzenie i spacer). Kolejny raz mogę być u niej dopiero we czwartek, bo pon, wt i śr mam już zaplanowane interwencje w terenie. To tak niewiele, pojechać do niej i spędzić z nią te 2 godzinki dziennie, a dla nas to naprawdę duża pomoc, no i wielka rzecz dla Nuki. Chciałabym, aby była tam jak najkrócej i znalazła dom, ale do tego potrzebna mi jest też Wasza pomoc. Smutne, że wiele osób współczuje, ale nikt nie chce jej wziąć do siebie. Ja ją cholernie polubiłam, bo jest taka grzeczna, przymilna i taka dzielna. Podaję swoją służbową komórkę: 0-661029058 i proszę o pilny kontakt chętnych do opieki nad Nuką (do schroniska z Warszawy dojeżdża się WKD-ką w 15-20 min, więc to chyba dla nikogo nie będzie problemem). I na koniec jeszcze 2 sprawy porządkowe: W mojej pracy z bólem serca przywykłam już do widoku śmierci, martwych i umierających zwierząt i chciałam prosić, aby czytelnicy tego forum też zrozumieli pewne rzeczy; eutanazja ślepego miotu jest w Polsce prawnie dozwolona i nie ma co płakać nad uśpionymi szczeniakami, jeżeli stawką w grze było życie jej matki. Suka była niedożywiona, więc szczenięta urodziły się chore i rahityczne, zresztą Nuka i tak by ich nie wykarmiła, bo nie była w stanie się podnieść i miała stan zapalny sutków, najprawdopodobniej przewracając się zagniotłaby wszystkie szczenięta. Płodów było 10. Dzięki ich uśpieniu udało się całkiem szybko wzmocnić ją karmą, lekami, kroplówkami, tak, że zaczęła stawać na nogi i chodzić. Dzięki temu mogliśmy ją także wysterylizować, gdyż miała początki ropomacicza (z dróg rodnych chlustała krwią i ropą). Gdyby tego nie zrobiono, nie tylko szczeniaki by padły, ale także umarłaby Nuka! Druga sprawa: kilkanaście postów wcześniej Maja (ajli) podała błędny numer deo naszego biura TOZ, nr 022-831-98-99, to prywatny abonent, którego nie cieszą telefony w sprawie naszej Amstafy, proszę więc, abyście pod ten numer nie dzwonili. Numer do biura TOZ w Warszawie jest taki: 022-831-98-94 i tylko w dni robocze od 11.00 do 18.00. W sprawie szczegółów, jeśli ktoś ma jakieś pytania o Nukę lub propozycje pomocy, proszę dzwonić na moją komórkę (przypominam: 661029058) o każdej porze. Pozdrawiam! Diana Malinowska (TOZ)
  10. Podnoszę temacik! Panda jest przepiękna:iloveyou: Trzymam kciuki, aby jak najszybciej znalazła dom!
  11. :placz:Niestety mam bardzo złą wiadomość! Nuka trafiła dziś do schronu:placz::placz::placz: cytuję: Diana z Tozu zawiozła dziś Nuke do schroniska w Milanówku... Właśnie napisała to naszej BeacieA. Niestety w Ursusie były zajęte klatki. Co, jak i dlaczego? Tylko Diana Z TOZ`u zna odpowiedź: 661 029 058
×
×
  • Create New...