Jump to content
Dogomania

MajkaKrak

Members
  • Posts

    19
  • Joined

  • Last visited

MajkaKrak's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Romas, jasne rozumiem, piszcie- moze kiedys sie przyda, nawet nie koniecznie mi ;). ALe nie bedzie mnie tu z prostej przyczyny- mam malo czasu dla psa, a co dopiero na siedzenie na forach internetowych ;) dlatego mnie tu nie bedzie. Dziekuje za rady, z zadnego powodu nie czuje sie urazona- po prostu czas mnie goni ( i nauczycielki, które nie maja i mnie zadnego autorytetu, ale stawiaja oceny) Pozdrawyamy, Majka & Blues
  2. Rozwja sie tu dyskusja a mnie nie ma i nie bedzie- oczzekuje tylko odpowiedzi na pytanie zadane ponizej. Przelecialam posty i trafilam na zdanie, ze powinnam JUZ pracowac a nie robic sobie przerwy- bardzo przepraszam, ale nie bede sie tu tlumaczyc, napisalam dlaczego nie teraz- koniec. Kropka. Mam tylko jedno pytanie: jesli moge psu grzebac w mordzie, uszach i tyłku, jesli moge go spokojnie zwalic z lozka, jesli moge mu grzebac w misce (choc tego nie robie, bo mi nikt nie przerywa jedzenia), jesli moge mu wyjmowac z pyska wszystko co znajdzie na spacerku (na przykład pyszny, zaplesnialy chlebek, kości), jesli pies lazi za ma krok w krok (co mnie doprowadza do nerwicy) to znaczy, ze mam autorytet?
  3. Pies nie był na samych pozytywnych metodach- wystarczy popatrzec na filmiki, ze tam czasem stosuje szarpniecia (czasem). Na szkolenie nie wybieramy sie JUŻ- najwczesniej po wakacjach. No i nie idziemy na kurs, tylko na szkolenie: regularne spotkania na których szlifuje sie w małej grupie innych psów to co sie umie, pod okiem specjalisty (czyli osoby otwartej na wszelkie metody szkolenia, stosujacej akcesoria szkoleniowe, znajacej sie na psychice psow [no i ew przystojnej jesli to facet 8)]). Pozdrawiaym Majka&Blues
  4. Wiem gdzie chce isc na szkolenie, tutaj juz zdecydowalam. Jesli kogos interesuje co sie u nas dzieje to zapraszam do naszego pamietnika w świecie psow. Pozdrawiam Majka & Blues (z zaplutą, podziurawioną piłka do tenisa w mordzie)
  5. tak zostaje u mnie, nie szukamy domu, mam nadzieje ze nie narazie... weźmiemy sie za szkolenie, resocjalizacje i cos tam jeszcze, ale ja na razie musze odpoczac- to jest to co jest mi potrzebne...
  6. Po kilku mailach, rozmowach pies zostaje, moze bedzie ciezko, moze bedzie nawet bardzo ciezko ale zostaje... Nie moge go zwiesc... choc rycze jak bobr... i jestem na skraju wyczeprpania fizycznego i psychicznego, ale mam nadzieje, ze dam rade... mam pomoc w rodzicach, ktorzy nie sa przekonani do tej decyzji...
  7. "niestety to będzie cud jak po takim opisie psa ktoś w ogóle zadzwoni " malawaszka, a mam upiękaszac? Mam nie mowic o problemach? To nie jest pies do wcisniecia kazdemu. Zaczynam sie czuc źle, ze mowie otwarcie o problemie i ze nie chce psa na sile wcisnac komus... sugarr, opisze jego zachowanie i moze nastepnym razem trafi we własciwe rece (ja po prostu po 8 miesiacach jestem wyczerpana, szczegolnie psychicznie) i ktos bedzie wiedział CO bierze. Niech bedzie swiadom, ze pies jest sliczny, ale moze kłąpnąc. I nie jest ekstremalnie agresywny i ekstremalnie niebezpieczny ale moze podziabac- a to warto wiedziec...
  8. Tez mam nadzieje, ze pomoga mu te filmiki i to czego sie nauczyl. To bardzo pojestny psiak, tylko potrzebuje duzo czasu i uwagi. A nawet bardzo. Własnie wrócilismy ze spaceru, pobiegał ze swoja 'ukochana'- szkoda, ze nie moge mu powiedziec, ze to bylo ich ostatnie spotkanie...
  9. gumtree: [URL]http://krakow.gumtree.pl/krakow/34/22595834.html[/URL] alegratka: [URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1178767_blues_czarny_pies_mieszaniec_szukajacy.html[/URL] tu jest o nim wszystko.
  10. Postaram sie dodac na alergatce, czekam na aktywacje (orzyszedl tata z pracy, jest telefon). Wlasnie pisze cos na [URL]http://krakow.gumtree.pl[/URL] tam bedzie napisane wszystko co bedzie mozna przeklejac, bede za to wdzieczna.
  11. na razie nie zrobie, bo nie mam telefonu (jakbys sie pytala: blues zgryzł...). Nie mam jego zdjec- ja wrzucam na fotosik i usówam- wszystko jest tam, mozesz wejsc do pamietnika, tam jest duzo miniaturek. I jeszcze jedno: błagam, nie czepiaj sie metod wychowania tego psa. no i Rodzice starali sie pomagac. Pozatym jestem konsekwentna i to co napisalam: "ugryzł ciotkę, poźniej kłapnął moja mame [b](i wtedy bylo postanowienie: pracujemy z psem, ale nastepnego razu ma nie byc. kropka)[/b], a przedwczoraj kłąpnął znajomą która spokojnie stawała z krzesła a pies był od niej 6 kroków i był na mnie na maxa skupiony i ja miałam smaczki w ręce. No i tego samego dnie wieczorem dziebnął mame mojej przyjaciółki (w kurtke), kóra zawsze lubil, zawsze sie dawal jej glaskac." Już wtedy była rozmowa o oddaniu (to było w styczniu, na poczatku), jednak dostał szanse. I mysle, ze zrobilam juz duzo dla tego psa, a po tej rozmowie czuje sie jak 'znudzona nastolatka, która wyolbrzymiła problem i chce sie pozbyc psa bo jej sie znudził'. Sorki, ale odniosłam takie wrazenie,.
  12. malawaszka noe bede miala kontroli, ale w karcie bedzie napisane, ze pies: a) ma ogromna potrzebe ruchu i wysilku intelektualnego b) potrzeba przebywania z człowiekiem (z czego wynikaja dewastacje- pies potrafi odsówac szuflady, trzeba mu zapewniac atrakcyjne rzeczy, np. kosci) c) pies w kazdej chwili moze lekko złapac zebami, nie informujac o tym wczesniej warczeniem Ten pies nie jest agresywny, ale jest niezrownowazony i nie wychowany. no i na pewno nie jest skrajnie agresywny. A i co do trzymania krócej: nie bede sie wdawac w dyskusje o tym. Ja nawet nie znam podloza, nie wiem DLACZEGO kłapie, Pies pojdzie do Krakowskiego schroniska
  13. malawaszka, ugryzł ciotkę, poźniej kłapnął moja mame (i wtedy bylo postanowienie: pracujemy z psem, ale nastepnego razu ma nie byc. kropka), a przedwczoraj kłąpnął znajomą która spokojnie stawała z krzesła a pies był od niej 6 kroków i był na mnie na maxa skupiony i ja miałam smaczki w ręce. No i tego samego dnie wieczorem dziebnął mame mojej przyjaciółki (w kurtke), kóra zawsze lubil, zawsze sie dawal jej glaskac. Nie robie z mojego psa potwora, ale dziebie, dziabnal moja mame, która go glaskala normalnie po głowie- robila to wielkokrotnie wczesniej i pies byl zadowolony. Blues nie warczy- tylko dziabie baz ostrzezenia. Tak Bluesik nadal demoluje- tylko zrobilam taki układ pokoju, ze juz nie moze wchdzic na biorko (!) i zdejmowac ksiazek z polki i ich masakrowac. a co do tego, ze byl dlugo spokoj- bo byl. Ale jak behawiorysta powiedzial- on moze byc 'uspiony', cos mu strzeli do lba i bum. No i moze tak bylo, ale ja nie jestem od zbawiania swiata i modlenia sie zeby bylo dobrze i moze tym razem nie dziabnie. A co do schroniska- nie mam do nich zalu, ze nie powiedzieli mi o agresji- mozliwe, ze o tym nie wiedzieli. To jest pies z duza potrzeba kontaktu z czlowiekiem, ale ma 'odpaly'- mozliwe, ze nie trafili na nie w schronisku. Nie podoba mi sie, ze DOBRZE wiedzieli dlaczego pies zostal oddany (za malo ruchu, dewastacja i szczekanie kiedy zostaje sam) a podali mi: 'powody rodzinne'. Wlasnie dlatego, ze mi wcisneli kit w schronisku ja nie bede teraz go wciskac: Blues nie jest aniołem, potrzebuje osoby, która ma mase czasu- ja nie mam, która ma warunki- ja nie mam (pies nie moze byc moim priorytetem, a wychodzi na to ze DO TEJ PORY poswiecalam mu ZA MALO czasu...).
  14. malawaszka, ja juz nie mam sil mu pomagac. Klapniecia sa odkad przyszedl do nas do domu. Jak mu sie cos nie podoba (no i wlasnie- to wiadomo, ze nie mozna mu dotykac brzucha, a poźniej zaczal lapac w jeszcze innych sytuacjach) to klapie, no i lapie zawsze za rece. Behawiorystao powiedzial zeby odczulac, ale trzeba miec swiadomosc ze to zawsze moze wrocic, ze taki pies jest jak ;alkocholok;- niby wyleczony, ale moze mu sie pogorszyc. Ja juz nie ma sily, przez 8 miesiecy ciezko pracowalam z nim i tak naprawde ludzilam sie, ze to nie wroci- no jednak to zostalo. Mam male mieszkanie, nie ma mozliwosci zamykania go zawsze jak przychodza goscie. No i pozatym nie mamy juz sily naprawiac bledow, kóre popelnil ktos przed nami- taka smutna prawda :( Nie bede juz dzwonic po szkoleniowcach, behawiorystach, weterynarzach- pies na razie szuka domu, w którym jest osoba, która na psach sie dobrze zna- to,ze u mnie juz nie bedzie mieszkal jest postanowione, za kilka dni (mysle, ze juz w sobote...) wraca do schroniska. I niestety to nie jest pies którego mozna 'wepchnac na sile (tak jak trafil do mnie za schroniska- moze o agresji nie wiedzieli, ale o dewastacjach mieszkania tak!]'- ja oddajac go musze miec 100%pewnosci, ze idzie w rece osoby na tylko odpowiedzialnej i obytej z psami, ze nic mu nie zrobi- naprawde nie wiadomo kiedy bedzie chcial klapnac. On ma takie 'rozdwojenie jaźni'- potrafi byc mily i przyjazny, na kilka sekund zamienia sie w bestie [ktora tak naprawde moze tylko poszarpac, nie jest bardzo niebezpieczny, lapie tylko za rece- no ale lapie...] i 'wraca do nas'. I tak o zawsze wyglada...
  15. ALe, zeby nie było, ze tez 'wyzel z labradoru' ;) nic nie umie: slicznie chodzi na luźnej smyczy, siada, waruje, zostaje, aportuje, ostatnio nauczyl sie mijac psy i nie pyskowac do nich (no chyba, ze podejda za blisko). Ja rozumiem, ze tu raczej nikt nie wezmie, ale moze znajomy, znajomej znajomego. Czasu jest malo a w zasadzie wogole, ja nie chce juz przedluzac tego bo w sumie pies powinien wrocic po pierwszym klapnieciu, ludzilismy sie przez ladnych kilka miesiecy, ze moze to minie, moze da sie cos zrobic- niestety nie mamy mozliwosci i czasu. Porsze, pomozcie i moze uda sie nie zmarnowac tego postepu jaki uczynil Blues (bo niewatpliwie zmianial sie z dnia na dzien!), bo on tez musial dac duzo z siebie, nie tylko ja!
×
×
  • Create New...