[quote name='anula1959']
Jest wielu dogomaniaków w Sosnowcu ale z fizyczna pomocą przyszli jedynie oni .........smutne.........:shake:
Edytko , dbaj o siebie i trzymaj się!
[quote name='maggiejan'] Uwierzyć trudno, że dogomaniacy z Sosnowca (poza Dodą i jej Tatą i Peterem)
zostawili Edytkę bez pomocy w kryzysowej sytuacji ...
Noo, to już przeholowałyście :angryy:
Czy Wam się wydaje, że Edyta jest jedyną osobą potrzebującą pomocy a Brajl jedynym psem w potrzebie?
Ja znam wiele takich osób i jeszcze więcej psów, kalekich, schorowanych, skatowanych, zagłodzonych, porzuconych, które często nie doczekują pomocy bo wolontariuszom brakuje już czasu sił i pieniędzy żeby pomóc wszystkim.
I nie pomagają tu wylane łzy :shake:
Czy Wam się wydaje, że jeżeli ktoś nie pomaga Edycie to nie robi nic? Mogę znaleźć wiele przykładów domów zarówno "na żywo", że tak powiem jak i tu na dogo gdzie jest kilka zwierząt (bo to przecież obojętne czy w potrzebie jest pies, kot, koń czy inna żywa istota) i choroby dużo gorsze.
Niestety w większości tych przypadków sytuacja finansowa też jest kiepska. Co mają zrobić Ci ludzie? Mają odrzucić, oddać do schronu czy zaniedbywać zwierzęta którym pomagają?
A wolontariusze mają ograniczyć wizyty w schronach i ilość spacerów na które zabierają zamknięte tam psy dla których często są to jedyne przyjemne chwile jakie dostają od życia?
A może okroić czas spędzany w lecznicach z własnymi, schroniskowymi albo znalezionymi na ulicy zwierzakami i to tylko dlatego, żeby wygospodarować czas na pomoc Edycie?
A co mają zrobić ludzie, którzy wydają ostatnie grosze na operacje jakiegoś psiaka, który zawładną ich sercem, lub wpłacają je na jakieś wybrane adopcje wirtualne lub po prostu przeznaczają je na utrzymanie i leczenie zebranego z ulicy zwierzaka nim uda się mu znaleźć dom który przejmie obowiązki?
A Ci którzy utrzymują psiaki w hotelikach, bo w schronisku nie miały szans przetrwania i próbują uzbierać niemałe pieniądze często wyprzedając co się da z domów tylko po to żeby zapłacić kolejny miesiąc pobytu? Może powinny zrobić wyliczankę: entliczek, pentliczek...... na kogo wypadnie i pozbawić któregoś ze swoich podopiecznych 20 zł., które należy wpłacić Edycie?
No bo coś trzeba zrobić i zacząć się udzielać bo inaczej jest się napiętnowanym.
Kto dał Wam prawo oceniać?
Jak można osądzać i krytykować ludzi, których jedyną winą jest to, że oddają swój czas i pieniądze jakiemuś bezimiennemu, bezdomnemu stworzeniu i to często nie jednemu, które oprócz nich nie ma nikogo na kogo mogło by liczyć i na więcej nie mają już czasu i siły.
Cytaty wybrałam z dzisiejszego dnia, ale to nie są jedyne na tym wątku przykłady nagonki na tych którzy śmią myśleć inaczej.
Choć przecież anula1959, z Katowic do Edyty jest bliżej niż z niejednego miejsca w Sosnowcu, możesz przyjeżdżać, pomagać i nikt Ci tego nie będzie zabraniać. Tak samo z pieniędzmi, jeżeli uważasz, że Twoje 20 zł. powinno zasilić konto Edyty zamiast jakiejś bezdomnej konającej psiny nie widzę problemu.
Twój czas, Twoje pieniądze, Twoja sprawa ale nie oceniaj i nie krytykuj tych którzy swoją pomoc skierowali gdzie indziej.
Możecie powiedzieć, że nie takich ludzi mieliście na myśli tylko, że dogomaniacy (może nie wszyscy) ale jednak w większości to właśnie tacy ludzie :p
Kosztem własnych wyrzeczeń i własnego zdrowia pomagają biednym, chorym, porzuconym zwierzętom, w Sosnowcu również.
A potem wchodzą na wątek i czytają, że jedyną (no poza Edytą oczywiście) super, wspaniałą, cudowną dogomaniaczką jest Doda z tatą a reszta...szkoda gadać.
Nie wiem czy Doda poza wyprowadzaniem psów Edyty pomaga też innym zwierzętom, może, ale sądzę, że i tak znajdzie się wiele osób, które robią jeszcze więcej, choć to przecież nie ma znaczenia, są nikim bo......no właśnie.
Myślałam, że nie ocenia się ludzi ot tak hurtem, nie znając motywów ich postępowania....... Myliłam się.
Ludzi żyjących w skrajnie trudnych warunkach jest naprawdę duża, czego zdajecie się nie zauważać, większość z nich potrzebowała by wsparcia a jednak próbują sobie jakoś radzić. Nie krzyczą, nie wołają, harują niejednokrotnie ponad swoje siły i wcale nie oczekują za to pochwały. A potem zaglądają na dogo do swoich ulubieńców i dowiadują się, że i tak robią za mało.
Dlatego nie będę więcej zaglądać na ten wątek.
Pozdrawiam wszystkich i przepraszam, że ośmieliłam się wyłamać, ale czara goryczy w pewnym momencie przepełniła się.