Oj, kiepsko... właściwie dla mnie juz męcząco...
Bo wiesz on woli wszystko nawet siedzieć i patrzeć w dal...
Ja jestem dla niego osobą chyba tylko zabierajacą go na spacer.
Mi się marzy, żeby pobawić się z nim piłeczką na spacerze, poćwiczyć coś fajnego... cokolwiek... a nie tylko skupianie, przywołanie, co i tak marnie wychodzi.
Ile to moze trwać my to już wałkujemy od wiosny...