-
Posts
18511 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mestudio
-
U nas napadało trochę śniegu. W zasadzie to nie ma po co odśnieżać, bo po 5 minutach jest jak przed odśnieżaniem. Mamy tak po kolana śniegu i jeszcze sypie. W ramach oszczędzania droga do nas jest niczym nie sypana a pług jeździ chyba raz dziennie. Tylko głupie psy się cieszą z takiej pogody bo mogą brykać se do woli... I mestudio która niewiedzieć czemu lubi jak jest śnieg. A zapowiadają że jutro też ma padać.... Może to jakiś znak co do Miłki.... Może ma to być tak, że będziemy przechodzili tunelami pod śniegiem do domu.... Myślę, że jak już w lecznicy zaczyna wyć, to już jest dobrze. Już słyszę jak jutro wet mówi do mnie żebyśmy w cholerę zabierali tego kundla bo poza jej wyciem nic nie słychać..... TZmestudio
-
[quote name='Nutusia']Biedna maleńka... Lepiej, że jest w lecznicy, bo jednak odległość z domu po pomoc znaczna i TZ wciąż w rozjazdach. Tak jest bezpieczniej. To co - zabierać "posag" od Gusiaczka i wyglądać TZ-a? ;)[/QUOTE] No tak, zabierać:-).
-
[quote name='Nutusia']Ale się porobiło, no... :( Gusiaczek ma do oddania dwie kołdry i chyba poduszkę. Ma to u siebie w pracy, w Warszawie. Przydałoby się? Mogę też zabrać do siebie i jeszcze coś tam dorzucić... Chodnik, dywan, ewentualnie książki na bazarek...[/QUOTE] Nutusiu, chętnie przygarniemy. U nas się zużyje:-). Na razie z pieskami jest ok. Zastanawiam się czy Miłka przywlokła tego wirusa ze sobą czy zaraziła się nim w lecznicy w czasie sterylizacji, czas na wystąpienie objawów po zarażeniu się to kilka tygodni niby. A z minimalnie optymistycznych wieści z lecznicy - Miłeczka od 4 rano nie wymiotuje i zaczęła wyć w klatce. Przed północą będzie próba podania jej płynów doustnie -czyli trzymamy kciuki. Lekarz jednak chce ją jeszcze zatrzymać.
-
Mamy zadzwonić wieczorem. TZmestudio
-
Wieści z lecznicy. Miłka nadal wymiotuje, rzadziej, ale wymiotuje. Jest leczona tak jak przy parwowirozie bo ma jednak jakąś odmianę jelitówki. Podają jej drugi antybiotyk, jest odżywiana dożylnie. Musimy pilnie obserwować psy gdyż mogą złapać to paskudztwo, w lżejszej postaci, ale mogą zachorować niestety.
-
[quote name='Poker']skromni jesteście[/QUOTE] Ależ skąd :B-fly: TZmestudio
-
W tym Miłkowym chorowaniu zapomniałam napisać, że dotarła suma 100zł - darowizna dla Miłeczki od Pani Beaty L. dzięki pośrednictwu[SIZE=3] [COLOR=#800080][B][FONT=Arial]fiorsteinbock Bardzo dziękujemy:-). [/FONT][/B][/COLOR][B][FONT=Arial]Rozliczenie post 3.[/FONT][/B][COLOR=#800080][B][FONT=Arial][/FONT][/B][/COLOR][/SIZE]
-
Ponieważ Bursztyn był samcem-duży,silny, w typie rodezjana - chlapnęłam tytuł Pies w typie rodezjana dla prawdziwego mężczyzny:-). Pan, który go przygarnął był w okolicy 30-tki, nauczyciel mieszkający z matką, ponieważ matka nie chciała takiego psa to się wyprowadził bo on chciał psa dla siebie, a nie jamnika. Ze swoją narzeczoną był u nas 2 razy i zrobił wszystko żeby Bursztyn był jego.
-
[quote name='Poker']Wy to już lepiej nie rozglądajcie się. [/QUOTE] My się nie rozglądamy. One same się rozglądają. Złośliwie i namolnie. Człowiek nie chce a oczy same zobaczą i już nie chcą niewidzieć .... Takie złośliwe... [quote name='Poker'][COLOR=#000000]Te jazdy do Radomia kosztują jak licho.[/COLOR] [/QUOTE] Staramy się sobie radzić. A raczej Ciotki pomagają.... Bliżej nas lecznice zamykają o 18-19:00. Ale w sumie to nie tak często jeździmy do Radomia. Zazwyczaj na sterylkę, a Milka to od dawna nieplanowany, awaryjny wyjazd. TZmestudio
-
[quote name='kama210']mestudio ...na pierwszy rzut oka .. nawet ..nawet .. ma dom?? czy to Wasz ??[/QUOTE] Ma fantastyczny dom -był u nas na tymczasie. To bardzo mądre psy,wierne, zrównoważone przytulaki. Uwielbiam tego psa do dziś. Najbardziej podobna jest do naszego Bursztyna na tym zdjęciu w lewym, dolnym rogu.
-
[quote name='Poker']Wy to już lepiej nie rozglądajcie się. Te jazdy do Radomia kosztują jak licho.[/QUOTE] Ale to z bazarków naszych płacimy teraz za dojazdy. A za psami to się nie rozglądam i jadę raz w tygodniu do miasta, problem w tym, że najwięcej psów wyrzucają na naszym zakręcie do miasta.
-
A w naszym miasteczku otworzyli nową lecznicę (szkoda,że godziny przyjęć nie dla nas),wczoraj wyczytałam, że w tej lecznicy sterylizują z 80% dopłatą ze strony gminy. Muszę jutro tam zadzwonić i się dopytać co i jak. A dziś spotkaliśmy w mieście psa z obkręconym na szyi łańcuchem, ale nie dał się złapać. Widzieliśmy go kilka tygodni temu pierwszy raz, ewidentnie zwiał albo przywieziony.
-
[quote name='Poker']Chociaż tyle ,ze nie jest gorzej. Czy w tej lecznicy jest ktoś całą noc? We Wrocławiu może w 1.lecznicy jest możliwość zostawienia zwierzaka na noc.[/QUOTE] Lecznica jest całodobowa i zawsze jest na noc minimum jeden weterynarz+ jakaś pomoc weterynaryjna. Ja to się martwię o resztę psiaków. Mam nadzieję, że niczego nie złapią.
-
[quote name='Poker']Chociaż tyle ,ze nie jest gorzej. Czy w tej lecznicy jest ktoś całą noc? We Wrocławiu może w 1.lecznicy jest możliwość zostawienia zwierzaka na noc.[/QUOTE] Tak, to lecznica całodobowa, niestety w Radomiu. Niestety - bo mamy do przejechania do niej 50km w jedną stronę. Ale mamy przynajmniej jest pod stałą opieką. My nic byśmy tu na miejscu nie zrobili. Teraz martwimy się o inne psiaki, które zostały. I 10 razy dziennie patrzymy czy wszystko jest ok. Na "epidemie" na pewno nie jesteśmy przygotowani. TZmestudio
-
Miłka noc spędzi w lecznicy. Jej stan określają jako stabilny, ale nie nadaje się jeszcze do zabrania. Dostaje antybiotyk i ma dostać silny środek antywymiotny. Mamy dzwonić rano. Czekamy. TZmestudio
-
[quote name='Poker']Dobrze,że chociaż to nie parwo i ,że sunia nie wymiotuje. Zdrowiej dziewczynko , bo tyle osób się martwi o ciebie. W zeszłym roku chyba właśnie o tej porze mojego Dolarka ścięło w ciągu kilku godzin.Miał podobne objawy,wyzdrowiał po 4 -5 dniach.Ale strachu to nam napędził.[/QUOTE] W pewnym sensie nam ulżyło, że to nie parwo, ale lepiej to będzie jak jednak Młika juz wróci do nas. TZmestudio
-
[quote name='Nikaragua']Zbieramy na leczenie Milołatki: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238908[/URL][/QUOTE] Bardzo dziękujemy:-). Udało mi się dodzwonić do lecznicy, a dziś nie było to łatwe. Otóż testy wyszły ujemne- czyli możemy się cieszyć. Za to dziś pojawiło się w lecznicy około 10 piesków z podobnymi objawami. Miłka od 10 nie wymiotuje, chodzi na spacerki i czekają aż się załatwi. Pan nie umiał mi powiedzieć czy dziś ją wypuszczą bo szału w poprawie jej stanu nie ma. Powiedział, że może to grypa żołądkowa, ale diagnozy jeszcze nie ma.
-
Właśnie ja nie lubię gdybać - tam jest kilku lekarzy i jeśli jeden czegoś nie wie to szuka pomysłu u kolegi i wcale nie udają najmądrzejszych. Tak samo nie lubię wkręcać lekarzom swoich teorii i mówić co mają robić bo ja się nie znam, ja tylko podaję im objawy to co zaobserwowałam. Pierwsza teoria to parvo niestety tylko jaki ma sens pisanie o tym skoro trzeba poczekać na potwierdzenie. A ja sobie pomyślałam, że przez ostatnie 7 lat żaden pies u nas nie był chory na żadne wirusówki, a było ich kilkadziesiąt.
-
Mnie w przybliżeniu nie bardzo obchodzi, bo w przybliżeniu wiadomo, że wirus i teraz trzeba zrobić konkretne badania w danym kierunku. Nie jestem weterynarzem i się nie znam.
-
[quote name='M&S']A krew pobrali?[/QUOTE] Przecież dzięki wczorajszym badaniom krwi wiadomo, że to jakiś wirus.
-
[quote name='Nikaragua']O matko! Jakiś ostry wirus to musi być :([/QUOTE] Weterynarz uważa, że to nie to samo - Sańka ma apetyt i wygląda ok. Zobaczymy co w ciągu dnia się wydarzy.
-
Nie wiadomo jeszcze co to, niestety po lekach dalej wymiotuje więc teraz będą badali wymiociny. Jestem lekko przerażona bo późnym wieczorem zwymiotowała wodą Sańka, a w nocy musiałam z nią iść na spacer bo piszczała. Dziś próbowała się załatwić, i krwawiła przy tym. Teraz czekamy na wynik kolejnego badania.
-
[quote name='Aldrumka']jak dobrze, ze mimo śnieżycy pojechaliście,[/QUOTE] Jakoś inna opcja nam nie przyszła do głowy. :-) Jaśli okaże się że to parwo to na co najmniej na pół roku mamy zamknięte drzwi dla nowych psiaków. Poczekamy na oficjalne wyniki. TZmestudio
-
Niestety potwierdziła się infekcja wirusowa. Jeśli stan się pogorszy zrobią jej badanie na parwo. Leki jakie dastała działają sześć godzin. Po tym czasie będzie widać jej stan. Jesteśmy umówieni na telefon około 9:00, albo wcześniej jak będzie źle. Mają robić wszystko co konieczne a potem będziemy się rozliczać z kosztów. Niestety musimy czekać. Jest w tej chwili w dobrych rękach. Sami nic byśmy nie zrobili.... TZmestudio